Reklama

Ciężary ponad miarę

Ciężary ponad miarę

23.10.2020
Czyta się kilka minut
Lęk kobiet o siebie same i inne kobiety wygrywa dziś z głosem biskupów, dziedzictwem polskiego papieża i triumfem braci i sióstr katolików, którzy są przekonani, że wygrali walkę o godność i życie.
Manifestacja w Krakowie na Rynku Głównym zorganizowana dzień po wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącym zaostrzenia prawa aborcyjnego w Polsce, 23 października 2020 r. Fot. Artur Barbarowski/East News
K

Kaja Godek noszona triumfalnie na rękach, entuzjastyczne „Yes, yes, yes!” Tomasza Terlikowskiego i jego dłuższy mesjanistyczny wywód, o iskrze, która wyjdzie z Polski. No i Wanda Półtawska chwaląca, że tego chciał Jan Paweł II. A nade wszystko wyrażający uznanie dla wyroku Przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, który nie wspominał nigdzie o kobietach, tylko o dzieciach i ich rodzinach. Wielu katolików ogarnął jakiś dziwny festiwal triumfu wokół wyroku Trybunału Konstytucyjnego o kłopotliwie politycznym składzie, wydanym wbrew woli społecznej. Czy dlatego biskupi tak słabo bronili naszego trójpodziału władzy?

Z drugiej strony jest rozpacz i gniew. A ty, zawodowa niby-katoliczka, uświadamiasz sobie, że stajesz właśnie po stronie niby-niekatolickiej, choć wypełnionej równie zagniewanymi i przerażonymi katoliczkami.

Myślę, że ich odruch lęku o siebie i siostrzanego lęku o inne kobiety wygrywa dziś z głosem biskupów, dziedzictwem polskiego papieża i triumfem braci i sióstr katolików, którzy są przekonani, że wygrali walkę o godność i życie.

Ponad naszymi głowami

„Mamy wreszcie prawdziwą ochronę życia w Polsce”, mówi bez maseczki Kaja Godek, podczas gdy wkraczamy we wzmożoną fazę pandemii, i o życie swoje i swoich bliskich boimy się chyba wszyscy wobec załamującego się systemu ochrony zdrowia. Godek mówi o kraju, którego sejm trzymał matki osób z niepełnosprawnością na podłodze, którego rządzący w żaden systemowy sposób nie chcą przyjąć uchodźców, i w której to sprawie miłujący życie Episkopat szczególnie nie nalega. Tomasz Terlikowski nawołuje, by teraz, w ślad za zakazem tworzyć system wsparcia – choć o woli rządzących i zwolenników tych zmian świadczyłoby lepiej stworzenie takiego systemu zanim rodziny, kobiety i ich skazane na śmierć lub ciężkie choroby dzieci zostaną z tym wszystkim same.

A że zostaną same – wiemy, bo dziś też tak jest. Stworzenie systemu, który byłby faktycznie „za życiem” w tych wszystkich aspektach, nie tylko w jednym, tym kontrolującym je w łonie kobiet, to żmudna praca, której nie lubią publicyści i krzykacze. Na którą cierpliwości, uwagi ani pieniędzy nie starcza politykom.

Napięcie między zasadą świętości każdego życia ludzkiego, prawem do życia kobiet oraz poszanowaniem ich wolności i decyzji sumienia jest rzeczywiste i nie zniesie go żadna ustawa ani wyrok. Człowiek nie rozmnaża się składając jajka, zatem kobieta i jej wola donoszenia ciąży do końca – są niezbędne. Może w tematach ciąż i aborcji tak frustrujące jest właśnie to, że pomimo restrykcyjnych przepisów kobiety i tak mają w tej sprawie ostatnie słowo. Powie wam to każdy ginekolog, który przyjmował pacjentkę z poronieniem – a czy wywołanym pigułkami z internetu, nie dociekał.

