Osobiste bezpieczeństwo to oczko w głowie Władimira Putina. Jego ochronna otulina składa się z kilku warstw, których nikt i nic nie ma prawa sforsować. Środki bezpieczeństwa są stale sprawdzane i wzmacniane. Ostatnio ustawiono dodatkowe zestawy obrony przeciwlotniczej Pancyr przy rezydencji prezydenta na Wałdaju: mają zapewnić ochronę przed zmasowanym atakiem z powietrza. Podczas podróży po kraju samolotowi prezydenta towarzyszą myśliwce.
Faceci w czerni
Nad zapewnieniem bezpieczeństwa głowy państwa czuwa Federalna Służba Ochrony (FSO). Liczy od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy funkcjonariuszy (dane o liczebności są utajnione) – ochraniają oni nie tylko Putina, ale także innych najwyższych urzędników. Najlepsze kadry po starannej weryfikacji dostępują zaszczytu ochraniania prezydenta. Spośród tych wyselekcjonowanych funkcjonariuszy wybierani są ci, którzy mają bezpośredni „dostęp do ciała”, czyli sprawują osobistą straż przy prezydencie w dzień i w nocy.
Z niektórymi ochroniarzami Putin wchodzi w bliższe relacje. To ludzie cieszący się zaufaniem bossa. Takim totumfackim pozostaje Aleksiej Diumin. W ramach wdzięczności za wierną służbę Putin skierował go na ścieżkę kariery politycznej. W latach 2016-2024 Diumin był gubernatorem obwodu tulskiego, a w maju br. został doradcą prezydenta ds. przemysłu zbrojeniowego. Powrócił zatem na Kreml, ale w innym charakterze. I powróciły plotki o tym, że Diumin szykowany jest na następcę Putina.
„Facetów w czerni”, jak potocznie nazywa się członków osobistej ochrony Putina, można zobaczyć podczas oficjalnych uroczystości, np. na placu Czerwonym w Moskwie w czasie dorocznej defilady 9 maja. Jeden z nich w bezpośredniej bliskości prezydenta niesie spory neseser – według legendy to walizeczka z kodami atomowymi, którą Putin zawsze powinien mieć w zasięgu ręki. Personalia i liczebność ochrony są utajnione.
Skrajna nieufność
Czasem szczegóły służby wyciekają do mediów. We wrześniu 2023 r. jeden z funkcjonariuszy FSO Witalij Briżaty po ucieczce z Rosji do Ekwadoru udzielił wywiadu, w którym opowiadał o zwyczajach Putina, jego skrajnej nieufności nawet wobec najbliższego otoczenia. Briżaty nie należał do grona osobistych ochroniarzy – był jedynie funkcjonariuszem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo jednego z obiektów, w którym czasem pojawiał się Putin.
Jego słowa stały się jednodniową sensacją – światowe media rozpowszechniły przesłanie: Putin umiejętnie myli ślady, jego ochrona jest nie do sforsowania. Niezły PR. Podobne opinie przekazał inny uciekinier – kapitan FSO, inżynier Gleb Karakułow, który podkreślał w swoich relacjach, że Putin patologicznie boi się o swoje życie.
Co ma wisieć, nie utonie
Szczelne kurtyny, skrywające życie Putina, drgnęły z niepokojem po rewelacjach szefa ukraińskiego wywiadu HUR, Kyryło Budanowa. „Było kilka prób zamachu na życie Putina, ale, jak widzicie, nie były to próby udane. Putin rządzi od ponad dwudziestu lat. Rosjanie boją się go stracić, bo stanowi dla nich gwarancję ich życiowej stabilności” – mówił Budanow w rozmowie z „New Voice”.
Służba prasowa Kremla dostrzegła wypowiedź Budanowa i natychmiast odparowała: „Wszystkie próby kijowskiego reżimu spalą na panewce. Bezpieczeństwo prezydenta jest zapewnione na odpowiednim poziomie”. Sekretarz prasowy Kremla wspomniał przy okazji, że „ze zrozumiałych względów ochrona została już i tak wzmocniona”. Gotową interpretację słów Budanowa miała rzeczniczka rosyjskiego MSZ: zamachy na życie Putina były przygotowywane za amerykańskie pieniądze. „Poprzez finansowanie i dostawy broni Waszyngton stworzył w Kijowie terrorystyczny reżim” – grzmiała Maria Zacharowa.
W rozmowie z reżyserem Oliverem Stone’em w 2017 r. Putin pytany o metody zapewnienia sobie bezpieczeństwa odparł: „U nas mówią: co ma wisieć, nie utonie. Mam zaufanie do swojej ochrony, oni robią swoje, a ja swoje. Rozmawiałem kiedyś z Fidelem Castro (który uniknął śmierci w pięćdziesięciu zamachach). Powiedział: wiesz czemu te zamachy się nie powiodły? Bo ja swoim bezpieczeństwem zajmowałem się osobiście”. Wydaje się, że Putin wziął sobie do serca radę przywódcy rewolucji kubańskiej.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















