Czuły barbarzyńca

Był bodaj najzdolniejszym twórcą Nowej Fali, która w latach 60. przetoczyła się przez kraj naszych południowych sąsiadów.
Czyta się kilka minut
Za kamerą Milos Forman. /
Za kamerą Milos Forman. /

Jego "Lot nad kukułczym gniazdem" wg Keseya był drugim filmem w historii, który zdobył Oscary w pięciu najważniejszych kategoriach; "Amadeusz" należy do najważniejszych dzieł współczesnego kina, duży rozgłos towarzyszył kolejnemu filmowi Formana - "Skandaliście Larry'emu Flintowi", zaś "Odlot", "Hair" i "Człowiek z księżyca" cieszyły się uznaniem na wielu festiwalach. Amerykańskie filmy Formana znane są dziś szerokiej publiczności, wielokrotnie pokazywane były w telewizji oraz doczekały się wydań na dvd. Mniejszą popularnością cieszą się czeskie filmy tego wielkiego reżysera. Tym większym wydarzeniem jest wydana właśnie kolekcja czterech wczesnych filmów Miloša Formana.

Forman był bodaj najzdolniejszym twórcą czechosłowackiej Nowej Fali, która w latach 60. poprzedniego stulecia przetoczyła się przez kraj naszych południowych sąsiadów. Filmy Věry Chytilovéj, Jiříego Menzla, Jaroslava Papouška, Jana Němeca, Ivana Passera i Miloša Formana złożyły się w jeden z najciekawszych nurtów w historii kina, odciskając piętno na całej europejskiej kinematografii. Ich bohaterami byli ludzie prości, "zbyteczni", jak mawiał Forman. Statystycznego Czechosłowaka ukazywały w całej jego banalności. Nowofalowi twórcy nie poszukiwali wielkich dramatów, ani porywających fabuł - ograniczali się do obserwowania prozy życia i stanowiącej jej tło demoludowej rzeczywistości.

Choć polityka bardzo rzadko stawała się jej bezpośrednim tematem, była punktem, do którego odnosiło się losy bohaterów. W filmach Nowej Fali krytyka systemu dokonywała się niejako mimochodem, bez ostentacji i rewolucyjnej gorączki. Właśnie dzięki temu kino czechosłowackich reżyserów wpisało się w historyczny proces Praskiej Wiosny. Jej stłumienie było zarazem końcem istnienia nowonarodzonego nurtu filmowego, zaś filmy Formana i jego kolegów objęte zostały zakazem dystrybucji.

Los ten spotkał m.in. "Konkurs", który przez historyków uważany jest za jeden z pierwszych (obok "Pociągów pod specjalnym nadzorem" Menzla) filmów czechosłowackiej Nowej Fali. Jego powstanie było poniekąd dziełem przypadku: podczas realizacji dokumentu o teatrze "Semafor" Forman wraz z kolegami - Ivanem Passerem i Miroslavem Ondříčkiem obserwowali konkurs wokalny organizowany przez dyrekcję teatru. Oto jak po latach Forman wspomina to przeżycie: "Pospolite panienki wyginały się nieprzyzwoicie przed tym pękatym kawałkiem drutu, pozbawione muzycznego słuchu dziewczęta wyły do niego z pełnych piersi, a skrępowane na co dzień nieśmiałością osóbki wystawiały się przed nim pod pręgierz publicznej krytyki". Zainspirowało to Formana do zrealizowania dokumentu o podobnym konkursie. W tym celu zorganizował nawet fikcyjny casting, który z ukrycia filmował. Efektem tegoż castingu był "Konkurs", bodaj najbardziej okrutny film w całej twórczości Formana. Bez litości rejestrował spektakl ludzkiego egotyzmu i bezkrytycznego samouwielbienia.

Słynny dokument nie różniłby się szczególnie od zmagań nieudaczników z telewizyjnego "Idola", gdyby nie estetyczne i etyczne wyczucie Formana. Celem, jaki stawia sobie reżyser, nie jest drwina; autor "Amadeusza" nie chce kpić z pojedynczych ludzi, a jedynie z ukazywanych zjawisk. "Konkurs" jest więc nie tylko biczowaniem ludzkich wad, ale też filmem o marzeniu. W stricte dokumentalną materię filmu twórcy włączają fabularne fragmenty. Widzimy młodą manicurzystkę, która za wszelką cenę chce wyrwać się ze swej monotonnej pracy oraz piękną dziewczynę, która śpiewa w big-bitowym zespole, zawsze będąc w cieniu apodyktycznego lidera grupy. Dzięki krótkim fabularnym fragmentom dostrzegamy drugie dno tego żenującego przedstawienia - "Konkurs" z bezwzględnego szyderstwa zmienia się w film o pragnieniu ucieczki od smutnej rzeczywistości.

Dziełem nie mniejszej wagi okazał się zrealizowany jeszcze podczas studiów Formana "Czarny Piotruś". Piotr, szesnastoletni, niezbyt rozgarnięty chłopiec, żyje stłamszony przez rodziców. Z jednej strony nadopiekuńcza matka, z drugiej - kategoryczny ojciec, dla którego Piotr jest lekkoduchem, niedojrzałym chłystkiem, muszącym nauczyć się odpowiedzialności. Ma mu w tym pomóc praktyka w samoobsługowym sklepie, gdzie jego zadaniem będzie łapanie ewentualnych złodziei.

"Czarny Piotruś" był dla Formana wielkim wejściem w świat kina. Pierwszy fabularny film czeskiego twórcy często bywa niedoceniany, niesłusznie odsuwa się go w cień bardziej znanych produkcji: "Miłości blondynki" i "Pali się moja panno". Historia młodego chłopaka próbującego znaleźć swoje miejsce w świecie jest w istocie fascynującą opowieścią o inicjacji. Ta ostatnia u Formana przybiera różne formy: inicjacji seksualnej, społecznej, zawodowej. Człowiek, który wkracza w dorosłość, nie może uporać się z niełatwą rzeczywistością demoludu.

