Co nam mówi Pępek Świata

Delfy to źródło greckiej mądrości, bez której kultura Europy nie byłaby tym, czym jest. Na frontonie świątyni Apolla wyryto najsławniejszą sentencję starożytności: „poznaj siebie”.

Reklama

Co nam mówi Pępek Świata

Co nam mówi Pępek Świata

20.11.2018
Czyta się kilka minut
Delfy to źródło greckiej mądrości, bez której kultura Europy nie byłaby tym, czym jest. Na frontonie świątyni Apolla wyryto najsławniejszą sentencję starożytności: „poznaj siebie”.
Wieszczka Pytia w świątyni Apolla w Delfach. Drzeworyt z ok. 1890 r. na podstawie obrazu Henriego Motte, kolor dodany później AKG / EAST NEWS
N

Nie megaron w Mykenach, gdzie Agamemnon przyjmował poselstwa z całego świata. I nie Lwia Brama, przez którą Atrydzi ruszali na Troję. Również nie labirynt w Knossos, ani nie minojskie pałace. Nie ateńska agora, ani skała Aresa. Nawet nie Akropol, z Partenonem – wzorcem klasycznego piękna i harmonii.

Miejscem, gdzie znajdował się Pępek Świata, Omfalos, były Delfy. Tam, gdzie – na przecięciu dwóch tektonicznych uskoków – ze szczeliny w ziemi wypływało źródło wody, której opary wprowadzały w święty szał wieszczkę Pytię. A ona, siedząc na trójnogu w adytonie („miejscu, gdzie się nie wchodzi”), dawała odpowiedzi na wszystkie pytania – stając się na chwilę ustami Apolla.

Połączenie przeciwieństw

Mit opowiada, że Apollo przejął Delfy zabijając ogromnego węża, Pytona – syna Gai, Matki Ziemi, który strzegł podziemnego wejścia do źródła tajemnej wiedzy. Tak połączyło się w tej górskiej dolinie to, co wysokie i niskie, jasne i ciemne, z daleka przybyłe i od wieków nasze.

Fryderyk Nietzsche przeciwstawiał żywioł apolliński i dionizyjski. Ukształtowało to popularny obraz tych bogów – który jest jednak uproszczeniem zakłamującym rzeczywistość. Apollo, bóg rozumu, miary i harmonii, w swoim głównym sanktuarium wprowadzał wieszczki w proroczy szał. Jego kult przywędrował do Grecji najprawdopodobniej z Tracji, gdzie żywe były tradycje szamańskie. Gdy zaś, jak mit powiada, udawał się zimą na północ do swojej rodzinnej ziemi, rządy w Delfach przejmował właśnie Dionizos – bóg transu i upojenia. Delfy leżą u stóp Parnasu – góry Muz. One, orszak Apolla, także zsyłają natchnienie. Ono, a nie rozważna praca rozsądku, jest źródłem prawdy, która mieszka w poezji i innych sztukach.

Delfy zatem, apollińskie (i dionizyjskie też trochę), to siedziba duchowości szału i odurzenia. Trzeba o tym wszystkim pamiętać, bo jednocześnie Delfy to źródło i korzeń greckiej mądrości, bez której kultura Europy nie byłaby tym, czym jest. I to z powodów znacznie głębszych niż ten, że do standardu wykształcenia kulturalnego Europejczyka należy wiedza, iż na frontonie delfickiej świątyni Apolla wyryto najsławniejszą mądrościową sentencję starożytności: „gnoti seauton” (poznaj siebie).

Wszelka bowiem droga mądrości, którędy by nie przebiegała, bierze początek właśnie w poznaniu siebie. Dlatego Sokrates może łatwo uciec od pytania Fajdrosa o naturę mitycznych stworów: „Ja się tym nie zajmuję, nie mogę, jestem na wcześniejszym etapie, jeszcze nie poznałem sam siebie”. Sokrates jak zwykle powołuje się tutaj na swoją niewiedzę, ale jednocześnie daje prztyczka w nos młodzieńcowi, który z ciekawości chciałby zająć się po trochu wszystkim. Skromnie unikając odpowiedzi pyta i napomina rozmówcę: „A ty, Fajdrosie? Czy ty poznałeś sam siebie? Wróćże do tego, co najważniejsze”.

