Czy Jan się mylił

Nadchodzi Adwent – wspomnienie czasu, gdy spełniło się proroctwo Izajasza: „Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą, on przygotuje drogę Twoją (...). Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów”.
Czyta się kilka minut

Jan przygotowuje drogę Jezusowi, przygotowuje ludzi na przyjęcie osoby Mesjasza – tak interpretują jego posłannictwo Ewangeliści. Tymczasem, przy uważnej lekturze Ewangelii, trudno nie zadać sobie pytania: czy Jezus rzeczywiście jest takim Mesjaszem, jakiego zapowiadał Jan? Czy Jan i Jezus nie należą do dwóch różnych światów? Czy w obrazie Mesjasza, którego zapowiada Chrzciciel, w ogóle można się dopatrzyć rysów Jezusa?

Jan mówi: „Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem”. Jezus: „Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło. Radość powstaje u Aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.

Jan Chrzciciel: „Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”. Jezus: „Ja nie będę was oskarżał przed Ojcem (...). Ja nikogo nie sądzę”.

Jan Chrzciciel: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów”. Jezus: „Ja jestem pośród was jako ten, kto służy. Czy rozumiecie, co wam uczyniłem (...). Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi”.

Ewangelia mówi nam, że Jezus sam dostrzegał różnice między sobą a swoim poprzednikiem: „Jan nie jadł ani nie pił (...), Syn Człowieczy je i pije, mówicie [o Nim]: to żarłok i pijak”. Jan domagał się od ludzi, aby przyszli do niego na pustynię, Jezus odwrotnie – z pustyni idzie do ludzi, tam, gdzie żyją i tam, gdzie grzeszą... Jak rozwiązać tę sprzeczność między treścią proroctwa a jego realizacją?

Może postawa Jana ma nas nauczyć właściwej pokory w podejściu do Boga, szacunku i lęku, bojaźni Bożej. Po wiekach św. Augustyn ujmie to w jednym zdaniu zwróconym do Jezusa: „Ty możesz nazwać mnie przyjacielem, ja wiem, że jestem Twoim sługą”. A Jezus? Może dlatego okazał się inny niż wszystkie wyobrażenia Jana, że Bóg w ogóle jest inny niż malowany przez nas obraz. Jego miłość nieustannie znajduje coraz to nowe i zaskakujące formy. Bóg nie zna granic, w których my chcielibyśmy Go zamknąć.

Nie przeciwstawiajmy Jana Chrystusowi. Jan jest prorokiem posłanym przez Boga, i mówiąc o Nim, przecież się nie myli. Na słowa Jana trzeba spojrzeć jako na orędzie Boga, który jest Miłością i który objawił się w Jezusie Chrystusie jako miłość.

Może to właśnie Jan pozwala nam zrozumieć, że miłość używa czasem ostrego tonu i nie cofa się przed upomnieniem, i że – z drugiej strony – miłość do Boga, która nie wypowiada się przez nawrócenie, pozostaje pustym słowem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2013