Dlaczego Biblia wymienia dziesiątki pozornie mało znaczących osób?

Co można wyłuskać z morza biblijnych rodowodów?
Czyta się kilka minut
Małgorzata Kordowicz // Fot. Grażyna Makara
Małgorzata Kordowicz // Fot. Grażyna Makara

„Czy Mojżesz nie miał co pisać, tylko »[A byli synowie Lotana: Chori i Hemam], a siostrą Lotana: Thimna« (Rdz 36, 22; Cylkow) albo »Thimna była nałożnicą Elifaza [i urodziła Elifazowi Amaleka]« (Rdz 36, 12)?” – wedle Talmudu powiedział Manasses syn Ezechiasza, czternasty król Judy. Wymienione w tych biblijnych cytatach osoby zdają się z perspektywy historii Izraela marginalne, gdyż należą do rodziny Ezawa, który – jak pokolenie wcześniej Izmael – wypadł z głównego nurtu Przymierza. Jednak na lekceważące dictum króla Manassesa rozległ się głos z nieba: „Zasiadasz i przeciw bratu twemu mówisz, na syna matki twojéj rzucasz zakałę” (Ps 50, 20). Talmud wyjaśnia, że Timna była królewską córką. Chciała przejść konwersję, ale Abraham, Izaak i Jakub jej nie przyjęli. Kobieta doszła do wniosku, że lepiej być służką u tego ludu niż wielką panią w innej nacji, po czym została konkubiną Elifaza, syna Ezawa. Urodziła mu Amaleka, który potem dał się we znaki Izraelitom. Ergo: nie należało Timny oddalać.

Król Manasses mylił się, uważając te wersety za mało znaczące. Niestety przy lekturze 36. rozdziału Księgi Rodzaju i nam może podobna myśl przyjść do głowy. Czego tam nie ma: staranna genealogia męskich potomków Ezawa, ze wspomnieniem ich żon oraz przywódców klanów, podobny zestaw dla Seira Chorejczyka, protoplasty rdzennej ludności w docelowym miejscu osiedlenia się Ezawa, a do tego jeszcze lista lokalnych królów, władających zanim również Izraelici mieli monarchę. Czy z tego morza rodowodów uda nam się coś wyłuskać?

Zdawałoby się – nic nie znacząca dykteryjka z wersu 24: „A oto synowie Cybeona: Aja i Ana. Tenże to Ana, który odkrył gorące źródła [hebr. hajemim; HJMM] w pustyni, pasąc osły Cybeona, ojca swojego”. Rabin Cylkow podąża w swoim tłumaczeniu słowa hajemim za tą samą tradycją, co św. Hieronim – w Wulgacie są tu aquas calidas. Opiera się ona na „korekcie”: zastąpieniu pierwszej litery hej podobnym do niej zarówno graficznie, jak i fonetycznie chet. Żydowskie przekłady znacznie częściej oddają ten hapax legomenon jako „muły”. Tymczasem pierwszy przewodniczący Akademii Języka Hebrajskiego zauważa, że dwa wersy wcześniej (zob. sam początek tekstu) mamy Hemama [HJMM]. Znalazł go pasący osły Ana – a co zrobili rozdział dalej pasący stada bracia Józefowi?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Kto odnalazł Józefa?