W tym samym platońskim dialogu sławny Ateńczyk, który wie, że nic nie wie, zmuszony przez wewnętrzny głos dajmoniona wygłasza mowę na cześć Erosa. W mowie tej nie tylko mówi o kilku rodzajach szału, odurzenia czy odejścia od zmysłów. (Jednym z nich jest szał proroczy – wieszczbiarstwo, w które wpadała Pytia). Stwierdza stanowczo: „Starodawni za piękniejszy uznawali szał niż stan trzeźwości, jako pochodzący ten pierwszy od bogów, ten drugi zaś od ludzi”.

A przecież jest Sokrates mistrzem trzeźwych – i otrzeźwiających – pytań, które leczą z ułudy wiedzy. To Sokrates jako jedyny zachowuje przytomność do końca najsłynniejszej uczty filozofów, którzy pijąc wino, sławili Erosa. Tylko Sokrates jest w stanie nie stracić świadomości siebie w dionizyjskim ­odurzeniu (i po skończonej biesiadzie idzie się wykąpać w Likeionie – gimnazjonie przy świątyni Apolla).

Sokrates jest zatem najwybitniejszym uczniem Delf. Łączyły one bowiem w sobie tajemną gnozę prorockiego szału, dionizyjskie odurzenie i trzeźwą mądrość Siedmiu Mędrców: Talesa z Miletu, Pittakosa z Mityleny, Biasa z Prieny, ateńczyka Solona, Kleobulosa z Lindos, Myzona z Chen i spartanina Chilona (według najstarszego z zachowanych przekazów, w platońskim „Protagorasie”). Był wśród nich i pustelnik (Myzon), i władcy (jak Pittakos i Solon). Wszyscy żyli na przełomie VII i VI wieku p.n.e. i – wedle ludowych podań oraz opowieści starogreckich dziejopisarzy – stali u początków najważniejszych aspektów klasycznej kultury: filozofii (Chilon i Tales), ateńskiej demokracji (Solon) czy sprawiedliwych procesów sądowych (Bias).

Duch, przyjaźń i handel

„Poznaj siebie” nie było jedyną maksymą wyrytą w delfickim sanktuarium. Jak pokazują badania, było takich sentencji co najmniej 147 (możemy je wszystkie przeczytać w niedawno wydanym przekładzie Krzysztofa Bielawskiego – opatrzone erudycyjnym wstępem i komentarzami tłumacza: „Delficki trójnóg. Sentencje delfickie”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2018).

Wypisane były w świątyni Apolla, w okolicach wejścia. Każdy, kto chciał zadać pytanie Wyroczni i uzyskać jej odpowiedź, musiał je minąć. Gdy zaś siedział czekając na odpowiedź kluczową dla losów swojej polis, albo i dla własnego życia, wzrok jego zapewne zatrzymywał się na tej czy innej maksymie.


Czytaj także: Marek Węcowski: Nie byłoby Europy, gdyby nie starożytni Grecy. Nie byłoby Greków, gdyby nie wino.


Każda z sentencji to dwa, najwyżej trzy słowa: „kairon gnoti”; „fronei theta”; „kakias apechu”, „hamartanon metanoei”. Język polski w porównaniu z greką jest często bardzo rozwlekły: „znaj właściwy czas”; „mądrze rozmyślaj nad tym, co śmiertelne”; „trzymaj się z dala od zepsucia”; „jeśli się mylisz, zmieniaj zdanie”. Znacznie więcej słów, a przecież nadal oddają tylko część sensów oryginału. Mędrcy greccy długo cyzelowali swój język, by w jak najkrótszej formie zawrzeć maksimum znaczenia. Już sama forma sentencji jest owocem wytężonego dążenia do mądrości i pokazuje jeden z jej najważniejszych aspektów: przenikliwość spojrzenia, które jasno i precyzyjnie rozpoznaje, co jest właściwe w danej sytuacji.

