Reklama

Dobre miasto

Dobre miasto

06.03.2022
Czyta się kilka minut
Ktoś rozdaje słoiki z zupą, chłopcy z Ukrainy i Uzbekistanu wnoszą fotele i łóżka. W krakowskim hostelu interwencyjnym na zmęczonych i zapłakanych twarzach rodzą się uśmiechy.
Krakowski hostel interwencyjny przy ul. Piłsudskiego, 5 marca 2022 r. Fot. Jacek Taran
Z

Zawsze marzyłam o tym, żeby wyjechać do Polski – mówi czterdziestoletnia Elena z Charkowa. – Wiele osób z mojej rodziny tu przyjeżdżało, opowiadali, jaki to piękny kraj, przyjaźni ludzie. Ale nigdy nie spodziewałabym się, że znajdę się w Polsce w takich okolicznościach.

Elena do Krakowa przyjechała ze swoją mamą, córką Jewą i psem. W pociągu ewakuacyjnym z Charkowa spędziły trzy dni. Wcześniej pięć dni kryły się w podziemiach miasta. Elena pokazuje krótkie filmy ze schronu i zdjęcia zbombardowanego osiedla, na którym mieszkała. – Nie wiem, czy jeszcze tam wrócę... Zaczęłam robić prawo jazdy, dwa razy już jeździłam, ale teraz to wszystko nieważne.


Fot. Jacek Taran

Elena, jej mam i córka znalazły schronienie w utworzonym spontanicznie hostelu interwencyjnym przy ul. Piłsudskiego 13. Otworzyła go fundacja „Wolno Nam”.

– Prowadzimy rozpoznanie bojem – mówi prezeska fundacji Agata Kluczewska. – Hostel właśnie powstaje, prawie niczego jeszcze tu nie ma, a w pierwszą noc mieliśmy ponad dwadzieścia osób, wczoraj spało tu już ponad sto. Staramy się jakoś ogarnąć chaos, ciągle coś się dzieje. Wychodzę stąd na parę godzin, a jak wracam, to już nie poznaję tego miejsca, tak szybko idą prace.

Na schodach kamienicy przy ul. Piłsudskiego panuje bezustanny ruch. Ktoś nosi słoiki z zupą, chłopaki z Ukrainy i Uzbekistanu pomagają wnosić fotele i łóżka. Magazyn pełen jest darów – są ubrania, żywność długoterminowa, chleb. Na razie starczy dla wszystkich, ale potrzeby są ogromne. Bezustannie ktoś pracuje przy segregacji i rozdzielaniu zbiórek. Kuchnia, salon, bawialnia dla dzieci – wszędzie pełno ludzi, mieszają się języki, a na zmęczonych i zapłakanych twarzach rodzą uśmiechy.


Fot. Jacek Taran

– Kamienicę wynajęliśmy od prywatnej firmy. Właściciel chciał tu zrobić hotel – opowiada Kluczewska. – Początkowo mieliśmy zajmować tylko kilka pomieszczeń na parterze, ale gdy wybuchła wojna zadzwoniłam do niego i mówię: wie pan, teraz potrzeby będą większe. A on na to: właśnie wysłałem cztery tiry na Ukrainę, bierzcie wszystko, co wam potrzebne.

Do hostelu interwencyjnego przy Piłsudskiego przyjmowani są wszyscy uchodźcy, bez względu na kraj pochodzenia, kolor skóry czy wyznanie. Docelowo schronienie może znaleźć tu nawet sto pięćdziesiąt osób.


Fot. Jacek Taran

Podobnie działających, oddolnych inicjatyw jest w Krakowie wiele więcej. Przy ul. Radziwiłłowskiej 3 (dawny magazyn Teatru Słowackiego) cały czas prowadzone są zbiórki i baza noclegów. Ten punkt interwencyjny powstał z inicjatywy stowarzyszenia SalamLab, Fudacji Zustricz i Centrum Wielokulturowego w Krakowie. Na piętrze jest kilkadziesiąt miejsc do spania. Podobną bazę kontaktów prowadzą osoby skupione w facebookowej grupie „Krakowskie Dębniki dla Ukrainy”. W pierwszych dniach kryzysu udało się znaleźć ponad setkę miejsc w pokojach dla gości zza wschodniej granicy, CSW Wiewiórka gotuje dla nich pożywne zupy. Tymczasowe przedszkole dla dzieci z Ukrainy powstaje w samym sercu Krakowa – w Pałacu Pod Baranami. Bardzo szybko udało się zebrać na ten cel ponad 126 tysięcy złotych.

– Jak przyjdzie polski bezdomny, też go przyjmiemy – mówi Kluczewska. – Słyszałam kiedyś takie perskie przysłowie: „miasto, w którym ktoś kładzie się głodny spać, to złe miasto”. Jak to wszystko się uspokoi, napiszę te słowa tu na ścianie we wszystkich językach.

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Fotoreporter i dziennikarz, fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jego prace publikowane były m.in w „Gazecie Wyborczej”, „Vogue...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]