CZECHY: Ferdynandomania?

Rezultatem I wojny światowej – bez względu na to, jak przerażającej i krwawej – była niepodległa Czechosłowacja: spełnione marzenie.
Czyta się kilka minut

Pierwszy czechosłowacki prezydent Tomáš Masaryk opisywał tę wojnę jako kolosalne zmagania między siłami postępowymi i demokratycznymi a reakcyjnymi i teokratycznymi, podczas których Czesi i Słowacy stanęli po słusznej stronie historii.

Gdy powstała Czechosłowacja, gloryfikowano nie żołnierzy umierających dla imperium Habsburgów w walce z Rosją, Serbią czy Włochami, ale byłych jeńców, którzy w Rosji i Francji sformowali Legiony Czechosłowackie i po 1918 r. stali się kamieniem węgielnym nowej armii czechosłowackiej. Choć więc dla wielu Czechów walczących w szeregach armii Habsburgów wojna była przegrana, to czeski naród był zwycięzcą. Ta oficjalna i dominująca narracja z lat 1918-38 została potem uzupełniona wersją komunistyczną, która podkreślała kapitalistyczne i imperialne siły stojące za konfliktem. Rewolucję październikową z 1917 r., jako inny „efekt uboczny” Wielkiej Wojny, wskazywano jako wydarzenie najważniejsze. Taka narracja dominowała w latach 1948-89.

Po upadku komunizmu nastąpił renesans poglądu Masaryka, ale przyjęto także rozpowszechnioną w Europie opinię, że I wojna była olbrzymią tragedią dla kontynentu. A dziś setna rocznica zamachu w Sarajewie i wybuchu wojny była szeroko relacjonowana przez czeskie media. Otwierano wystawy, w telewizji pokazano serial o Wielkiej Wojnie. Częściowo wynika to z faktu bliskich związków zabitego w Sarajewie arcyksięcia z Czechami jako krajem (choć nie z Czechami jako obywatelami): zamek Konopiště koło Pragi był jego rezydencją. Niektórzy komentatorzy krytykowali nawet obchody jak zbyt „austrofilskie”, szerzące „ferdynandomanię” i pokazujące Austro-Węgry z pozytywną nostalgią. I taki szczegół: dyskutowano też rolę kierowcy arcyksięcia, Czecha Leopolda Lojka, który przez pomyłkę wjechał prosto w ręce zamachowca Gawriła Principa.

Wydaje się, że rocznica wzbudza dziś większe zainteresowanie w Czechach niż na Słowacji. Ale dotyczy też Słowaków – nie tylko dlatego, że 400 tys. z nich powołano wtedy do wojska, a prawie 70 tys. zginęło, ale także ze względu na ich rolę w procesie tworzenia Czechosłowacji.

Na pewno też rocznica I wojny wzbudziła zainteresowanie osobistymi historiami, opowieściami o przodkach – zebrane relacje są udostępniane np. na portalu Europeana 1914–1918 (europeana1914-1918.eu/sk).


Przeł. PB


JAN ADAMEC jest czeskim historykiem i politologiem. Prowadzi internetowy magazyn poświęcony „zimnej wojnie” (praguecoldwar.cz), współpracuje z portalem Visegrad Revue (visegradrevue.eu).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2014

Artykuł pochodzi z dodatku Wojna naszych pradziadków