Sentencje dotyczą spraw rozpiętych od czegoś, co dziś zaliczylibyśmy do sfery duchowości, poprzez kwestie zdobywania intelektualnej wiedzy, budowania głębokich relacji osobistych i społecznych, a skończywszy na dość prozaicznych zagadnieniach związanych z zarabianiem i wydawaniem pieniędzy.

Duchowość nie dotyczy tylko tych nielicznych maksym, które wprost wspominają boga lub bogów – jak pierwsza w zbiorze: „podążaj za bogiem”. One raczej, w perspektywie greckich czytelników, dotyczyły posłuszeństwa niepisanym prawom odziedziczonym z tradycji oraz zgody na ludzką kondycję, wystrzeganie się szalonych pomysłów rywalizacji z Nieśmiertelnymi.

Duchowość delfickiej mądrości można odnaleźć na przykład w sentencji: „strzeż uwagi”. Taki przekład uważam za bardziej adekwatny od „miej się na baczności” Bielawskiego; ten ostatni jest może językowo lepszy, ale – moim zdaniem – za bardzo kojarzy się z sytuacją zagrożenia i nie pozwala od razu zauważyć związku maksymy z coraz powszechniejszym dziś uznaniem dla postawy uważności – mindfulness, „wsłuchiwania się we wszystko” – jak radzi inna sentencja. Albo: „praktykuj zbożne milczenie”. Duchowość Delf to również świadomość swojej śmiertelności, która uwalnia od śmiertelnej troski, wiedza, żeśmy gośćmi na tym świecie, panowanie nad gniewem i zdolność do kierowania sobą. A także zachowywanie równowagi umysłu – nieuleganie nadmiernej ekscytacji, niewybieganie za szybko do przodu – co, jak przekonuje polski tłumacz i komentator, jest najgłębszą treścią drugiej najbardziej znanej w greckim świecie sentencji: „nic nad miarę”.

Delfickie krótkie rady uczyły także tego, jak się uczyć. Przypominały, na przykład, o czymś niby oczywistym, o czym jednak nie zawsze pamiętają dzisiejsi studenci: „Myśl (rozważaj) po wysłuchaniu”. Namawiały do wytrwałości w zdobywaniu wiedzy oraz do tego, by przebywać z mądrymi, a przebywając w takim towarzystwie mieć otwarte oczy, uszy i umysł.

Ogromna jednak część sentencji, chyba najliczniejsza, dotyczy relacji z bliźnimi. Przyczyna tego pewnie prozaiczna: ci, którzy mieli czytać te rady wywieszone w delfickiej świątyni, żyli w ciężkich czasach, w których człowiek w pojedynkę nie był w stanie sobie poradzić. By przeżyć, trzeba było dobrze żyć z ludźmi ze swojej wioski, miasta, a nawet z przybyszami z obcych stron. A nie jest to proste, o czym wszyscy wiemy i dzisiaj.

Sentencje nie tylko kładą nacisk na rodzinę – szacunek dla rodziców i tradycji przodków. Można w nich także odnaleźć pochwałę przyjaźni. I rady, jak ją pielęgnować: „pomagaj przyjaciołom, bądź dla nich życzliwy” (to, mogłoby się wydawać, banały, lecz warte czasem przypomnienia). Ale mądrość Delf zawiera także mniej oczywiste wskazówki: „rozmawiaj prosto”; „daj, co zamierzasz dać” (tj. nie wycofuj ręki z darem); „patrz, kiedy słuchasz”; „wobec ludzi postępuj łagodnie”, „jeśli masz, dawaj”, „mów dobrze o wszystkich”, „odpowiadaj w porę”.

Mędrcy wiedzieli też, co niszczy przyjaźń. Choćby hubris – pycha, chęć wyniesienia siebie kosztem drugiego. Wielokrotnie powtarza się więc wśród sentencji motyw nienawiści do pychy, unikania jej jak ognia, jak najdalej.

