Duszne labirynty

Czyta się kilka minut

Gdy w Europie Środkowej próbujemy dotknąć skomplikowanej przeszłości, odruchowo sięgamy po prywatną i intymną pamięć. Dzięki tej perspektywie pokazanie traumatycznych doświadczeń wydaje się łatwiejsze. To oczywiście iluzja, z której w pełni zdaje sobie sprawę Andrea Tompa, autorka debiutanckiego zbioru „Dom kata”. Jej tom prozatorski (trudny do formalnego uchwycenia, gdyż to jednocześnie powieść i zbiór opowiadań) to rodzaj gry z autobiograficzną konwencją, w której losy bezimiennej narratorki nieustannie przeplatają się z obrazami schyłkowego okresu dyktatury Ceaușescu. Tożsamość dziewczyny snującej historie łączy w sobie zawiłe dzieje Europy Środkowej – jest Węgierką mieszkającą w Siedmiogrodzie (który po wojnie został przyłączony do Rumunii), do tego posiadającą żydowskie korzenie. Dzisiejsza północna Rumunia od wieków była terenem, na którym podziały etniczne pokrywały się z klasowymi: Węgrzy byli panującymi arystokratami, Rumuni podległymi im chłopami. Powojenne przesunięcia granic odwróciły ten porządek, co w oczywisty sposób zrodziło chęć odwetu. Bohaterka książki, choć urodzona już w latach 70., zostaje podwójnie wykluczona – ze względu na swoją węgierskość (z którą nie czuje już związku) oraz z powodu antysemityzmu powszechnie panującego w nacjonalistycznym (bo komunistycznym głównie z nazwy) rumuńskim reżimie. Do tego dochodzi jeszcze niesławny dekret 770. z 1985 r., który ostatecznie zawiesił wszelkie prawa reprodukcyjne kobiet. W tej ponurej i szarganej totalitarnymi szaleństwami rzeczywistości bohaterka „Domu kata” próbuje wieść normalne życie nastolatki wkraczającej w dorosłość. Dlatego polityka nie zawsze jest na pierwszym planie. Widzimy wiele scen z codziennego życia – pierwsze miłości, zachwyty literaturą i teatrem czy dramaty rodzinne.

„Dom kata” składa się z kilkudziesięciu opowiadań-scenek, z których każde napisane jest jednym, ciągnącym się przez wiele stron zdaniem. Jako czytelnicy zostajemy wrzuceni w labirynt krzyżujących się nieustannie opowieści, w których nie sposób wskazać początek czy koniec. Tompa opowiada nam o wszystkim – banalnej codzienności lat 80. w Rumunii (która nawet z perspektywy bylejakości i depresyjności końcówki PRL-u wydaje się upiorna), o intymnych doświadczeniach dojrzewania czy perypetiach swoich najbliższych. Dzięki temu nadmiarowi wątków, postaci i opisów, a także literackiej sile tej prozy (uznanie dla tłumaczki), możemy choć na chwilę zajrzeć do tego posępnego i klaustrofobicznego świata. ©

Andrea Tompa DOM KATA, przeł. Anna Butrym, Książkowe Klimaty, Wrocław 2016

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2017

Artykuł pochodzi z dodatku Angelus 2017