Reklama

Dacza

Dacza

24.04.2016
Czyta się kilka minut
Trudno o coś piękniejszego niż stara dacza pod Moskwą. Nawet nie dlatego, że dacze pod Moskwą są jakieś szczególne. Drewniane. Pachną, skrzypią zeszłym albo jeszcze zeszłym stuleciem. Nie kryjmy – są trochę zaniedbane.
Fot. Grażyna Makara
Paweł Reszka / Fot. Grażyna Makara
N

Na przeszklonym tarasie meble – przegląd epok. To nie fotele, krzesła i ławy, lecz całe pokolenia stają przed oczami. Szum samowara. W powietrzu zapach suszonych jabłek, gorzki miód z kasztanowca i warienie. Nieuprzątnięte od zeszłego roku liście wiaterek goni w ogrodzie.

Ale nie to przecież jest w nich wyjątkowe! Są niezwykłe, bo Moskwa to miasto dzikie, rozpędzone, nienormalne. Zaś tu, na daczy, wszystko hamuje. Goniące za sobą slajdy zastygają. Świat nieruchomieje. Zawsze przychodzi mi na myśl duży kawałek bursztynu z uwięzionymi drobinkami powietrza, kawałkami roślin, skrzydłem prehistorycznego owada. Można sycić się do woli. Nie trzeba się bać, że coś nam ucieknie, dokądś nie zdążymy.

W „mojej” zaprzyjaźnionej daczy – gdy tylko wysiadłem z auta albo doczłapałem z przystanku kolejki podmiejskiej – rytualnie prowadzono mnie na piętro. – Miska z wodą czeka na pana,...

5427

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Podzielam niepokój Autora i podziwiam piękny felieton. Dziękuję.

Wolność pociąga za sobą otwartość. To nie jest nic nowego, że obcych się gnębi - było tak zawsze. Nas ciągle szokuje rzeczywistość inna, niż sowieckiego akwarium, w którym żyliśmy kilkadziesiąt lat, gdzie nawet jeśli się kogoś biło, to nikt o tym nie wiedział. Tymczasem wolność po prostu boli, wolność zabija, wolność to nie to samo, co raj. Dać komuś wolność, to zgodzić się, że cię zrani... Nawet jeśli to małżonek, dziecko, przyjaciel, rodak, człowiek... I niestety (z całym szacunkiem dla respektowania prawa) jeśli nie zobaczymy w "rasistowskich bandziorach" ludzi, to jedynie będziemy pogłębiać rów między jasną, a ciemną stroną mocy, a dialog będzie zapadał się w ten rów. Więc zanim "przyjdą po nas" - rozważmy: kto przyjdzie?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]