Co o nas mówi moda na horrory

Skokowy wzrost zainteresowania kinem i literaturą grozy to fenomen ostatnich dziesięciu-piętnastu lat. Z czego wynika?
Czyta się kilka minut
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek dla „TP”
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek dla „TP”

Na pięć zapowiedzi wyświetlanych przed seansem „Kodu zła” Osgooda Perkinsa (z tych Perkinsów, a jakże) w pewnym warszawskim multipleksie, cztery to horrory w najróżniejszych odmianach. Od całkiem klasycznych po jakieś perwersyjne wariacje na temat, gdzie duchów wprawdzie nie ma, ale dawka serwowanej widzom makabry i okrucieństwa przybiera iście nadnaturalne rozmiary. Nie muszę tu chyba dodawać, że i sam „Kod zła” (czyli w oryginale „Longlegs”) to rzecz z tego gatunku. Obwołana przez wielu krytyków i fanów hitem co najmniej tego sezonu. Czy faktycznie tak znakomita, jak można gdzieniegdzie przeczytać – nie mam przekonania. Z pewnością jednak modelowa – nie tylko dla współczesnej popkultury, ale i dla epoki, z której się ona rodzi.

Powiedzmy najpierw, że skokowy wzrost zainteresowania kinem i literaturą grozy to w zasadzie fenomen ostatnich dziesięciu-piętnastu lat. Nie trzeba głębinowych analiz, żeby powiązać to z intensyfikującym się w zachodnich społeczeństwach poczuciem obcości, nieprzewidywalności i nieprzyjazności – świata, ale także innych ludzi. Jest to naturalnie wątek obecny w horrorze od początku: lęk przed obcym, który, choć wygląda i zachowuje się jak człowiek, w istocie człowiekiem nie jest. A przynajmniej nie posiada już ludzkich cech. Na tym właśnie wrażeniu – że bliźni jest niebezpieczny i nie-ludzki – bazuje choćby całe uniwersum zombie, od klasycznej „Nocy żywych trupów” (1968) George’a A. Romero poczynając.

Współcześnie to wrażenie przyjmuje niezliczoną ilość ekranowych form. W „Kodzie zła” – ale i w zapowiadanym przed wspomnianym seansem „Speak no evil”, amerykańskim remake’u duńskiego „Gæsterne” (2022) – odzwierciedla się w specyficznym interpersonalnym paraliżu, w którym pogrążeni są bohaterowie. Zachowują się oni tak, jakby na głębokim poziomie nie rozumieli, co się do nich mówi, jakby niewiele do nich docierało, jakby język nie działał.

Ale najważniejsze i najbardziej symptomatyczne w tym horrorowym boomie ostatnich lat zdaje mi się coś innego. Mianowicie: z jednej strony fundamentalna bezradność wobec zła, z drugiej strony osobliwa nim fascynacja. To pierwsze cechuje bohaterów, to drugie – mam wrażenie – raczej twórców i widownię.

Zacznijmy od drugiego. Nic w tym – znowu – dziwnego, że w świecie, w którym dominuje poczucie bezradności i zależności, a zarazem zagrożenia, zło wydaje się ostoją sprawczości. Zarazem jednak w „Kodzie zła” (i nie tylko) okazuje się być ono jedyną dostępną formą transcendencji. To zło właśnie – i tylko ono – wskazuje na jakiś inny wymiar, inny sens, choćby przerażający do szpiku kości. Słowem, Szatan jest metafizyczną realnością, ale Boga nie ma tam wcale.

Co do pierwszego natomiast – skoro zło jest realne, sprawcze i nadaje sens, dobro, w najlepszym razie nudne i płytkie, jest wobec niego całkowicie bezbronne. O ile w takich choćby filmowo-literackich traktatach o złu, jak „To!” czy „Milczenie owiec”, siła przyjaźni czy kompas moralny były w stanie w sposób jednoznaczny złu się przeciwstawić i przynajmniej częściowo je pokonać, o tyle we współczesnych produkcjach brakuje takiego kontrapunktu. Czasami skuteczny bywa rewolwer lub nóż, ale sukces jest zawsze najwyżej połowiczny.

Jeśli rację mają ci, którzy w popkulturze widzą emanację zbiorowej nieświadomości czy kondycji epoki – nie nastraja to wszystko zbytnim optymizmem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 33/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Horror, horror!