Prezydent Andrzej Duda skierował do Trybunału Konstytucyjnego nowe ustawy o tymże TK. Nowe prawo próbuje uzdrowić sytuację w tej kluczowej z ustrojowego punktu widzenia instytucji i jest pierwszym krokiem w naprawianiu sytuacji w całym wymiarze sprawiedliwości. Powołanie uznawanego przez wszystkie siły polityczne Trybunału jest warunkiem, by wszelkie inne ustawy sądowe były powszechnie uznawane.
W zakwestionowanej przez prezydenta ustawie o Trybunale są artykuły kluczowe z punktu widzenia odzyskania przez TK ponadpartyjnego autorytetu. Chodzi przede wszystkim o artykuł mówiący o wyborze sędziów w Sejmie większością trzech piątych, a także ten o konieczności zachowania czteroletniej karencji po zakończeniu działalności politycznej, jeśli chciałoby się na sędziego kandydować.
Dla prezydenta Dudy nie były to jednak przesłanki wystarczające, by choć trochę zniuansować swoją decyzję. Prezydent wprost zarzucił uchwalonym przez parlament przepisom niekonstytucyjność, wskazując na zawarte w towarzyszących ustawie o TK przepisach wprowadzających stwierdzenia o nieważności dotychczasowych orzeczeń TK Julii Przyłębskiej.
To nie jest argument zupełnie bez znaczenia. Takie sformułowania, niezależnie od zastrzeżeń do obecnego, upolitycznionego przez poprzednią władzę Trybunału, mogą rzeczywiście kolidować z przepisami ustawy zasadniczej. Ale prezydent mógł przecież odesłać tylko ustawę z przepisami wprowadzającymi, tę właściwą zaś podpisać. Wolał jednak potraktować je „pakietowo”, co było działaniem głównie politycznym. Duda działa w tej sprawie rękę w rękę z PiS i tym razem znów nie zaskoczył. Zaprzepaszczając szansę, by wykazać się niezależnością i uzdrowić sytuację w TK, do choroby którego sam się w 2015 roku przyczynił.
Ale w sprawie tej ustawy wszystkiego nie zrobiła też rządząca koalicja. Wiadomo było, jakie zapisy mogą spowodować sprzeciw prezydenta. Moim zdaniem umieszczanie ich w dokumencie nie było niezbędne. W tej sprawie jednak, tak jak we wcześniejszej ustawie o KRS, również zakwestionowanej przez Dudę, rządzący zdecydowali się na prawny i polityczny maksymalizm. Pozbawiając nas choćby cienia szansy, że naprawa zepsutego Trybunału Konstytucyjnego zacznie się już dziś, a nie dopiero po przyszłorocznych wyborach prezydenckich – jeśli oczywiście nie wygra w nich kandydat PiS.
Niestety, logika konfliktu i polaryzacji znów wygrała z logiką kompromisu. Takie czasy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















