Zatrzymanie w szpitalu MSWiA słynnego kardiochirurga, specjalisty od przeszczepów serca, złamało wszystkie powyższe zasady. Był spektakl, maksymalnie upokarzający, i lawina oskarżeń na konferencji prasowej, którą nie wiedzieć po co prowadził minister sprawiedliwości występujący jak prokurator. Padły najcięższe oskarżenia bez dowodów (nawet o zabójstwo), a potem okazało się, że akta "objęte są klauzurą tajności", zaś obywatele zaproszeni zostali do następnych doniesień (czyli dopiero gromadzenie dowodów), w czym wzięła publiczny udział nawet pani wicepremier. Media niestety podchwyciły styl i język, zaroiło się od najgorszych epitetów i w ten sposób wyrok skazujący został wydany jeszcze zanim rozpoczął się proces, do którego zresztą daleko.
Kropkę nad i postawił sam minister sprawiedliwości, stwierdzając, że dla tego samego spektaklu "warto było powołać CBA". Ta instytucja, powołana tak uroczyście, kosztuje nas rocznie ponad 100 mln zł. Naprawdę chodzi o to, by taki sztab specjalistów ścigał pacjentów płacących za przyspieszenie operacji? CBA miała ścigać przestępstwa na najwyższych szczeblach władzy. A na tryumfy czas przyjdzie po wygranych procesach i prawomocnych wyrokach. Tych minister Ziobro na swoim koncie nie ma jeszcze zbyt wiele. Nie zastąpią ich konferencje prasowe, wprowadzające niebezpieczną manierę ciskanych oskarżeń niepopartych dowodami.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