Państwo i Kościół łudzą się, że mogą zadecydować za kobiety. Jedna i druga instytucja nawykły do rozwiązywania naszych spraw ponad naszymi głowami, a nie do słuchania o naszych potrzebach, odczuciach ani o tym, co czujemy i czy nie jest nam zbyt trudno z tym, co nas spotyka. Nie do zastanawiania się, jak nas realnie wesprzeć. Jedna i druga instytucja nakładają na nas normy, wyobrażenia o tym, jakie mamy być i ciężary nad miarę – zakładając, że jakoś to sobie ogarniemy.

Może czas zarówno państwu, które nie słucha kobiet, jak i Kościołowi, który nie słuchając, zarządza sobą bez ich udziału, i niespecjalnie przejmuje się tym, kim są i czego chcą – powiedzieć: dość!

Ta przykra ambiwalencja

Informację o oświadczeniu Przewodniczącego Episkopatu czytałam akurat w korytarzu przychodni, czekając wraz z kolejką innych kobiet na ginekologiczne USG. Nad tą kolejką wiszą zawsze rozmaite nadzieje i lęki, czasem mina wychodzącej z gabinetu powoduje, że masz ochotę podejść i mocno ją przytulić. Tego dnia było jeszcze bardziej mrocznie. Ciekawa koincydencja, pomyślałam, siedząc tam ze swoimi lękami (niby profilaktyka, ale zawsze nerwy), bo to taki dzień, kiedy własna kobieca cielesność dopada bardziej niż zwykle. Myślałam więc sobie o Gądeckim, Terlikowskim, Godek i miałam poczucie, że jeśli oni reprezentują w tej sprawie normatywny katolicyzm i marzenia polskiego papieża, to jednak jestem bardziej kobietą niż katoliczką. I wygląda na to, że nie tylko dziś, tylko zawsze.

Nie wiem, jak to robią, że nie dostrzegają tych wszystkich sytuacji, w których kobiety i młode dziewczęta stają w obliczu braku dobrego wyjścia. O tym, że kwestia aborcji nie jest tematem prostym etycznie, wiele kobiet wie i czuje to, zanim stanie się ona ich udziałem. Ten brak możliwości zerojedynkowej oceny sytuacji to musi być dla władz duchownych i świeckich kolejna przykra ambiwalencja związana z tym, co dzieje się w naszych macicach. Sorry, ale cala ta kobiecość to śluz, krew i nic prostego, więc witajcie w naszym świecie. Albo wybieracie rzeczywistość, albo ideologię.

To nie są teoretyczne rozważania. W chwili kryzysu takiego, jak ten, czytam wysyp świadectw kobiet, które znam bardziej lub mniej. Właścicielka ulubionej restauracji, znajoma z biznesowej konferencji, koleżanka z czasów studenckich i wiele innych obcych i znanych, piszą o swoich obumarłych ciążach, aborcjach z powodu wad letalnych, ciążach pozamacicznych, trudnych poronieniach i poczuciu opuszczenia przez system. O swoich przyjaciółkach, które właśnie leżą z tymi problemami w szpitalach. Wszystko nie według oczywistych światopoglądowych podziałów, ale według jednej wspólnej linii – że jesteś kobietą.

Którym się to nie śni

Znam wiele katoliczek, które mają ogromną trudność w dyskusjach o aborcji, bo nie umieją znaleźć sobie miejsca pośród emocji i podziałów, które te dyskusje wywołują. Jak również terroru opinii, który w tym temacie sieją środowiska radykalne. Moje miotanie się między szacunkiem do każdego życia, a zrozumieniem dylematów kobiet, nie satysfakcjonuje nikogo. Nie satysfakcjonuje też mnie samej. Bo gdy mówię o ochronie życia od poczęcia, a potem wyobrażam sobie swoje życie w konflikcie z tymi z początku jeszcze kilkoma komórkami albo w konflikcie z poważną chorobą i cierpieniem, których wolałabym do swojego życia nie zapraszać – to bledną najszlachetniejsze opinie.

Najtrudniejsze jest to, że ja sobie wyobrażam, a to dzieje się codziennie w rzeczywistości. I kobiety po prostu na różne sposoby rozstrzygają ten dylemat. Albo wcale nie widzą dylematu w tym, kogo w takiej sytuacji postawią na pierwszym miejscu.

