Czasopisma

"Zapamiętajmy: prowincja to środek, mój środek. Dalej: prowincja to jakieś bliskie, konkretne tu, przeciwstawione bliżej nieokreślonemu tam. Jest więc prowincja pojęciem relacyjnym, o bardzo ciekawej charakterystyce. Otóż, mimo że tu jest, że dotykalne, realne, to dalekie, niedosiężne tam na skali realności plasuje się jeszcze wyżej. I jeszcze tęsknota jako pierwsza, najłatwiej może uchwytna, dojmująca emocja z prowincją związana. To chyba nawet coś więcej niż emocja. Bardziej może: racja istnienia. Tęsknota to nic innego jak marzenie o byciu gdzie indziej. Bo mieszkaniec świata prowincji jeśli o czymś wie z niezmąconą pewnością, to na pewno to, że »życie jest gdzie indziej« - pisze Dariusz Czaja, podążając za refleksjami Felliniego, Eliadego i Mrożka. - Idźmy dalej. Uwagi Mrożka o prowincji przeradzają się następnie w bardzo interesujący wykład na temat dość osobliwej antropologii: »Tymczasem każdy człowiek, z prowincji czy nie, jest prowincją. Obszar każdej pojedynczej świadomości jest prowincją. Gdziekolwiek człowiek by się znalazł, zawsze nosi ze sobą granice swego powiatu. Nawet w Metropolii nikt nie ogarnie sobą Metropolii. Zawsze tylko ów obszar zamknięty, mój. O granicach ginących i zatartych, wciąż płynnych i zmiennych, ale niewątpliwych. Geografię takiego obszaru można opisać, jak można opisać geografię każdej prowincji w podręczniku geografii«". Cytowany fragment pochodzi z nowego numeru "Kontekstów" (2/2008), zatytułowanego "Pochwała prowincji". Znajdziemy tu także artykuły m.in. Czesława Robotyckiego, Zbigniewa Benedyktowicza (o Tarkowskim i Kantorze), Wiesława Szpilki i Michaliny Lubaszewskiej (małe kino jako miejsce antropologiczne i mityczne), a także osobne obszerne bloki tekstów o "Umarłej klasie" Tadeusza Kantora oraz wystawie "Etnograficzny remanent" Andrzeja Wajdy.
Czyta się kilka minut

Natomiast najnowsze "Zeszyty Literackie" (nr 104) to przede wszystkim solidna porcja poezji. Znajdziemy tu więc wiersze Brodskiego, Julii Hartwig, Zagajewskiego, Różyckiego, Niemca, Anny Piwkowskiej, Tadeusza Dąbrowskiego, Janusza Szubera, Bogdana Jaremina oraz Natalii de Barbaro: "Niosę ostrożnie [ten ból]. On nie lubi, / że o nim piszę. Nie chce być patrzony. / Umowa taka jest, że nie gadamy. / Umowa taka jest, że udajemy, / że się nie znamy wcale". Okładka koncentruje naszą uwagę na temacie futuryzmu (o późnym Marinettim pisze Roberto Salvadori), ale zawartość pisma jest zróżnicowana i nieco, prawdę powiedziawszy, niepokojąca. Bo choć naturalnie szkice Andrzeja Szczeklika ("Magia medycyny i strzałka czasu") czy Karola Bergera (o "Czarodziejskim flecie") czytamy z zainteresowaniem, choć rozumiemy i doceniamy politykę redakcyjną "Zeszytów", cenną zwłaszcza w dzisiejszych czasach chaosu, to nie sposób nie zauważyć nasycenia materiałami archiwalnymi. Czesław Miłosz o Pasternaku i Sołżenicynie, Isaiah Berlin czy Jerzy Stempowski o "Doktorze Żiwago", Gustaw Herling-Grudziński i Paweł Hertz o Wojciechu Karpińskim...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01-02/2009