„Dzieci z Favoriten” to film o dobrej szkole i uczniach, którzy uczą się żyć

Pozytywny przekaz filmu „Dzieci z Favoriten” uwiarygadnia prawda, którą widzimy w oczach wszystkich jego małych bohaterów, mocujących się każdego dnia ze szkolną rzeczywistością.
Czyta się kilka minut
Kadr z filmu Dzieci z Favoriten, reż. Ruth Beckermann, Austria 2024 r. // Materiały prasowe Docs Against Gravity
Kadr z filmu Dzieci z Favoriten, reż. Ruth Beckermann, Austria 2024 r. // Materiały prasowe Docs Against Gravity

Nauczycielka nawołuje: „Sprawa dotyczy nas wszystkich!”. Trzeba na chwilę porzucić zabawę i omówić temat nowej dziewczynki w klasie. Nie zna niemieckiego i dzieci jej dokuczają, choć przecież same pochodzą z imigranckich środowisk. Witajcie w największej wiedeńskiej podstawówce z dzielnicy Favoriten. 

Dokument Ruth Beckermann pokazuje coś, w co wielu już dawno przestało wierzyć, a czemu niektórzy, także w Polsce, za wszelką cenę chcieliby przeszkodzić. Czyli: jak szkoła może przyczynić się do budowania wspólnoty pomimo wszelkich różnic – językowych, kulturowych, rasowych, rozwojowych. 

Kręcone przez trzy i pół roku „Dzieci z Favoriten” chwytają ten moment, kiedy jeszcze bardzo dużo dałoby się zrobić dla tych dzieciaków i przy okazji dla całego społeczeństwa. Potem już bywa różnie.

Lista obecności zdaje się mówić sama za siebie: Danilo, Rebeca, Fatima, Valentin, Mohammed... Każde z tych drugoklasistów przynosi do szkoły nie tylko zróżnicowane kompetencje językowe czy trudne historie rodzinno-imigranckie, ale i różne przekonania czy nawyki. Ktoś uważa, że odsłonięty kobiecy brzuch jest haram, zaś klepanie koleżanki po pupie jak najbardziej w porządku – bo tak powiedział tata. 

Również o wojnie w Ukrainie mówią głosami swoich rodziców, często niewykształconych bądź zdegradowanych w następstwie przymusowej emigracji. Są wśród nich wiedeńscy budowlańcy, taksówkarze, dostawcy pizzy, sprzątacze, opiekunowie ludzi starszych, słowem: współcześni „niewidoczni”, szukający lepszego życia w państwie dobrobytu. Matki zazwyczaj nie pracują i wiele z nich właśnie jest w kolejnej ciąży. 

Dlatego sfilmowana tutaj szkoła daje dzieciom szansę, żeby nie być w przyszłości obywatelami drugiej kategorii. Na naszych oczach odbywa się fascynująca praca edukacyjno-wychowawcza. Stoi za nią odgórnie ustanowiony system, lecz również odpowiednio nastawione ciało pedagogiczne.

Albowiem samej austriackiej oświacie sportretowanej w „Dzieciach z Favoriten” daleko do ideału. W coraz bardziej wielokulturowym społeczeństwie brakuje wsparcia językowego, doradców społecznych, psychologów. Ale na szczęście pojawia się ktoś taki jak Ilkay, młoda nauczycielka o tureckich korzeniach, która wierzy, że można dobrze pokierować życiem podopiecznych. Stąd nie mniej ważna od lekcji niemieckiego, rachunków czy gimnastyki jest tu nauka bycia ze sobą razem, rozwiązywania konfliktów, wsłuchiwania się w potrzeby i poglądy innych.

Dzieci jak to dzieci – bywają skarżypytami, kłamczuchami, komuś zdarza się kogoś uderzyć. Okazuje się jednak, że łącząc cierpliwość ze stanowczością, a pedagogiczne doświadczenie z ciepłym podejściem, można te dzieciaki zmotywować nie tylko do nauki. Beckermann wraz ze swoim operatorem Johnem Hammelem obserwuje, jak wszechstronnym procesem jest nauczanie początkowe. I jak wiele zależy od tego, komu się je powierzy. Powoli i wyraźnie Ilkay tłumaczy swoim uczniom świat, podzielony na rodzinny dom i wszystko to, co poza nim.

