Reklama

Co ma zrobić spowiednik

Co ma zrobić spowiednik

28.09.2020
Czyta się kilka minut
Co ma zrobić spowiednik, kiedy zjawia się przed nim człowiek żyjący w stałym i szczęśliwym związku homoseksualnym?
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
F

Franciszek ostrzega księży, żeby nie zamieniali sakramentu przebaczenia w salę tortur. Papieżowi chodzi o los penitentów u niewydarzonych spowiedników. Ale wierzcie mi, torturą dla spowiednika bywają sytuacje, gdy nie może udzielić rozgrzeszenia. Przypomnijmy: w sakramencie pokuty występuje on w imieniu Kościoła. Ci, którzy się tam zjawiają, nie przychodzą, by usłyszeć jego prywatne opinie, ale by pojednać się z Bogiem za pośrednictwem Kościoła. Wynika to z wiary, że to Kościół „administruje sakramentami”. Delegując księdza, ogranicza tę delegację, np. zastrzegając prawo rozgrzeszenia niektórych grzechów dla papieża lub biskupa. Określa też obowiązujące zawsze i powszechnie warunki rozgrzeszenia: wyznanie grzechów ciężkich, które się pamięta, i żal, i wolę poprawy. Bywa tak, że Kościół coś ocenia jako grzech ciężki, a człowiek, wiedząc o tym, nie czuje tak tego. Zwłaszcza kiedy z...

4632

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pytanie: czego ta osoba szuka w konfesjonale? Po co przychodzi do spowiedzi? Chyba nie po rozgrzeszenie skoro żyjąc w grzechu ciężkim nie uważa tego za grzech, nie jest w związku z tym w stanie okazać skruchy i się nawrócić. A to życie w stałym i szczęśliwym związku jest oczywiście do czasu...

To może dotyczyć każdego związku - nie tylko homoseksualnego.

czy dotrzymywanie ślubów bezwzględnego posłuszeństwa szefom, którzy okazują się jawnymi oszustami, cwaniakami, przestępcami i faryzeuszami, lista zarzutów o wiele dłuższa, na pewno jest rozsądne?... czy nie jest objawem niedojrzałości i tchórzostwa?.. swoistej masochistycznej perwersji?...chętnie bym je zadał wprost, no ale cóż

Skąd ta pewność, że życie w związku homoseksualnym to grzech ciężki? To, że Kościół przyjmuje obecnie taką ocenę, nie oznacza, że przed Bogiem się ona uchowa. I rzeczywiście penitent nie otrzyma tutaj rozgrzeszenia od spowiednika. Jednak sumienie zna wiele innych ciężkich grzechów, z których osoba homoseksualna może chcieć się wyspowiadać i otrzymać za nie rozgrzeszenie. Myślę, że Szanowny Pan nie wyczuł intencji Autora i bez żadnej refleksji dalej uderza w te same dzwony. Natomiast teza o czasowym szczęściu w związku homoseksualnym jest tak samo prawdziwa dla związków heteroseksualnych :) Skąd więc ta krytyka? Pozdrawiam Szanownego Pana.

Można lawirować. Można powiedzieć, że wtedy i to jeszcze w tak biednym regionie, jakim było południe Włoch, nie było homoseksualistów. Z tego powodu o.Pio nie miał homoseksualnych penitentów w konfesjonale.Jednak homoseksualiści występują już Piśmie Świętym a to parę lat wcześniej,to byli. Literatura powiada, że o.Pio, był bardzo impulsywny....... Dlatego akurat w tej impulsywności, nie należało by go naśladować. Wydaje mi się, że następuje jakaś inwazja homoseksualizmu i homoseksualistów. W TV, radio, gazetach, wszędzie tematy związane z homoseksualizmem. Homoseksualni rebelianci atakują planetę Ziemia. Nawet Tygodnik Powszechny. Jak do konfesjonału przychodzi, człowiek żyjący w stałym i szczęśliwym, nieformalnym związku heteroseksualnym, to też masz, drogi księże podobne dylematy? A jak przychodzi duchowny, żyjący w jakimś stałym, szczęśliwym, związku, obojętnie jakim, to co wtedy? No właśnie, taka robota, można powiedzieć.

Inwazja homoseksualizmu i homoseksualistów? Widzę to inaczej - inwazja homofobii i homofobów! Pozdrawiam Szanownego Pana.

Zamiast pozdrowień, pytania. Może ważne a może nieważne. Znowu wszystko zależy od punktu widzenia. Czy niebinarny człowiek, może być homofobem, czy też jest to wykluczone? Uprzedzając pytanie, ja uważam że może. To z kolei rodzi następne pytanie? Czy jeżeli uważam, że może, oznacza że jestem homofobem? A może są to zupełnie nieporównywalne zagadnienia?

