Reklama

Czas jest krótki

Czas jest krótki

22.09.2009
Czyta się kilka minut
Barbara Skarga pozostanie na zawsze wcieleniem trzeźwej przenikliwości, która woli karmić się tym, co widzi i wie, niż nadzieją, której nie widzi i która może okazać się złudna.
Z

Zawdzięczam jej więcej, niż potrafię powiedzieć. Poznaliśmy się w czasach Towarzystwa Kursów Naukowych, na wielkim zebraniu w mieszkaniu bodaj Jana Józefa Lipskiego. Później przyjechała do mnie do Krakowa z jakimiś dokumentami - pamiętam, że miałem poczucie obcowania z osobą zaprawioną w konspiracji. Ale prawdziwa przyjaźń zaczęła się w okresie pisania przeze mnie pracy habilitacyjnej o Marcelu. Przechodziłem wtedy trudny okres całkowitego zwątpienia we własne filozoficzne siły i poczucia - być może bezzasadnego - braku zrozumienia czy poparcia dla mojej orientacji filozoficznej. Znalazłem w niej bezcenną moralną i intelektualną podporę. Pisałem o myślicielu otwarcie przyznającym się do chrześcijaństwa, które nie było dla Pani Profesor duchową ojczyzną, ale moja książka bardzo się jej podobała i w ciągu następnych lat zawsze zgadzała się recenzować moje prace.

Gdybym musiał wyjąć z tej niezwykle bogatej osobowości cechę, która uderzała mnie najbardziej, byłaby to absolutna nieprzekupność i trzeźwość. Barbara Skarga była nie tylko osobą bezwzględnie i w sposób całkowicie naturalny prawą, ale także pozbawioną jakichkolwiek złudzeń. Wierzyłem jej, wiedząc, przez co przeszła, i starałem się uczyć od niej bezwarunkowej prawdomówności. Pozwalała ona nie tylko na trafne oceny zjawisk kultury, ale także na nazywanie po imieniu tego, co się dzieje w życiu społecznym czy politycznym. Kiedy pisała o nienawiści we współczesnej Polsce, mówiła nie uciekając się do eufemizmów, lecz tak, jak rzeczy się mają. Był to, rzecz jasna, sąd filozofa-moralisty, ale pokazywał on, do jakiego stopnia nie umiemy - wbrew faryzejskim deklaracjom - posługiwać się w tym życiu miarą dobra i zła. Czułem, że ta "bezzłudzeniowość" jest zbawienną korektą dla spojrzenia chrześcijańskiego, które pod szyldem nadziei nieraz lukruje rzeczywistość.

Niechęć Pani Profesor do pojęcia "sensu życia" miała swoje oparcie w doświadczeniu. Uważała, że życie samo w sobie naprawdę sensu wewnętrznego nie ma, że jest sartre’owską passion inutile czy że, jak pisała Simone Weil, "jest niemożliwe". I była organicznie niezdolna do myślenia życzeniowego. Mimo to pod eliminacją pytania o sens życia domyślałem się głębokiego pragnienia tego sensu, które znajdowało wyraz w myśli o metafizyczności człowieka.

Kryła się pod tym także głęboka potrzeba afirmacji życia i człowieczeństwa, która przejawiała się w umiłowaniu wielkiej myśli i wielkiej sztuki, ale także - dobrego jedzenia i picia w towarzystwie wypróbowanych przyjaciół. Znajomość życia nauczyła ją tolerancji i nieprzekupności, ale może przede wszystkim - hierarchii wartości. Skarga nikogo nie potępiała - była w tym bardziej chrześcijańska od wielu chrześcijan - ale doskonale wiedziała, jakie sprawy w życiu naprawdę się liczą, kto jest co wart oraz od kogo można się uczyć. Była niesłychanie wybredna i elitarna: kiedy mówiła o filozofach, pisarzach i muzykach, to tylko o największych. Czytała i wracała do Homera, Sofoklesa, Słowackiego czy Manna, słuchała Bacha czy Mozarta. Wsiadała w samochód i zwiedzała zabytki. Wiedziała, że "czas jest krótki", że warto nadrobić lata stracone - co wcale nie znaczy, że nie umiała i nie chciała angażować się w życie społeczne.

***

Barbara Skarga była na wskroś filozofem - można powiedzieć, że była wcieleniem bios philosophicos. Jej znakomite książki to wynik nieustannego zapytywania. Zapytywanie było u niej czymś, co zrosło się z życiem. Wypływało z doświadczeń, które co rusz stykały ją z niepojętością człowieczeństwa i świata, ale także z nieustannego obcowania z wielkimi filozofami. Te wszystkie spotkania, rzeczywiste i "intencjonalne", przerodziły się w głębokie przeświadczenie o nieuleczalnej pytajności świata, na którego zagadki żadna odpowiedź nie jest wystarczająca. Dlatego w pewnym zasadniczym sensie była agnostykiem czy sceptykiem.

Było w tym oczywiście także dziedzictwo warszawskich historyków idei, a przede wszystkim pokrewieństwo z Leszkiem Kołakowskim. Skarga i Kołakowski są istotnie "rodzeństwem", choć to Kołakowski niesie w swojej filozofii nadzieję na transcendentny sens, a nie Skarga. Była ona zbyt przez życie doświadczona, a także zbyt do szpiku kości filozofem, żeby przyjąć pozbawioną oczywistości wiarę, bez której nie ma bodaj nadziei.

Czy nie ma jej u Skargi w ogóle? Czy nie można jej odczytać z nieustannego krążenia wokół metafizyki w człowieku, która wyrasta w nim ponad bestię, "nie-piękne zwierzę"? Albo z akceptacji takich filozofów jak Marcel, Marion czy Tischner? Być może. Ale Pani Profesor najbliższy chyba pozostał Heidegger, z którym łączyło ją przekonanie, że zapytywanie jest pobożnością myśli, a także - niestety - intuicja, że zostaliśmy "wrzuceni w istnienie" z niewiadomym "po co i dokąd". Skarga pozostanie na zawsze wcieleniem trzeźwej przenikliwości, która woli karmić się tym, co widzi i wie, niż nadzieją, której nie widzi i która może okazać się złudna.

Lecz sama Pani Profesor budziła swoją osobą niezachwianą wiarę w wartość człowieczeństwa, w to, co "wieczne w człowieku". I osobiście mam głęboką nadzieję, że spotkamy się jakoś na tamtym, lepszym świecie.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]