Pycha często posługuje się słowem. Chwaleniem się: czego to ja nie mogę. Oszczerstwem poniżającym bliźnich, traktowanych jako rywale. Tak więc mędrcy delficcy mówią i to: „miej w nienawiści oszczerstwo”. Ale także: „nie chwal się siłą”. Nie trzeba jednak być pysznym, aby nieopatrznym, głupim słowem zniszczyć lub nadwyrężyć przyjaźń. „Trzymaj język na wodzy” – przypominają więc sentencje.

Wyżyny mądrości nie są odległe od prozy życia. W Delfach to wiedzą. Dlatego nie tylko napominają: „podziwiaj wyrocznię”. Ale ostrzegają także: „panuj nad wydatkami”. Nie bądź jednak sknerą, lecz „ciesz się tym, co nabywasz”.

Prawdziwe źródło

Nie do końca wiadomo, jakie jest pochodzenie sentencji. W starożytności twierdzono, że „poznaj siebie” to pozdrowienie samego Apolla skierowane do wszystkich wchodzących. Ale większość starożytnych skłaniała się do zdania, iż sentencje były wotum, ofiarą złożoną bogu przez Siedmiu Mędrców z tego, co mieli najcenniejszego. Jeśli tak, to było to wotum trochę niczym kukułcze jajo podrzucone bogu – co wyraźnie widać na przykładzie najsłynniejszych historii kierowanych odpowiedzią Pytii.

Weźmy tę: Wyrocznia ostrzegła rodziców Edypa, Lajosa i Jokastę, władców Teb, że król zginie z ręki syna, który kazirodczo ożeni się z matką. Przebili więc dziecku stopy prętem i porzucili. Niemowlę zostało znalezione przez wieśniaków, a potem oddane na wychowanie królowi i królowej Koryntu. Tam jednak plotki o tym, że jest podrzutkiem, nie dawały Edypowi spokoju. Udał się do Delf, by odkryć swe pochodzenie. Usłyszał od Wyroczni, by nie wracał do ojczyzny, gdyż zabije ojca i ożeni się z matką. Wizja tak potwornych zbrodni przeraziła Edypa. Postanowił zatem uciec jak najdalej od Koryntu. Podczas wędrówki zabił w sprzeczce na drodze napotkanych podróżnych. Jednym z nich był – jak się okazało – Lajos, jego prawdziwy ojciec. Zabójca dotarł do Teb, gdzie w nagrodę za uratowanie miasta od Sfinksa dostał rękę królowej Jokasty – swojej prawdziwej matki. Gdy prawda wyszła na jaw, Edyp się oślepił, a Jokasta – z powodu syna – popełniła samobójstwo.

Historię tę można odczytać jako dowód, że od losu przepowiedzianego z trójnogu nie można uciec. Można jednak popatrzeć na nią inaczej. Czyż bowiem Edyp nie dlatego wpadł w sidła tragicznego losu, iż przejął się słowami Pytii, a zapomniał o boskim pozdrowieniu i radzie z frontonu świątyni? Gdyby wszak poznał samego siebie, kim jest i skąd pochodzi, zanim wyruszył uciekać jak najdalej od Koryntu, mógłby wymknąć się z pułapki losu. „Działaj poznawszy” – radzą sentencje.

Sądzę, że właśnie ten drugi sposób odczytania mitu wspiera historia Krezusa, króla Lidii w Azji Mniejszej. Rozważał on atak na Persję i zapytał Wyrocznię o rezultat ewentualnej wojny. Pytia odrzekła, że wojna ta spowoduje upadek wielkiego państwa. Krezus uznał, że chodzi o imperium perskie. Przekroczył graniczną rzekę i uderzył na Persów. Poniósł klęskę – upadło wielkie państwo, jego własne.

Krezus nie zrozumiał przepowiedni nie tylko dlatego, że nie znał siebie. Był opętany pychą – hubris – przed którą delfickie sentencje ostrzegają wielokrotnie. Nie przeczytał także tej: „nie polegaj na przemocy”.