Nie przypadkiem w tego rodzaju dokumentach tak bardzo podkreśla się wyjątkową osobowość nauczyciela. Przypomnijmy chociażby francuskie „Być i mieć” (2002) Nicolasa Philiberta czy niemiecką „Klasę pana Bachmanna” (2021) Marii Speth, osadzoną w podobnym do „Dzieci z Favoriten” kulturowym tyglu. 

Oczywiście, zawsze może w nas zakiełkować podejrzenie o zbyt wyidealizowany obraz szkolnej rzeczywistości, o wybiórcze potraktowanie tematu publicznej edukacji i zostawienie poza kadrem momentów niepasujących do wybranej przez reżysera tezy. 

Zwłaszcza że w przypadku pierwszego z tytułów życie dopisało dużo mniej „pedagogiczny” scenariusz, kiedy to bohater filmu, odchodzący na emeryturę wzorowy nauczyciel z Owernii, zaczął się procesować z twórcami o udział w zyskach z dystrybucji.

Austriacki dokument też bywa chwilami podejrzanie piękny. Przynosi sytuacje trudne do wyobrażenia sobie w naszym kraju, na przykład wycieczkę klasową do meczetu, za chwilę wspólne zwiedzanie kościoła i jeszcze bezstronną pogadankę o religijnej różnorodności. No i co właściwie miał na myśli ksiądz, gdy mówił do dzieciaków, w dużej mierze muzułmańskich, że gotycka katedra świętego Szczepana należy do wszystkich wiedeńczyków?   

Tych, którzy mogliby pomyśleć, iż oglądają projekt nazbyt życzeniowy w dzisiejszych czasach, natychmiast uspokoję. Prawdę znajdą przede wszystkich w oczach małych bohaterów, mocujących się każdego dnia ze szkolną rzeczywistością. Tym trudniejszą, że społeczne pochodzenie skazuje ich z góry na rozmaite deficyty, wzajemne uprzedzenia i poznawcze dysonanse. Nie kłamie także Ilkay, gdy pewnego dnia będzie zmuszona przekazać klasę i daje wówczas upust swoim silnym emocjom. 

To nie jest jednak film o dziecięcej niewinności (a jeśli już, to pośrednio) ani o nauczycielskiej naiwności. Nie ma jej też sama reżyserka, która doskonale wie, skąd jej dzieci przychodzą i dokąd wracają po lekcjach. Modne hasła w rodzaju „edukacja, głupcze!” nabierają w jej filmie mądrego wydźwięku, wskazują bowiem nie tyle na „postępowy” program (swoją drogą, nie widać na ekranie, ażeby ktoś z muzułmańskich rodziców dopatrywał się „permisywnej edukacji seksualnej” w omawianiu anatomicznych różnic między mężczyzną i kobietą), co na rozsądną metodykę. W konfliktowych momentach nauczycielska kreatywność, elastyczność i uważność okazują się jedyną skuteczną metodą.     

Film „Dzieci z Favoriten” dokumentuje także dziecięce strachy. Czasami gdzieś między wierszami wychodzą na wierzch rzeczy, których trzeba się domyślać i z którymi czujna Ilkay musi sobie poradzić. Zapewne, chociaż sama najprawdopodobniej pochodzi ze zasymilowanej rodziny, dobrze te niepokoje zna i czasem nawet, kiedy dziecku brakuje niemieckiego słowa, coś podpowiada po turecku. 

Bo nakręcono ten dokument przeciwko stereotypizacji, stygmatyzacji i dalszej segregacji imigranckich dzieci oraz na przekór antyimigranckim strachom. Kręcony wprawną ręką i z trzeźwą głową nie jako gotowy instruktaż, ale przykład na to, że inna szkoła jest możliwa. Pewnie mało wakacyjny to temat i dotyczy szkoły, jakiej jeszcze nie mamy u siebie. Mamy za to swoje, inaczej motywowane strachy przed integrowaniem tego, co inne czy „obce”.

DZIECI Z FAVORITEN (Favoriten) – reż. Ruth Beckermann. Prod. Austria 2024. Dystryb. Docs Against Gravity. W kinach od 11 lipca. 

Ruth Beckermann jest doświadczoną reżyserką austriacką, znaną z zaangażowanych dokumentów „Amerykańskie pasaże” (2011) czy „Walc Waldheima” (2018). Ma na koncie także osobiste filmy dokumentalne o tematyce żydowskiej, jak „The Paper Bridge” (1987), czy wojennej, np. „Jenseits des Krieges” (1996). Za „Dzieci z Favoriten” otrzymała nagrody w Berlinie i Hongkongu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Nauczanie początkowe