Dawid i Saul w jaskini – próba wiary, której nie da się uniknąć

To Bóg wybrał Saula i choć stał się on śmiertelnym wrogiem, Dawid nie czuje się w mocy recenzować i osądzać Boże wybory.
Czyta się kilka minut
Kardynał Grzegorz Ryś // Fot. Grażyna Makara
Kardynał Grzegorz Ryś // Fot. Grażyna Makara

W ubiegłym tygodniu mieliśmy okazję uczestniczyć, dzięki liturgii, w niezwykłym wydarzeniu. Oto Saul wyruszył z trzytysięcznym wojskiem na łowy za Dawidem. Zatrzymał się na odpoczynek w jaskini, którą wcześniej zajął Dawid. 

Dawid i Saul w jaskini – próba serca i wiary

Z myśliwego Saul stał się naraz łatwą łowną zwierzyną: „Oto Ja – powiedzieli Dawidowi jego słudzy w imieniu Boga – wydaję w twe ręce twojego wroga, abyś z nim uczynił, co ci się wydaje słuszne” (zob. 1 Sm 24). Dawid zbliżył się niepostrzeżenie do Saula, dobył miecza i… obciął połę jego płaszcza. Nie podniósł jednak ręki na swojego śmiertelnego wroga. Połę płaszcza pokazał Saulowi jako dowód na to, że życie króla było całkowicie w jego rękach.

Postawa Dawida jest nam niewątpliwie wszystkim zadana. A nie chodzi w niej jedynie o wybaczenie i rezygnację z zemsty.

Zaufanie Bogu ponad własną rację

Zachowanie Dawida wobec Saula wynika tak naprawdę wyłącznie z jego postawy wobec Boga. Dawid zabiłby Saula (może nawet chętnie), gdyby nie to, że Saul jest „pomazańcem Bożym”: „Nie podniosę ręki na mego pana, bo jest pomazańcem pańskim”. To nie Dawid, to Bóg wybrał Saula – Dawid nie czuje się w mocy recenzować i osądzać Boże wybory.

Szanuje Boże decyzje i w żadnym wypadku nie zamierza ich kwestionować. Wiara i zaufanie Bogu nie pozwolą mu nigdy zaatakować Saula. Sam też już został namaszczony przez Samuela i nie traktuje swego namaszczenia jako tytułu do rywalizacji, lecz raczej – paradoksalnie – jako szczególny tytuł do doświadczenia wspólnoty z Saulem. 

Kiedy Saul zginie w bitwie, Dawid nie będzie udawał, płacząc i lamentując na wieść o jego śmierci.

Czy Bóg się pomylił, czyniąc Judasza apostołem? 

Szacunek do pomazańców Bożych jest, powtórzmy, pochodną naszego stosunku do Boga. Również wtedy (zwłaszcza wtedy?), gdy ta relacja przestała być łatwa i bezpieczna. 

Oczywiście, nie chodzi o szacunek bezkrytyczny czy bezmyślny; oparty jednak na mocnym przekonaniu, że Bóg się nie pomylił, wybierając Saula, Dawida, Piotra, Andrzeja, Jana… Dwunastu, także Judasza.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 06/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Pomazańcy