Dwanaście godzin: tyle trwała najdłuższa akcja ratowania – czytaj: rekonstruowania, na nowo – twarzy rannego człowieka. Właściwie to dłużej. Gdy po dwunastu godzinach operacji skończyli ciąć, szyć i przeszczepiać skórę oraz kości (do przeszczepu na twarz najlepsza jest kość pobrana z łydki), Otto-Kristian wyskoczył za róg do sklepu, by kupić coś do jedzenia.
Potem wrócił na salę, by w kolejnych godzinach kontrolować co chwila, czy przeszczep nie obumiera. Kontrola polega także na tym, że drapie się igiełką twarz, nawet do krwi – jeśli reaguje, znaczy, że tkanka żyje.
Młodzi lekarze z Kijowa rekonstruują twarze rannych ludzi
Twarze: Otto-Kristian ma ich w telefonie już setki. Stare i młode, także młodzieńcze. Okaleczone, popalone, bez fragmentu szczęki, nosa, oka. Czasem nieprzypominające już w ogóle ludzkiego oblicza. Twarze przed i po. Zdjęcia to dokumentacja – operacji, postępu leczenia. I do nauki.
Bo Otto-Kristian nadal się uczy (jest Ukraińcem o węgiersko-austriackich korzeniach, stąd nietypowe imię). Ma 24 lata, a z Oddziałem Chirurgii Szczękowo-Twarzowej szpitala obwodowego w Kijowie jest związany od sierpnia 2023 r.
Najpierw odbywał staż podyplomowy, potem specjalizację z chirurgii stomatologicznej. Niedawno, 1 września, zaczął specjalizację z chirurgii szczękowo-twarzowej. Choć młody, uczestniczy w operacjach. Zresztą cała ich ekipa jest młoda; średnia wieku to poniżej trzydziestki.
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
– Na naszym Oddziale prowadzone są operacje twarzy i głowy żołnierzy oraz cywilów. Takich jest zwykle kilka dziennie, czasem trwają wiele godzin – mówi Otto-Kristian „Tygodnikowi”. – Np. dziś miałem trudny dyżur, trafiło do nas wielu ciężko rannych, którzy zostali przetransportowani do Kijowa „ewakiem”, sanitarnym pociągiem ewakuacyjnym ze szpitali polowych.
Raz lub dwa razy w tygodniu prowadzą operację pełnej rekonstrukcji twarzy; trwa zwykle kilkanaście godzin.
– Moglibyśmy robić ich więcej, ale nie mamy dość sprzętu – mówił Otto-Kristian.
Pomoc z Polski trafia do szpitali i na linię frontu
Oddział, na którym pracuje Otto-Kristian, otrzymał koagulator do operacji (podarował go czytelnik, który produkuje takie aparaty; łącznie w ostatnich transportach pojechało pięć podarowanych przez niego koagulatorów), a także agregat (mają przerwy w dostawie prądu) i kilkaset kilo materiałów medycznych do zabiegów.
Te ostatnie podarowały toruńskie zakłady TZMO: 2,5 tony rozdzieliliśmy między szpitale w Kijowie, Sumach, Czerniowcach, Dnieprze i Drohobyczu.
Koagulatory, agregaty, materiały opatrunkowe – to też broń w tej wojnie
Prócz szpitali „tyłowych”, materiały medyczne, a także agregaty i stacje zasilania, które zawieźliśmy w sześciu transportach (licząc od grudnia 2024 r. do września 2025 r.), trafiły przede wszystkim do punktów stabilizacyjnych (tj. wysuniętych szpitali polowych), kompanii medycznych, a także służb i jednostek wojskowych wzdłuż całej właściwie linii frontu: od pogranicza obwodów sumskiego i kurskiego, przez Charków, Kupiańsk, cały Donbas, Zaporoże, aż po odcinek chersoński.

Z kolei dwa bardzo mocne agregaty (jeden o wadze 1,5 tony) trafiły do jednostek obrony przeciwlotniczej, a kilkanaście mniejszych, mobilnych, do jednostek rozpoznania akustycznego i elektronicznego. Przynajmniej w taki sposób możemy przyczynić się do ochrony ukraińskiego nieba.
Ukraina wciąż się broni, więc i my nie przestajemy pomagać
Łącznie od grudnia 2024 r. zawieźliśmy na Ukrainę – w ramach naszej akcji, organizowanej dzięki czytelniczkom i czytelnikom „Tygodnika” oraz współpracującemu z nami Stowarzyszeniu Inicjatywa Sąsiedzka – prawie 9 ton pomocy. Jej rozdzielenie jest udokumentowane: podziękowaniami od odbiorców, zdjęciami i nagraniami wideo.
– Przyjaciele, dziękujemy, że nas wspieracie, że nie jesteśmy sami – mówił w nagraniu wideo Wołodymyr, weteran z obrony terytorialnej i dziś wolontariusz.
Putin powtórzył niedawno, że jego cele są niezmienne, a głównym jest zniszczenie niepodległej Ukrainy. Mimo rosnących ofiar, Ukraińcy chcą się nadal bronić – uznają, że nie mają wyboru. Wojna trwa, trwa więc także nasza akcja.
Zbiórkę funduszy prowadzi Stowarzyszenie Inicjatywa Sąsiedzka, współpracujące z „Tygodnikiem”. Oto numery kont:
- wpłata w złotówkach: 20109025900000000150440623
- wpłata w euro: 64109025900000000150440898
Odbiorca: Stowarzyszenie Inicjatywa Sąsiedzka (w sieci: www.inicjatywasasiedzka.org). Darowiznę można odliczyć od podatku.
Dziękujemy!
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















