Kiedyś argument »co ludzie powiedzą« działał przeciw odejściu z seminarium czy z kapłaństwa, a dziś to argument przeciw wstąpieniu do niego. Kiedyś to był awans społeczny, dziś coraz częściej to obciach” – gdy przeczytałem te słowa z tekstu Ignacego Dudkiewicza o niedoszłych księżach, wróciło do mnie kilka scen z życia ks. Jana Kaczkowskiego, którego biografię pisałem dobrych kilka lat temu (w marcu przyszłego roku minie dekada od śmierci jednego z najbardziej charyzmatycznych polskich duchownych XXI wieku).
Wczesne lata 80., dom babci na wsi. Kilkuletni Jaś zawija brata w kapę od tapczanu, do ręki wciska mu zbity z dwóch desek krzyż. Mają podpórkę pod mszał, klęcznik – idą „szpalerem” między rzędami malin, czasami dopraszając do zabawy „wiernych”, czyli przyzwyczajonych już do tej ekscentrycznej zabawy dorosłych.
Pierwsza połowa lat 90., Sopot. Jan ogłasza decyzję o pójściu do seminarium, a jego matka rwie włosy z głowy. „On chyba zwariował” – zwierza się znajomym, a syna przestrzega ponoć przed „społeczną degradacją”.
Druga połowa lat 90., w kopercie pismo z zakonu jezuitów, a w nim odmowa przyjęcia do nowicjatu – przez słaby wzrok. Te same względy zdecydują, że nawet gdy będzie już w seminarium, przełożeni będą się wahać: nadaje się na księdza czy się nie nadaje?
Tak, zmieniają się czasy, a wraz z nimi społeczna pozycja księdza. PRL – dziś trudno w to uwierzyć – czynił właśnie z Kościoła przestrzeń nadzwyczajnej wolności. Jeszcze w latach 90., może i wczesnych dwutysięcznych, 19-latek idący do seminarium mógł liczyć na środowiskową premię – pozostałości klerykalnego prestiżu, podziwu otoczenia (no, chyba że pochodził z liberalnej, sopockiej rodziny...). A później był krach autorytetu Kościoła, i aniśmy się obejrzeli, a w katolickiej Polsce kapłaństwo zaczyna – jak mówi ekspertka w tekście Dudkiewicza – „wiązać się nie z prestiżem, ale z ryzykiem społecznego wyobcowania”.
Może to mieć i dobre strony. Np. taką, że za dwie, trzy dekady nie będzie już w Polsce duchownych, którzy sutannę założyli za karę albo licząc na nagrodę: podążając za modą, przed czymś uciekając, na coś licząc. Zostaną ci chcący – jak Jan Kaczkowski, który tapczanową kapę zamienił na sutannę wbrew wszystkiemu i wszystkim.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z 
- Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
- Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
- 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
Najniższa cena przed promocją 29,90 zł



















