Plakat promujący film „Skandalista Larry Flynt” Miloša Formana, debiutancka „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną” Doroty Masłowskiej, spektakl „Klątwa” w reżyserii Olivera Frljicia, książka „Sąsiedzi” Jana Tomasza Grossa czy wreszcie „Chłopki” Joanny Kuciel-Frydryszak oraz „Traumaland” Michała Bilewicza.
Wszystkie wymienione dzieła kultury wzbudziły ogromne emocje. Jak policzył literaturoznawca prof. Przemysław Czapliński, sama tylko publikacja Grossa poniosła za sobą dwuletnią debatę, na którą złożyło się ponad sześćset artykułów i kilkanaście książek, a także – rzecz bez precedensu – oficjalne śledztwo (więcej o relacjach między kulturą a prawem w krótkim komentarzu na kolejnych stronach).
Wszystkie powyższe tytuły łączy coś jeszcze – ich treść dotyka najgłębiej naszej tożsamości, a więc tego, w co wierzymy (Forman, Frljić), skąd przyszliśmy (Bilewicz, Kuciel-Frydryszak), jak chcemy pamiętać naszych rodziców i dziadków (Gross), wreszcie – tego, jak bardzo boimy się Rosji i gdzie poszukujemy przed nią schronienia (Masłowska).
Gdańska wystawa „Nasi chłopcy”, o której w tym numerze pisze Michał Okoński, należy do tego właśnie zbioru dzieł kultury. Raz, że weryfikuje pamięć o naszych przodkach, a dwa: wpływa na nasze relacje z sąsiadami w czasie, gdy za miedzą toczy się wojna. Narracje o polsko-niemieckich stosunkach są zawsze probierzem aktualnych uczuć Polaków do Unii Europejskiej, czy szerzej – Zachodu (doskonale znamy to z twórczości Doroty Masłowskiej, ale też Andrzeja Stasiuka, Stefana Chwina czy Ishbel Szatrawskiej). Im bardziej chcemy uciec od rosyjskiego chaosu, tym bardziej staramy się naśladować niemiecki porządek.
W polskiej kulturze ostatniego trzydziestolecia zaobserwować można eksperyment, który nie rozwiązuje co prawda tej sprzeczności, zawiera jednak propozycje jej rozsupłania. Polega on, jak zauważył prof. Czapliński, na stopniowym zastępowaniu starych narracji przez nowe, ich „aktualizowaniu”, ale też „praktykowaniu wzajemności”.
Owo „praktykowanie wzajemności” zostaje jednak chwilowo zawieszone na czas wystaw takich jak „Nasi chłopcy”. Im dłużej trwa dyskusja, zdradzająca moment niepewności, tym bliżej naszych granic podchodzi Rosja. Stąd, czy tego chcemy, czy nie, lęk przed mierzeniem się z przeszłością opowiedzianą w Gdańsku. Staram się go zrozumieć.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















