Co mają wspólnego miłość z przykazaniami i przykazania z radością?

W ewangelizacji nie wolno zaczynać od stawiania wymagań.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” (J 15, 9-11) – te zdania Jezusa z Ostatniej Wieczerzy przywołano w liturgii w minionym tygodniu. Opisują one relację Boga z człowiekiem za pomocą trzech pojęć: miłość – przykazania – radość. Przyznajcie, że nie zawsze schodzą się one harmonijnie w naszym myśleniu. Miłość i przykazania? Przykazania i radość?

Tymczasem Jezus opisuje tymi słowami najpierw swoją (!) relację z Ojcem. „Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn” (zob. Mt 11, 27). Jezusowe doświadczenie miłości Ojca to doświadczenie obdarowania, i to wszystkim! Nie oznacza to, że otrzymał od Niego wszystko, co by tylko mógł zapragnąć: życie, zdrowie, pozycję, majątek, powodzenie, ludzką miłość... Chodzi o to, że to, co otrzymał, stało się dla Niego wszystkim! Już niczego więcej nie potrzebuje. Co to jest?

To wyjątkowa relacja. „Nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, i Ojca nikt nie zna, tylko Syn”. Nic się z nią nie równa. Ojciec nie daje Synowi „czegoś”, daje Mu Siebie. W tej relacji stają się jednym. Więc pełnienie przykazań Ojca staje się oczywiste. Nie jest żadnym ciężarem. Jest potrzebą. „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał” (J 4, 32-34). Nie w poczuciu zniewolenia i rezygnacji, lecz w radości. Ten sam model relacji Jezus oferuje swoim uczniom. Najpierw deklaruje im miłość: „Ja was umiłowałem”. Ta miłość jest obdarowaniem wszystkim: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje!”. Daje życie. Dając wszystko, proponuje też relację wyjątkowej bliskości: „Już was nie nazywam sługami (…), ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko” (J 15, 15).

Myślę, że ta sama logika i dyscyplina obowiązuje nas wszystkich w Kościele. W ewangelizacji nie wolno zaczynać od wymagań. A przecież tak chętnie stawiamy wymagania ludziom, którzy jeszcze nie otrzymali zaproszenia do przyjaznej relacji. Czy można się dziwić, że taka redukcja objawienia do wymagań nikomu nie przynosi radości?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Miłość i przykazania?