Paweł Śpiewak o prezydenturze

Tak, Komorowski wygra. Ale styl jego prezydentury ulegnie drastycznej zmianie.
Czyta się kilka minut
Zdjęcie przedstawia prezydenta Bronisława Komorowskiego stojącego w jednej z sal pałacu prezydenckiego.
Prezydent Bronisław Komorowski / fot. Kancelaria Prezydenta

Bronisław Komorowski jest jedynym prawdziwym kandydatem na urząd prezydencki – pozostali są tylko substytutami. Duda występuje zamiast Kaczyńskiego, Ogórek w miejsce Millera, Jarubas zastępuje Piechocińskiego. Żaden doświadczony polityk nie ośmiela się brać na siebie politycznych kosztów kampanii dlatego, że dobrze zna swoje słabości i pozycję Komorowskiego. Nie chcą narażać się na śmieszność, jak obecni konkurenci, którzy składają głównie mało zabawne obietnice.


Moim zdaniem reelekcja prezydenta jest więc oczywista i mało prawdopodobne, by musiało dojść do drugiej tury. Komorowski ma pełne poparcie w elektoracie PO i SLD, duże pośród wyborców PSL, a także poważne wśród sympatyków PiS. Rośnie grupa osób, która pozytywnie ocenia sposób pełnienia przezeń urzędu prezydenckiego. Obywatele, wedle socjologicznych badań, uważają go za człowieka sympatycznego, inteligentnego, prawdziwego patriotę, osobę poważną, sprawnego mówcę.


Jeśli mu coś zarzucają, to zbytnią powolność i mały dynamizm. Widzą go jako polityka, który nie tyle jednoczy Polaków – bo na konflikty partyjne wpływu nie ma – ile w najmniejszym stopniu nie przyczynia się do zaognienia waśni. Pokazuje to jego język: z jednej strony występuje jako obrońca wartości narodowych, rodzinnie zakorzeniony jest w dawnej szlacheckiej Polsce, przedstawia się jako katolik, skłania do umiarkowanego światopoglądu konserwatywnego, a z drugiej wskazuje na swój związek z III RP i formacją, która ją tworzyła. Jego sympatia dla Mazowieckiego i Unii Demokratycznej wydaje się wręcz wzruszająca. Ten styl nie mieści się w prostackim podziale na prawicę i lewicę.


Społeczne poparcie nie wynika ze słabości konkurencji, ale z własnych cech Bronisława Komorowskiego oraz jego stylu sprawowania urzędu. Doceniana jest zdolność manewrowania między wymogami ponadpartyjności a wiernością swoim zasadom, między potrzebą angażowania się w sprawy bieżące a prowadzeniem jakiegoś rodzaju nadpolityki. Tym lepiej może być postrzegany, że dość szczelne jest jego otoczenie. Nie tylko mało wiemy o jego dzieciach i domu, ale prawie nic o sytuacji w jego Kancelarii: ewentualnych napięciach czy zakulisowych grach. Nie ciągną się za nim żadne plotki czy trudne informacje (pomijam kretyńskie artykuły o tym, że jest synem sowieckiego agenta).


Jeśli wybory poprzednie wygrał jako kandydat popularnej wówczas PO, to teraz PO potrzebuje go, by zawalczyć o znośny wynik w wyborach parlamentarnych. Sytuacja się odwróciła, tym bardziej, że jest jedynym w tym obozie poważnym politykiem niewplątanym w gry koteryjne. Przy wyraźnej słabości rządu, jego urząd wydaje się przewidywalny i stabilny. Co więcej: gdy słabo wygra PO, tworząc trójpartyjną koalicję bez mocnego lidera, przy zmęczeniu czy wręcz zużyciu jego macierzystej formacji Komorowski będzie musiał odgrywać rolę kingmakera.


To on będzie wskazywał ważniejszych ministrów, premiera, rozplątywał nieuchronne konflikty i co pewien czas ingerował bezpośrednio w bieżącą politykę. Zostanie skazany na takie działania nie dlatego, że tego chce, ale dlatego, że będzie jedyną osobą posiadającą siłę i autorytet, by w sytuacjach poważnych mieć głos rozstrzygający. Będzie to musiał robić, bo to on będzie ponosił odpowiedzialność za stan PO, niezależnie od tego, czy i jak się z tą partią utożsamia.


Istnieje dość powodów, by sądzić, że nasz system polityczny zacznie się przechylać w stronę prezydencko-gabinetową, a nie kanclersko-parlamentarną. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2015