Do roku 2016 robiłam wszystko, by nie zabierać na ten temat publicznie zdania, uspokajając sumienie tak zwanym kompromisem jako najlepszym rozwiązaniem. Ale po każdym filmie czy reportażu o podziemiu aborcyjnym śniłam koszmary o niechcianej ciąży i budziłam się z pytaniem, co bym zrobiła. I myślałam o tych, którym się to nie śni. Teraz jednak koszmar, w którym likwiduje się to nasze polskie „aborcyjne minimum”, stanie się rzeczywistością – z chwilą rychłej publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Dokona się to bez szacunku i słuchania kobiet, wbrew opinii publicznej, poprzez wymuszenie i polityczne oszustwo. Wiele z nas już nie zaryzykuje próby zajścia w chcianą ciążę, ze względu na ryzyko związane z wiekiem czy genetycznymi obciążeniami, od którego nie będzie ucieczki.

Zamiast poważnej rozmowy i społecznej zgody nad tym, jak budować społeczeństwo, w którym można takie narodziny zaryzykować, będzie terror, przymus i rzekomy triumf katolickiego nauczania.

Czytaj także:

Paweł Bravo: Wokół tematu zakazu aborcji Kaczyński dotąd zręcznie lawirował. Zatem pozornie techniczne pytanie „dlaczego akurat teraz” jest pierwszorzędne – bo odpowiedź pokazuje, na czym polega polska wersja demokracji nieliberalnej.

Michał Błoch, lekarz hospicyjny: Posłowie lubią mówić, że aborcja powinna być zakazana, bo dziecko z ciężką i nieodwracalną wadą można oddać. Dolnośląskich działaczy PiS zaprosiłem więc do wsparcia m.in. zakładu w Wierzbicach, w którym pracuję. Nawet nie odpisali na maila. Jak wygląda opieka nad ciężko chorym dzieckiem? To jest inna planeta. Równoległa rzeczywistość, w którą społeczeństwo nie ma wglądu.

Anna Dziewit-Meller: To, przeciw czemu protestowałyśmy podczas Czarnego Protestu, stało się faktem i początkiem zupełnie nowej wojny.

Anda Rottenberg w Podkaście Powszechnym: Za komuny wmawiano mi różne rzeczy, ale nie dałam się zwariować. Ale jednocześnie swoboda, jaką się cieszyły kobiety była większa. Przede wszystkim nie było takich ustaw antyaborcyjnych. I był dostęp do lekarza, który nie posługiwał się klauzulą sumienia.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolożka i publicystka a od listopada 2020 r. felietonistka „Tygodnika Powszechnego”. Zajmuje się dialogiem chrześcijańsko-żydowskim oraz teologią feministyczną. Studiowała na Papieskim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Za każdym razem mamy do czynienia z tragedią, jaka dotyka kobietę i jej bliskich. Nie wyobrażam sobie cierpienia, gdy kobieta dowiaduje się o nieodwracalnym upośledzeniu płodu lub gdy dalsza ciąża zagraża jej życiu. Nie wspominam o traumie gwałtu. Marzę, aby decyzja, co w tej niezwykle dramatycznej sytuacji począć, należała do kobiety. To ona musi ostatecznie zadecydować i ponosić konsekwencje tej decyzji zarówno fizyczne, psychiczne jak i duchowe. (...) Jasno chcę podkreślić, że nie jestem zwolennikiem aborcji. Absolutnie nie. Jestem za okazywaniem miłości drugiemu człowiekowi, dając mu wolność odpowiedzialności za podejmowane decyzje i ponoszenie ich konsekwencji także w obliczu Zbawiciela. Kimże ty jesteś, że osądzasz cudzego sługę? Czy stoi, czy pada, do Pana swego należy; ostoi się jednak, bo Pan ma moc podtrzymać go.” List do Rzymian 14,4 Biskup Jerzy Samiec, Zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce, wpis na blogu, 2016 r.

