Co się stanie z projektami łagodzącymi przepisy aborcyjne

Temat aborcji, który był kampanijnym samograjem jesienią 2023 roku, przestał – jak to się brutalnie mówi – „żreć”.
Czyta się kilka minut
Pikieta przd Sądem Apelacyjnym w sprawie procesu Justyny Wydrzyńskiej, skazanej za pomocnictwo w aborcji farmakologicznej. Warszawa, 30 stycznia 2025 r. // Fot. Aliaksandr Valodzin / East News
Pikieta przd Sądem Apelacyjnym w sprawie procesu Justyny Wydrzyńskiej, skazanej za pomocnictwo w aborcji farmakologicznej. Warszawa, 30 stycznia 2025 r. // Fot. Aliaksandr Valodzin / East News

Rafał Trzaskowski obiecuje, że jako prezydent podpisze ustawę legalizującą aborcję do 12. tygodnia ciąży lub złoży własny projekt. Sąd apelacyjny odracza apelację Justyny Wydrzyńskiej, skazanej za pomocnictwo w aborcji. Komisja sejmowa, która miała w styczniu przyspieszyć prace nad zmianami  w prawie aborcyjnym wysyła jasny sygnał: żadnych decyzji do czasu wyborów. O co w tym wszystkim chodzi? 

Spoiler: najmniej o zmianę aborcyjnego status quo.

Koalicja: kto komu (nie) ustąpi

Jeszcze pod koniec ubiegłego roku w sejmowych kuluarach można było usłyszeć, że Sejm na nowo zajmie się projektem depenalizującym pomocnictwo w aborcji, bo w koalicji udało się dogadać. Lewica miała ustąpić Trzeciej Drodze i zgodzić się na uchwalenie ustawy przywracającej tzw. kompromis aborcyjny sprzed wyroku TK Julii Przyłębskiej z października 2020 roku, zaś Trzecia Droga obiecała, że zagłosuje za złagodzonym i doprecyzowanym projektem depenalizującym. Może nawet prawie w całości, z wyjątkiem kilku posłów PSL.

Uchwalenie ustawy, którą już raz Sejm odrzucił (w lipcu, o czym przesądziła nieprzejednana postawa ludowców), nie zmieniłoby jednak – prawdopodobnie – niczego, bo Andrzej Duda z pewnością takiej ustawy by nie podpisał. Nawet gdyby – czego nie można było wcale wykluczyć – w jej uchwaleniu pomogłaby część posłów PiS, np. opuszczając głosowanie. W uszach liderów Koalicji Obywatelskiej (konkretnie: premiera Donalda Tuska) musiała wybrzmieć sugestia Jarosława Kaczyńskiego o konieczności znalezienia kompromisu w tej sprawie i o zbytniej ingerencji TK w prywatność obywateli.

Deklaracje bez znaczenia

I być może właśnie dlatego temat aborcji, który był kampanijnym samograjem jesienią 2023 roku, przestał – jak to się brutalnie mówi – „żreć”. Lub, używając bardziej wysublimowanego języka, rezonować. Z punktu widzenia kampanii, obecny stan rzeczy pozwala Rafałowi Trzaskowskiemu na składanie deklaracji niekoniecznie mających większe znaczenie – wiadomo, że obecny Sejm nie uchwali ustawy legalizującej przerywanie ciąży, więc zmiana w Pałacu Prezydenckim tu akurat jest bez znaczenia. Owszem, parlament może uchwalić depenalizację – ale Trzaskowski przecież nie w tej sprawie zabiera głos. 

Zapowiedzi innych kandydatów w tej sprawie są o tyle bez znaczenia, że albo nie mają szans w wyścigu, albo nie mają nic sensownego do zaoferowania, albo – jak Karol Nawrocki, obywatelski kandydat PiS – gwarantują kontynuację linii obecnej głowy państwa.

Tusk obawia się ponownego głosowania

Z drugiej strony, realne kroki w sprawie zmian przepisów aborcyjnych co prawda mogłyby się części wyborców i wyborczyń podobać (na pewno dobrze przyjęłaby je ta część wyborców, którzy 15 października 2023 roku poszli do urn motywowani głównie tym tematem), ale jednocześnie groziłyby blamażem. Przegrać głosowanie w tej samej sprawie po raz drugi to już nie porażka, to śmieszność.

Żaden rasowy polityk – a premier, który podejmuje decyzje w takich sprawach, jest rasowym politykiem – nie podejmie ryzyka popadnięcia w śmieszność. Już lepiej nie spełnić obietnic, niż nie spełnić obietnic i zostać bohaterem memów.

Odroczenie apelacji skazanej za pomoc w aborcji

A gdzie w tym wszystkim są kobiety? 30 stycznia warszawski Sąd Apelacyjny miał rozstrzygnąć odwołanie, które od wyroku złożyła Justyna Wydrzyńska, skazana w marcu 2023 roku za pomoc w aborcji. Aktywistka jednej z organizacji pro choice wysłała własne tabletki poronne kobiecie, która była w zagrożonej ciąży, bała się o swoje życie, była szantażowana przez partnera, a szpital odmówił jej przerwania ciąży. Paczkę przechwycił partner, Justyną zajął się wymiar sprawiedliwości.

Orzekająca w tej sprawie neosędzia skazała kobietę na osiem miesięcy prac społecznych, uznając jej czyn za „szkodliwy społecznie”. – Sprawa jest trudna – cytują media stwierdzenie sędziego Sądu Apelacyjnego, który odroczył rozstrzygnięcie do 13 lutego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”