"Czarny Piotruś" był pierwszym filmem Formana, w którym doszukiwano się politycznych podtekstów. Jednak krytyka systemu demokracji ludowej przybrała bardziej bezpośrednią formę w kolejnym jego dziele - "Miłości blondynki". Jeden z najgłośniejszych filmów czechosłowackiej Nowej Fali opowiadał historię Anulki, dziewczyny pracującej w zakładach tekstylnych, która - jak inne koleżanki z tej sfeminizowanej fabryki - marzy o "mężczyźnie swego życia". Szansą na spełnienie tych marzeń jest wieczór taneczny zorganizowany przez dyrektora zakładów. Zamiast tęgich rezerwistów z pobliskiej jednostki, uwagę Anulki przykuwa pianista z zespołu grającego na zabawie. Po spędzonej wspólnie nocy dziewczyna próbuje odnaleźć mężczyznę w stołecznej Pradze. Kiedy dowie się, że chłopak wcale nie chce się z nią wiązać, wraca do fabryki, rozpowiadając bajkę o ich burzliwym romansie.

Tak jak inne filmy Formana, ten także charakteryzowała paradokumentalna stylistyka: surowość scenografii wzmagała wrażenie autentyzmu, zaś występujący w filmach Formana aktorzy-amatorzy dodawali filmowi dodatkowej wiarygodności. Zatrudnienie naturszczyków przyczyniło się także do sukcesu kolejnej Formanowskiej produkcji - "Pali się moja panno".

Według jednej z anegdot towarzyszących powstaniu filmu Forman przebywający w małym karkonoskim miasteczku wziął udział w balu organizowanym przez lokalną straż pożarną. Wydarzenia tego wieczoru znaleźć miały odzwierciedlenie w satyrycznym "Pali się moja panno", w którym wszystkie role Forman obsadził prawdziwymi uczestnikami strażackiej imprezy.

"Pali się..." to najbardziej zjadliwa spośród Formanowskich satyr. Opowieść o balu, którego uczestnicy wykradają fanty z charytatywnej loterii, zbulwersowała ówczesne władze. Słusznie dopatrywano się w niej krytyki ustroju socjalistycznego. Sposób, w jaki Forman ukazał czechosłowackie społeczeństwo, choć pełen absurdalnego humoru, miał w sobie ten sam autentyzm, co obraz lumpenproletariatu w "Pierwszym kroku w chmurach" Marka Hłaski. Nic więc dziwnego, iż film uznano za "obraźliwą kpinę z czechosłowackiej codzienności".

W 1968 r., po interwencji wojsk Układu Warszawskiego, ostatecznie zabroniono jego wyświetlania w czechosłowackich kinach. Interwencja cenzury przelała czarę goryczy i sprawiła, że Forman bez zastanowienia przyjął zaproszenie Amerykanów do pracy nad filmem "Odlot". Ten ostatni powstał już w Stanach Zjednoczonych i zapoczątkował okres wielkiej kariery Formana w Hollywood. I choć amerykańska twórczość Miloša Formana jest dziś znana najlepiej, to właśnie w filmach czeskiego okresu odnajdujemy to, co najpiękniejsze w jego twórczości: umiejętność obserwacji, wdzięk i bezpretensjonalny humor.

MILOŠ FORMAN, "KONKURS", "CZARNY PIOTRUŚ", "MIŁOŚĆ BLONDYNKI", "PALI SIĘ MOJA PANNO", OLDRICH LIPSK?, "LEMONIADOWY JOE". Dystrybucja: Mayfly.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2006

 /
Obraz tygodnia
"Bach stanowi pewnego rodzaju punkt odniesienia, gdyż był przedmiotem drobiazgowej analizy setek tysięcy inteligencji, setek tysięcy bliźnich przede mną. Cóż to właściwie znaczy, że klasyczne jest to, co przetrwało? W jaki sposób taka koncepcja klasyczności przejawia się w ludzkim życiu? Najpoważniejszą odpowiedź na to pytanie znajdujemy u wielkiego współczesnego poety klasyczności, Polaka Zbigniewa Herberta. Dla Herberta przeciwieństwem klasyka nie jest romantyk, lecz barbarzyńca. Co więcej, »klasyk kontra barbarzyńca« to nie tyle opozycja, ile konfrontacja. Herbert pisze z historycznej perspektywy Polski, kraju o zachodniej kulturze, która jest permanentnie zagrożona, osaczona przez popadających okresowo w barbarzyństwo sąsiadów. Tym, co pozwala klasykowi przetrwać szturm barbarzyństwa, nie jest w oczach Herberta żadna istotowa jakość. Klasyczne jest właśnie to, co przetrwało najgorsze barbarzyństwo, co ocalało, ponieważ pokolenia ludzi nie mogły o tym zapomnieć i trzymały się tego za wszelką cenę - mówił John Maxwell Coetzee w nawiązującym polemicznie do T.S. Eliota wykładzie "Kto to jest klasyk?", opublikowanym przez "Europę", dodatek do dziennika "Fakt". - Doszliśmy więc do pewnego paradoksu. Klasyczne jest to, co jest w stanie przetrwać. Toteż kwestionowanie klasyki, nieważne jak nieprzyjazne, jest częścią historii klasyki, czymś nieuchronnym, a nawet pożądanym. Dopóki bowiem klasyka potrzebuje ochrony przed atakiem, dopóty nie może udowodnić, że jest klasyką".