Słowa Pytii były często tak niejasne, że odpowiedź, którą mogli przyjąć pytający, formułowali – interpretując tym samym wieszczkę – delficcy kapłani. Ale, jak pokazują powyższe przykłady, nawet tak zinterpretowane przepowiednie łatwo było zrozumieć opacznie. Właściwie, można powiedzieć, ci, którzy nie podążali za radami sentencji, niewielką mieli szansę, by nie pomylić znaczenia boskiego przesłania wyrażonego przez Pytię.

Gdy wczytać się w mądrość sentencji, to wydaje się prawdopodobne, że tym, którzy mądrość tę stosowali w życiu, proroctwa apollińskiej prorokini nie za bardzo były potrzebne. Gorliwi uczniowie sentencji, uważni na to, co jest i co nadchodzi, potrafili rozpoznać właściwy czas i właściwy sposób działania. Uczyli się na błędach, z wszelkich doświadczeń wyciągali wnioski. Dbali o dobre relacje z ludźmi. Nie próbowali sięgać po to, co nieosiągalne. Akceptowali los, potrafili się cieszyć każdym małym szczęściem. Po cóż mieli pytać Pytię? I o co? Pytali mądrych ludzi, z którymi trzymali, z uwagą obserwowali, co wokół się dzieje.

Tak, delficka Wyrocznia była duchowym centrum starożytnej Grecji. Przybywały tam pielgrzymki z całej oikumene. Przynosiły swoje pytania i dary. Wielu – na szczęście – czekając na odpowiedź, czytało sentencje. Uczyło się tych krótkich zdań na pamięć. Powracało do swoich domów nie tylko ze słowami Pytii, ale także Siedmiu Mędrców. Jak we wstępie do ich polskiego przekładu wspomina tłumacz i komentator, sentencje funkcjonowały jako podstawa paidei – greckiego wychowania – nawet w najdalszych koloniach Hellenów, od Egiptu po dzisiejszy Afganistan.

Uskok się zamknął

Zachowało się kilka spisów sentencji. Różnią się nieco od siebie. Która z nich najwierniej oddaje oryginał delfickiej świątyni – trudno jednoznacznie powiedzieć, bo ten nie przetrwał do naszych czasów. Nie wiadomo nawet, czy wszystkie sentencje spisano od razu, czy też zbiór mądrości powiększał się wraz z upływem pokoleń.

Polski tłumacz za najbardziej wierny uznał spis autorstwa Sosiadesa, zachowany w dziele Stobajosa, autora z IV w. po Chrystusie. We wstępie uzasadnia swój wybór – a my, czytając to uzasadnienie, możemy się zorientować, jak żywotna i długotrwała była w helleńskim świecie mądrościowa tradycja sentencji.

Wyroczni już nie ma. Uskok w ziemi się zamknął, prorocki szał ustał, Pytia zamilkła. Pyton, być może nie całkiem zabity, po tysiącach lat odebrał Apollonowi niegdyś utraconą bramę do wiedzy tajemnej. Sentencje przetrwały. W materialnych, zapisanych zbiorach. W cytatach i parafrazach późniejszych miłośników mądrości, jak choćby Sokratesa, Platona, stoików. Przetrwały także w czymś głębszym, choć dużo trudniej uchwytnym: w duchowym ćwiczeniu wszystkich rozpoczynających drogę od wysiłku poznania siebie, utrzymujących uważność i równowagę umysłu, pielęgnujących przyjaźń i przekazujących mądrość Siedmiu z pokolenia na pokolenie po prostu przez to, kim są i jak żyją.

Jeśli zaś żal nam tej drugiej, bardziej szalonej strony delfickiej mądrości, to niech pocieszeniem nam będzie przykład najbardziej trzeźwego ucznia Delf – Sokratesa. Pokazuje on, że warto być wyczulonym na ekstatyczny głos dajmoniona – bo każda i każdy z nas może go właśnie teraz usłyszeć. Albowiem Omfalos, Pępek Świata, każdy nosi w sobie. ©℗

Autor artykułu

Teolog i filozof, publicysta, bloger, redaktor działu „Wiara”. Doktor habilitowany, adiunkt w Katedrze Filozofii Boga i Religii w Akademii Ignatianum w Krakowie. Członek Krakowskiej Grupy...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]