psychopata Kaczyński dziś do tworzenia podziałów w polskim społeczeństwie i przykrywania nieudolności rządu PiS w walce z epidemią wykorzystuje stary katolicki f e j k o rzekomej "świętości ludzkiego życia" - kościół katolicki tej b r e d n i od dawna używa jak mu pasuje, aktualnie w celach wyłącznie politycznych - według kościoła w momencie zapłodnienia komórki jajowej przez plemnik tak zwany "duch święty" nadaje zapłodnionej komórce jajowej specjalny status "świętości" oraz z dogmatycznego automatu staje się ona człowiekiem - i d i o t y z m takiej argumentacji jest gołym okiem widoczny dla każdego choć trochę rozumnego, a już narzucanie tej pseudoteologicznej bredni ogółowi jest ewidentną politykierską hucpą dla zgoła n i e ś w i ę t y c h celów przeprowadzoną - i o tę hucpę dziś Kaczyński wywołuje wojnę w polskim społeczeństwie dotkniętym już dwiema zarazami, PiS-owską i COVID-ową, wojnę już bynajmniej nie ideologiczną - i oby w końcu ta banda złodziei i oszustów wraz ze zgrają konsekrowanych chciwców i obłudników dostali co się im od dawna należy

====>https://www.youtube.com/watch?v=0A03mx96ZVo

A Pan teraz tutaj przeskoczył spod komentarza p. Dziewit-Meller pod artykuł p. Radzik siać te moralizatorskie refleksje, jakie to te kobiety słabe i jak to się lękają "wychodzić ze swojej strefy komfortu". Proszę Pana: wyjdź Pan pierwszy, idź do ZOLi, adoptuj te chore dzieciaki, nie lękaj się!!! Daj przykłd, a nie wytykaj innym, czy są słabi, czy lękliwi, czy egoistyczni, czy wygodniaccy! Adoptuj chociaż dzieciaka ze spektrum autyzmu, albo z FASem i pokaż tę siłę, tę moc "prawdziwego" mężczyzny, porzuć pracę i żyj z 500+ i zasilków, albo padaj na twarz po każdodniowej walce: dom-szkola/przedszkole integracyjne lub specjalne-praca-rehabilitacje-walka z komisjami o niepelnosprawnosc-walka o wizyty u lekarza. Droga wolna! I nie zaslaniaj się Panie Robercie statystykami (gwoli ścisłości nieprawdziwe dane Pan podaje): czy to kwestia ciąży patologicznej 1:500, czy 1:100000000. Za każdą cyfrą są konkretni ludzie, ich dramaty, ich cierpienie. A jeśli już lubisz się bawić Panie Robercie w "Jeźdźcę Statystyki", to jak Pana zdaniem 1 ciąża z wadą genetyczną na 500 zdrowych to mało i o co tyle halasu, to odsyłam do podręczników statystyki na podszlifowanie warsztatu. A te ostatnie zdania z Pana komentarza o tym, że feministki mają takich facetów, którym nie mogą zaufać, to proszę mi powiedzieć, gdzie są Ci prawdziwi "rycerze" niezłomni, waleczni i odpowiedzialni??? Jak już Pan lubi statystyki: NIE MA ICH, bo w 90% przypadków ODCHODZĄ od swoich partnerek jak pojawia się na świecie "nienormalny" bąbelek! Niech Pan tylko nie próbuje pisać, że to wina feministek, albo emancypacji kobiet, że takich sobie wychowały, itd, bo to infantylne i nie w stylu PRAWDZIWEGO ODPOWIEDZIALNEGO I SILNEGO faceta. Nie pozdrawiam!

Gdyby mi się poczęło dziecko z wadą, to przyjąłbym wiadomość z bólem. I zająłbym się opieką i wychowaniem tego syna czy córki, Nie potrzebuję do tego idei ani przymusu, ponieważ jestem zdrowy. Dzięki łasce Boga, którą przyjąłem. Co to oznacza? Że jestem gotów na takie dziecko, bo ono jest MOJE, jest ze mnie, jest częścią mnie. Ludzie, którzy cierpią z powodu przymusu, to ludzie duchowo upośledzeni. Ale z własnego wyboru, bo odrzucili najpierw miłość Boga. Teraz muszą to zjeść albo wyprzeć się pochodzenia od Boga. Zaczynam Ci współczuć z powodu Twojego obrazu świata mężczyzny. Chyba nie jesteś z Panem Bogiem zbyt blisko...

