Czas zaprzeszły i jutro

Rydzyna to niewielkie miasteczko nieopodal Leszna. W ostatnim wieku przed rozbiorami własność rodu Sułkowskich. W dwudziestoleciu miejsce słynnego gimnazjum i liceum eksperymentalnego założonego przed Tadeusza Łopuszańskiego. Istniało tylko jedenaście lat, do wybuchu II wojny światowej. Przeszło przez nie kilkuset zaledwie chłopców. Nigdy władze komunistyczne nie zgodziły się na jego reaktywację. A jednak do dziś dnia ma swoje miejsce w pamięci historycznej, bo było zjawiskiem zupełnie wyjątkowym. Zanim wzięłam do ręki wydany w tym roku przez Fundację imienia założyciela szkoły tom dokumentów i wspomnień, przygotowany przez Jana Bohdana Glińskiego, moim ułamkowym informacjom o Rydzynie przewodziły słowa usłyszane wiele lat temu od prof. Arkadiusza Piekary, fizyka: "Nieraz mi się śni, że znowu tam uczę: to były moje najlepsze lata". Mówił to - zwracam uwagę - od dawna już profesor uniwersytetu poznańskiego. Nie dziwiłam się - podobnie wspominali uczniowie, których znałam. Podobnie też ci, których wspomnienia złożyły się teraz na książkę.
Czyta się kilka minut

Jej lektura może sprawiać wrażenie wręcz egzotyczne, tak w niczym nie przystaje do jakichkolwiek doświadczeń powojennych, z Trzecią Rzecząpospolitą włącznie. Elitarna pod względem wymagań ("przyszedłem jako uczeń celujący, a tam dowiedziałem się, że można obrywać i dwóje"), a otwarta także dla dzieci z najniższych warstw, na ile tylko pozwalały fundusze, świecka w przeciwieństwie na przykład do Chyrowa, choć oczywiście z katechetą, modlitwą poranną i wieczorną, Mszą niedzielną, usytuowana w pałacu Sułkowskich, w pięknej architekturze, w salach, gdzie pracownie zarówno przedmiotów ścisłych, jak technicznych były wspaniale wyposażone, a nauczyciele - specjalistami najwyższej klasy, szkoła była wspólnotą spojoną na wiele sposobów i o bardzo wyraziście wytyczonych celach: wychowania do wartości, nie tylko wykształcenia na najwyższym możliwym poziomie. Brzmi to banalnie i drętwo, ale kiedy się czyta o codziennych (tak!) zajęciach sportowych, w tym na kortach, na ślizgawce (fosa okalająca zamek), i wyprawach turystycznych, o samorządzie uczniowskim realnie pracującym, o Kole Społecznym organizującym propozycje kulturalne dla okolicy, wreszcie o setkach sposobów organizowania wolnego czasu i wakacji, wszystko nabiera realności. Patriotyzm? Wystarczy rzucić okiem na listę nazwisk uczniów i profesorów poległych w kampanii wrześniowej, w Powstaniu Warszawskim, ofiar Katynia i obozów czy partyzantki. Więź łącząca całą społeczność? Pomińmy wspomnienia - można by zawsze podejrzewać późną nostalgię. Ale co zrobić z przytoczonymi w książce listami pisanymi przed dyrektora szkoły do rodziców wychowanków i ich samych? Razem z rzetelną uwagą przebija z nich wiedza o uczniach, obserwowanych na co dzień z dobitnym poczuciem odpowiedzialności za ich rozwój i kolejne egzaminy życiowe. Kto teraz pisze takie listy?

Notuję to wszystko z poczuciem oczywistej bezsilności: to naprawdę czas zaprzeszły. Nie sposób jednak pogodzić się z tym, by to, co stanowiło - przecież nie w tym jednym miejscu i tym jednym zespole! - najlepsze walory polskiej szkoły, miało zostać raz na zawsze uznane za minione i nie do odtworzenia. Trzeba więc zdziwić się głęboko, że dzisiejsi koryfeusze szkolnictwa, z ministrem edukacji na czele, mówią tylko o sankcjach za zło i środkach dyscyplinujących, a nie apelują o pomoc w "młodzieży chowaniu" do wszystkich, którzy to mają na sercu, umieją i chcą. Władza nie potrzebuje sprzymierzeńców?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2006