Czy otrucie Nawalnego to punkt zwrotny?

Po ogłoszeniu przez kanclerz Angelę Merkel wyników badań toksykologicznych Aleksieja Nawalnego – potwierdzających, że otruto go bronią chemiczną z grupy nowiczok – nad toczoną w Berlinie debatą o kształcie stosunków z Kremlem zawisła gradowa chmura.
Czyta się kilka minut

Jeszcze niedawno Merkel mówiła o kontynuowaniu dotychczasowej linii w relacjach z Rosją jako „strategicznym graczem, z którym należy podtrzymywać dialog”, i nie widziała potrzeby wstrzymywania budowy gazociągu Nord Stream 2. Teraz stwierdzenie, że do ataku na Nawalnego użyto substancji zakazanej przez konwencję o broni chemicznej, zdecydowanie zaostrzyło podejście niemieckich władz do Rosji. Minister spraw zagranicznych Heiko Maas wezwał Rosję do wszczęcia energicznego śledztwa w sprawie otrucia Nawalnego, w przeciwnym razie Niemcy omówią wraz z europejskimi partnerami zakres sankcji. Z kolei w dyskusji medialnej pojawił się pomysł przyjęcia przez parlamenty państw Unii uchwały na wzór „aktu Magnitskiego” (sankcje wobec osób, które przyczyniły się do śmierci w 2009 r. tego prawnika, pracującego dla Hermitage Capital Management).

Do sankcji „za Nawalnego” droga daleka, niemniej próba wywarcia przez Berlin nacisku na Kreml w sprawie wyjaśnienia otrucia opozycjonisty to najostrzejsza od lat reakcja w stosunkach rosyjsko-niemieckich. Niemieccy politycy zapowiadają, że sankcje będą zależeć od reakcji Moskwy. Tymczasem rosyjskie władze robią wszystko, aby nie nazywać rzeczy po imieniu. Politycy z kamienną twarzą opowiadają, że podczas pobytu Nawalnego w rosyjskim szpitalu nie znaleziono śladów toksyn. Prokuratura Generalna domaga się dokumentacji z berlińskiej kliniki Charité, gdzie leczony jest „rosyjski pacjent”, i od tego uzależnia wszczęcie śledztwa. Kapłani kremlowskiej propagandy masowo wrzucają niewiarygodne teorie: jedni zaprzeczają otruciu, inni wskazują winnych za granicą (np. NATO albo Michaiła Chodorkowskiego), jeszcze inni osłaniają od podejrzeń Putina jako zleceniodawcę. Opozycyjni komentatorzy nie mają wątpliwości: „Toksyczność Putina jest teraz równa toksyczności nowiczoka”.

Rosja – podobnie jak przy zestrzeleniu MH17 nad Donbasem czy otruciu ­Skripalów (ojca i córki) – mataczy, kłamie, a za kulisami usiłuje storpedować inicjatywy mające na celu wyjaśnienie sprawy, a tym bardziej wprowadzenie sankcji. Czy się jej uda? Czy też otrucie Nawalnego okaże się punktem zwrotnym, zwłaszcza w relacji Niemcy–Rosja? ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 37/2020