"Nie idźcie tą drogą" :) Nie wiem, czy człowiek niebinarny może być homofobem, ponieważ nie znam dokładnej definicji niebinarności człowieczej. Być może definicja jest jeszcze na tyle ogólna, że nie można udzielić odpowiedzi na to pytanie. Z drugiej strony można zapytać: a dlaczego nie mógłby być homofobem? Natomiast nie znajduję logicznego uzasadnienia dla twierdzenia, że z Pana poglądu na sprawę homofobii niebinarnego człowieka ma wynikać Pana homofobia :) I nie są to nieporównywalne zagadnienia, ino absurd :) Pozdrawiam Szanownego Pana. Nigdy dość pozdrowień :)

Kościelni mądrale mają cudowną zdolność bycia niekonsekwentnymi w tym co głoszą i posiadają zadziwiającą zdolność ignorowania logiki. Ponoć droga do niebios bram wiedzie nie przez zasługi a miłosierdzie. Jedni twierdza, że dostaną się tam nieliczni zasłużeni, inni obstają, że wszyscy tam trafimy, bo nikogo Bóg nie powołał do życia z wadą go dyskwalifikującą, wszak każdy nawet największy podlec ma swą rolę do odegrania w wielkim bożym planie. Dawno się już przekonałem, że spowiednik wcale nie reprezentuje Kościoła, a wiedza jaką posiada o swych parafianach, jest skutecznym narzędziem manipulacji. Proszę tez nie gloryfikować świętości tajemnicy spowiedzi, bo to w praktyce nie działa. Gdybym był pedałem i chciałbym aby ta informacja nie poszła w świat, to nigdy bym się nią nie podzielił ze spowiednikiem, szczególnie tam gdzie wszyscy się znają. trochę z tym jak z reklamą piwa onegdaj i puszczaniem oka w wiadomym celu. Jeśli już temat drążymy i jest poważnym dylematem, to jak ustosunkować się do grzesznych kapłanów, żyjących w notorycznym grzechu, sprawujących posługę i oporu instytucji by ich się pozbyć z swych szeregów. W zasadzie wszystkie religie bazują na wzbudzaniu poczucia winy w wyznawcach, związanym z wykroczeniami przeciw zasadom jakie narzucają. Niemożliwością jest być bez grzechu, ale aby ulżyć zbłąkanym duszyczkom, religia oferuje odtrutkę, antidotum. trzeba się ukorzyć, ofiarować jałmużnę, zadośćuczynić itp. gdy już taki delikwent się dostosuje, staje się bardzo plastycznym materiałem w rękach kasty kapłańskiej i o to chodzi. A tak w ogóle zajmowanie się tym co kto w łóżku robi, nie krzywdząc nikogo, jest zwyczajnym zboczeniem, nie wiem czy już zdiagnozowanym, ale na pewno mocno upierdliwym dla wszystkich.

Ludzie o skłonnościach homoseksualnych - jak wszystko na Świecie - są także dziełem Pana Boga. Kto ma więc prawo do potępiania ich aktów seksualnych? Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu pisane było przez ludzi, więc nie ma pewności, czy Pan Bóg chce potępienia ludzi za czyny uznawane za grzechy przez autorów poszczególnych Ksiąg Pisma Świętego. Że tak może być, to widać z ewolucji poglądów autorów Ksiąg na przestrzeni czasu. Nasz papież Franciszek posyła wyraźne sygnały, że grzechami są czyny wyrządzające krzywdy sobie, innym ludziom, przyrodzie, Ziemi, Światu i niosące cierpienia istotom żywym i obrazę Pana Boga. Czym za tem są miłosne akty seksualne hetero i homo, jeżeli nie są aktami zdrady wobec partnerów? Czy mało jest nieszczęść ludzi i żywych istot wynikających z braku miłości ludzi do Pana Boga i bliźnich, aby z aktów seksualnych czynić grzechy?

..

dziełem Boga? Czyżby Bóg stworzył mężczyznę i mężczyznę, albo kobietę i kobietę i do nich powiedział, rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię poddaną? Abstrahując od wiary w Boga, to niemożliwe. Powiadacie że homoseksualizm, jest zapisany w genach. Gdyby rzeczywiście tak było, to zapis DNA homoseksualisty i heteroseksualisty musiał by być różny. A tak przecież nie jest, bo to wiemy na pewno. Jaki z tego wniosek? Dla ciebie Kizak, po najmniejszej linii oporu. Jeżeli w Biblii jest coś co ci nie pasuje, to należy to odrzucić lub dostosować do dzisiejszych czasów.Taka wiara w Boga ci pasuje. Tylko Jezus Chrystus, powiedział że nie przyszedł zmieniać Prawa, tylko je wypełnić. Cóż, używając twojego sposobu myślenia, to znowu jest zapisane w tej Biblii.Inaczej Kizak. Jak pasuje,to Bóg dobry, papież dobry, jak nie pasuje to Bóg zły, papież zły.

Boga objawił archanioł Dżibril?

..

Elżbieto M?

..

Nie trzeba dużo i mętnie, wystarczy krótko a konkretnie.

...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]