Reklama

Czarne łabędzie

Czarne łabędzie

05.09.2017
Czyta się kilka minut
Ta metafora brzmi groźnie. Opisuje zdarzenia nieprzewidywalne, ale i te, których konsekwencje są wyjątkowo poważne. Jak nie dać się zwieść, że mało prawdopodobne nigdy się nie zdarzy?
HANNIBAL HANSCHKE / AFP / EAST NEWS
N

Nigdy w życiu nie widziałem czarnego łabędzia. Ale czy to, że do tej pory wszystkie spotkane przeze mnie łabędzie były białe lub szare, oznacza, iż nie może się przytrafić dzień, kiedy zobaczę łabędzia czarnego? Innymi słowy: czy my, współcześnie żyjący, bierzemy pod uwagę, że w życiu indywidualnym lub zbiorowym mogą zaistnieć zdarzenia, których sobie do tej pory nie wyobrażaliśmy, albo przekonani byliśmy, że prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest marginalne?

Do czasu holenderskiej wyprawy Wilema de Vlamingha do Zachodniej Australii w 1697 r., która na rzece Swan River zobaczyła po raz pierwszy czarne łabędzie, prawie nikt na świecie nie dopuszczał myśli, że okazy takie mogą w naturze istnieć. Od tego czasu w wielu językach upowszechniła się metafora „czarnego łabędzia” – zdarzenia niezwykle rzadkiego albo takiego, które do tej pory było uważane za nieprawdopodobne lub...

8246

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Obawiam się, że jesteśmy, "czarne łabędzie" bowiem to z definicji te zdarzenia, których znaczenie dostrzega się jako oczywiste dopiero po wystąpieniu wywołanych przez nie skutków. Dostrzeżenie w porę czarnego łabędzia sprawia, że... przestaje on być czarnym łabędziem. To tylko façon de parler, a nie realny obiekt dociekań probabilistycznych. Post factum zawsze jesteśmy mądrzy. Biorąc za przykład 9/11, można przecież było przewidzieć, że samolot to potencjalnie olbrzymia torpeda, a przez otwarte drzwi kokpitu może wejść ktoś z najgorszymi zamiarami. Tyle że nie przewidziano. Zamach podobny do tego w 2001 roku w lotnictwie pasażerskim prawdopodobnie już się nie wydarzy, ale "czarny łabędź" nigdy nie przypływa z tego samego kierunku (to znów kwestia definicji pojęcia), czego dowiodła Nicea 2016. I znów można pytać, czy naprawdę nikt nie wiedział, że samochód też może być śmiercionośną torpedą? Dlaczego nie zabarykadowano zawczasu Promenady Anglików? Dlaczego do dziś nie zabarykadowano wszystkich promenad na świecie? Ano, nie robi się tego, ponieważ wszelkie działanie musi opierać się na eliminacji możliwości, które w danej chwili uznajemy racjonalnie za nieznaczące. To tak jak z jazdą samochodem. Ba! nawet z banalnym wyjściem na ulicę. Za każdym razem ryzykujemy życiem bez względu na podjęte środki ostrożności, bo przecież nasza droga zawsze może skrzyżować się z drogą wariata, ale ktoś, kto chciałby uwzględnić ten czynnik ryzyka, rychło popadnie w paranoję. "Być może katastrofy w Zatoce Meksykańskiej dałoby się uniknąć [...] gdyby jeden z pracowników nie przeoczył ostrzeżenia dotyczącego możliwości wybuchu z powodu wzrostu ciśnienia w jednym z odwiertów". Równie (bez)sensownie byłoby powiedzieć "gdyby nie nastąpił wzrost ciśnienia". To źle postawiony problem. Właściwy wniosek (niestety jak zawsze post factum) brzmi: gdyby zamiast jednej osoby odpowiedzialnej za kontrolowanie ciśnienia postawiono dwie osoby albo nawet trzy, ryzyko przegapienia awarii spadłoby o kilka rzędów wielkości. Tyle że wtedy nawet nie dowiedzielibyśmy się, jak bardzo przydała się nasza przezorność. W nocy wszystkie łabędzie są czarne.

Podobne teksty

Daniel M. Hausman, Marcin Gorazda, Tomasz Kwarciński
Paul Davies, Michał Eckstein, Tomasz Miller
Robin Dunbar, Kasper Kalinowski

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]