Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dobrzy ludzie, źli pasterze

Dobrzy ludzie, źli pasterze

02.10.2015
Czyta się kilka minut
Odpowiedź na pytanie, czy w Koranie albo tradycji państw arabskich można odnaleźć przesłanki dla idei świeckiego państwa, jest trudna.
Z

Zwykle muzułmanie cytują werset Koranu, w którym mowa o braku ograniczeń ze strony religii. Jednakże tradycyjnie praktyka wyglądała inaczej. Społeczeństwo podzielone było na trzy grupy. Pierwszą byli wierzący, czyli wyznawcy islamu. Drugą – niewierzący. Trzecią zaś niedoskonali wierzący, do których należą wyznawcy pozostałych religii monoteistycznych. Przypomina to społeczny trójpodział panujący w starożytnej Grecji – na obywateli, barbarzyńców i metoików. Z barbarzyńcami należało walczyć, a metoików tolerować. Tak samo wedle tradycji islamu – niewierzący mają się nawrócić albo zginąć, niedoskonali wierzący z kolei mogą żyć, o ile uiszczą coroczną opłatę i zostaną upokorzeni (tolerancja względem chrześcijan zasadza się więc na przekonaniu, że są oni obcy). Różnicą pozostaje jednak przesłanka, która decyduje o byciu pełnoprawnym członkiem społeczności. U Greków było to obywatelstwo. W islamie zaś – wyznawana religia. Sprawia to, że muzułmanom trudno zaakceptować inny porządek niż ten oparty na wierze. W takim ujęciu wspólnoty – jako wspólnoty wyznawców islamu – ma też swoje źródło podejście do konwertytów. Odejście od wiary jest bowiem traktowane jako opuszczenie wspólnoty (nazywanej umma), a za zdradę wspólnoty grozi śmierć. Konwertyta nie może żyć spokojnie – jeśli uniknie wyroku, może zginąć nawet z rąk rodziny. W tradycji islamu decyzje jednostki muszą pozostawać w zgodzie z tym, co za słuszne uznaje społeczność wierzących. Stąd bierze się ścisły związek każdej sfery życia z prawem religijnym, czyli szariatem. I stąd brak w tradycji krajów arabskich pojęcia wolności, tak jak je rozumiemy w kręgu kultury chrześcijańskiej. Brak też wolności wyznania. Na gruncie Koranu i Sunny brak uzasadnienia dla pojęcia obywatelstwa. Próbowano je przeszczepić do tradycyjnego islamu w pierwszej połowie XIX w. Wtedy też rozpoczął się „islamski renesans” (Al-Nahda), tłumaczono dzieła europejskich mistrzów, takich jak Wolter, Rousseau czy Monteskiusz. Problem w tym, że historia nie jest liniowa, przypomina raczej sinusoidę. W połowie XX w. przybrała na sile tzw. nowa islamizacja. Przyjęła przede wszystkim postać salafizmu – ruchu postulującego powrót do pierwotnych korzeni, do religii przodków (salaf w języku arabskim oznacza przodków). Tyle że ów powrót do korzeni oznacza przeniesienie w realia XXI w. zasad i kultury panujących wśród pierwszych muzułmanów, którzy żyli w VII w. na pustyni. To właśnie robi dziś ISIS – próbuje cofnąć czas do VII w. A to dlatego, że są na tyle naiwnie głupi, by uwierzyć, że powrót do przeszłości zapewni powrót do wielkości. Towarzyszy temu ślepa ufność w dosłowne interpretacje Koranu: jeśli mufti (imam wydający decyzje o zgodności z prawem religijnym) powie, że można sprzedawać niewolników i spalić żywcem jordańskiego pilota, to tak należy czynić. Właśnie z tego powodu islam jest w największym kryzysie od wieków, pogrąża się w zacofaniu, nie spogląda w przyszłość. Nie ma wkładu w naukę i kulturę. Wierni wolą bezmyślnie słuchać imama, zamiast uczyć się czytać. A przecież trzeba być skończonym głupcem, żeby wierzyć w obietnice o 72 dziewicach w nagrodę za męczeńską śmierć, od których aż roi się w serwisach społecznościowych. A ja pytam: na co zdadzą się dziewice, skoro po śmierci nie ma się ciała? Ci, którzy wierzą w te obietnice, zupełnie nie dostrzegają, że Koran opiera się na metaforze. Uwierzcie, muzułmanie to dobrzy ludzie, mają tylko złych przewodników. ©

​Prof. SAMIR KHALIL SAMIR SJ jest prorektorem Papieskiego Instytutu Wschodniego w Rzymie.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]