Reklama

Czy otrucie Nawalnego to punkt zwrotny?

Czy otrucie Nawalnego to punkt zwrotny?

07.09.2020
Czyta się kilka minut
Po ogłoszeniu przez kanclerz Angelę Merkel wyników badań toksykologicznych Aleksieja Nawalnego – potwierdzających, że otruto go bronią chemiczną z grupy nowiczok – nad toczoną w Berlinie debatą o kształcie stosunków z Kremlem zawisła gradowa chmura.
J

Jeszcze niedawno Merkel mówiła o kontynuowaniu dotychczasowej linii w relacjach z Rosją jako „strategicznym graczem, z którym należy podtrzymywać dialog”, i nie widziała potrzeby wstrzymywania budowy gazociągu Nord Stream 2. Teraz stwierdzenie, że do ataku na Nawalnego użyto substancji zakazanej przez konwencję o broni chemicznej, zdecydowanie zaostrzyło podejście niemieckich władz do Rosji. Minister spraw zagranicznych Heiko Maas wezwał Rosję do wszczęcia energicznego śledztwa w sprawie otrucia Nawalnego, w przeciwnym razie Niemcy omówią wraz z europejskimi partnerami zakres sankcji. Z kolei w dyskusji medialnej pojawił się pomysł przyjęcia przez parlamenty państw Unii uchwały na wzór „aktu Magnitskiego” (sankcje wobec osób, które przyczyniły się do śmierci w 2009 r. tego prawnika, pracującego dla Hermitage Capital Management).

Do sankcji „za Nawalnego” droga daleka, niemniej próba wywarcia przez Berlin nacisku na Kreml w sprawie wyjaśnienia otrucia opozycjonisty to najostrzejsza od lat reakcja w stosunkach rosyjsko-niemieckich. Niemieccy politycy zapowiadają, że sankcje będą zależeć od reakcji Moskwy. Tymczasem rosyjskie władze robią wszystko, aby nie nazywać rzeczy po imieniu. Politycy z kamienną twarzą opowiadają, że podczas pobytu Nawalnego w rosyjskim szpitalu nie znaleziono śladów toksyn. Prokuratura Generalna domaga się dokumentacji z berlińskiej kliniki Charité, gdzie leczony jest „rosyjski pacjent”, i od tego uzależnia wszczęcie śledztwa. Kapłani kremlowskiej propagandy masowo wrzucają niewiarygodne teorie: jedni zaprzeczają otruciu, inni wskazują winnych za granicą (np. NATO albo Michaiła Chodorkowskiego), jeszcze inni osłaniają od podejrzeń Putina jako zleceniodawcę. Opozycyjni komentatorzy nie mają wątpliwości: „Toksyczność Putina jest teraz równa toksyczności nowiczoka”.

Rosja – podobnie jak przy zestrzeleniu MH17 nad Donbasem czy otruciu ­Skripalów (ojca i córki) – mataczy, kłamie, a za kulisami usiłuje storpedować inicjatywy mające na celu wyjaśnienie sprawy, a tym bardziej wprowadzenie sankcji. Czy się jej uda? Czy też otrucie Nawalnego okaże się punktem zwrotnym, zwłaszcza w relacji Niemcy–Rosja? ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]