Do siego roku? Dziś już nie bardzo wiadomo, co właściwie znaczy to „do siego”. Słowo przedpotopowe, więc mówię „szczęśliwego nowego roku”. Można tak powiedzieć, choć w gruncie rzeczy jest to bardzo ogólnikowe gadanie. Nie może być przecież tak, żeby cały rok był szczęśliwy. Więc może to powinno brzmieć „najlepsze życzenia noworoczne”? Tak można, oczywiście. Że dobrze życzę bez główkowania nad tym, co to znaczy. Najprościej. Żeby wszystko było jak trzeba. Mówię: „najlepsze” i „noworoczne”. Mówię tak i sam nie wiem, czego właściwie życzę. W końcu nie muszę wiedzieć. W końcu ten, któremu to mówię, też nie wie. Albo myśli o tym, co według niego jest najlepsze, albo nic nie myśli, a ja co najwyżej, że zadość uczyniłem obyczajowi. Tak to jest z tymi życzeniami. Dobrze komuś życzymy i w miarę możności nie wysilamy się na wyrażanie tego w słowach. Albo używamy słów zużytych, przechodzonych, często powtarzanych całkiem bezmyślnie.
Nie mam zamiaru pisać podręcznika składania życzeń. Jednak trudno mi się wyzbyć chęci przekonywania, że życzenia powinny być składane w sposób choć trochę przemyślany. Nie to, żebym wierzył w ich cudowną moc, ale wierzę, że przemyślne życzenia budzą myśl o tym, co jest naprawdę ważne. Oczywiście, dla wierzącego najważniejsze jest dostanie się do nieba. Nie sądzę jednak, żeby sprawy eschatologiczne (oczywiście ważne) były dobrym przedmiotem życzeń świątecznych czy imieninowych. O to można się modlić. Ale życzenia eschatologiczne być nie powinny.
Jest problem związany z treścią życzeń, które mogą, a czasem powinny być, poważne. Życzenia, by ominęły nas kolejne wojny, by kolejne spory wewnątrz kraju nie doprowadziły do wzajemnej nienawiści ludzi o różnej orientacji politycznej, a jeśli doprowadzą, to żebyśmy się mimo ich istnienia pojednali, by u sterów państwa stali ludzie godni zaufania, by pokój wreszcie zapanował na świecie. Wygnańcom czy uciekinierom życzmy powrotu do rodzinnych stron, podróżnikom, by odkrywali to, czego na miejscu u nas nie ma, chorym – powrotu do zdrowia, nawet jeśli nadzieje na ten powrót nie są wielce prawdopodobne.
Oczywiście, sensowne życzenia są o wiele prostsze, jeśli znamy adresata naszych życzeń. Oczywiście, inaczej formułujemy życzenia do większej grupy ludzi, z których tylko część znamy, zawsze jednak istnieje niebezpieczeństwo ześlizgnięcia się w banały. Istnienie gotowych formuł jest zasadzką, w którą wpadają wszyscy sądzący, że składanie życzeń jest czymś bardzo prostym. Co więcej, większość z nas uległa pokusie niełączenia składania życzeń z myśleniem. Mówimy (może i ze szczerego serca) kilka banałów. A przecież, jak dobrze pomyśleć, to zawsze są jakieś sprawy, które w życzeniach powinny się znaleźć. Nie lekceważmy tego.
Więc na koniec życzenia noworoczne dla Was. Niech ten rok będzie dobry, cokolwiek to znaczy. Niech w nim będzie wiele, a przynajmniej sporo jasnych, dobrych chwil. A bardzo wiele zależy tu od nastawienia każdego, od tego, co się uważa za dobre, co za złe. Bo przecież nawet bolesne doświadczenia mogą się okazać (jakimś) dobrem. Życzę, by i tego dobra nie przegapić, by nie patrzeć na życiowe doświadczenia jednostronnie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