Jestem pełna podziwu dla wypowiedzi okazujących wyższość wobec tych co : " Nie przyjęli łaski Boga" oraz " duchowo upośledzonych, co nie przyjęli miłości Boga"...Niech mają to, na co zasłużyli, cierpienie...

skoro podkreślam, że to zasługa łaski Boga. W Jego łasce jest zdrowie. To ci co nie przyjmują łaski Boga mają dobre samopoczucie. Uważają się za takich mądrych, wrażliwych i dobrych, że wiedzą sami z siebie co jest dobre, a co złe. A ja jestem głupi, słaby i chętny do zła, więc uciekam się do Boga.

Nie wierzę w ani jedno słowo napisane w powyższym poście. Gdyby rzeczywiście był Pan gotów do takiego poświęcenia, nie pisałby Pan takich rzeczy publicznie. Jest Pan tylko mocnym w gębie pozerem.

swietnie Pan to ujął, Panie Robercie. Takie sa własnie przyczyny tego, ze ludzie nie chca mieć uposledzonego dziecka. Pociagnełabym pański wywód dalej: nie chca miec takiego dziecka, gdyz nie moga w zaden sposób liczyc na pomoc państwa. Nie chce pisać: państwa PiS-owskiego, gdyż poprzednie rzady tez raczej nie przychylały nieba kobietom, ktore MUSIAŁY rzucic prace, aby zająć sie kalekim dzieckiem. Niemniej to władze PiS-owskie zapisały się niebywałym lekcewazeniem i brakiem empatii wobec manifestacji kobiet z niepełnosprawnymi dziećmi w kuluarach sejmu. I dodałabym cos od siebie: rodzice kalekich dzieci po najdłuzszym zyciu odejdą. I co z tymi dorosłymi juz dziećmi. Pytam bynajmniej nie retorycznie. Mam w najblizszej rodzinie taka sytuację. Brat stryjeczny i jego zona sa juz po 60-tce, dorosła córka - absolutnie niezdolna do samodzielnego zycia. A ja mam nadzieje, ze umre przed nimi i nie bedę musiała mieć dylematu - co zrobic?

trzepnij się w łeb, nie musisz usuwać ale za innych nie decyduj. Co ma to tego statystyka? Wystarczy jedna kobieta rocznie z ciążą z wadami letalnymi.

1. nie ma w polsce czegoś, co można by nazwać "aborcją eugeniczną" 2. na oko można soli do zupy nasypać, a nie dane podawać 3. w 2019 urodziło się polsce (żywych) 375 tys. dzieci. ach, te 375 tys. kobiet i +-375tys. mężczyzn, którzy przedkładają komfort życia nad szlachetne poświęcenie! po to zachodzą w ciąże i rodzą dzieci, żeby za mocno nie obniżyć sobie przypadkiem wygody życia! 4. cóż za żałosny naród, pełen egoistycznych przyszłych matek udających troskę o potomstwo i lękliwych mężczyzn. gdzież tu męstwo, odwaga, służba drugiemu człowiekowi? nie bójcie się, malutcy sercem ludkowie, Robert Forysiak nauczy was charakteru i odpowiedzialności, to szlachetne poświęcenie, na które jest gotowy.

Dziękujemy Panu Robertowi za jego bezkresne poświęcenie pisania moralizatorskich komentarzy do kobiet, które mają czelność walczyć o prawo do wyboru. Przecież on, ze swojej pozycji białego heteroseksualnego mężczyzny najlepiej wie, wraz z panami w sutannach, co najlepsze jest dla naszych Polskich dziewczyn. Napewno będzie za takich Panów Robertów rzeka modlitwy i msze w ich intencji sprawowane przez episkopat PL, za to, że bronią życia. Zaprawdę, ach ile tych żyć zostanie ocalonych dzięki takim komentarzom! Ilu już istniejącym się poprawi byt! Ilu kobietom zmagającym sie z depresją, zmęczeniem, brakiem wsparcia w opiece nad nieuleczalnym dzieckiem pomoże... Nikomu, żadnej kobiecie, żadnemu płodowi, żadnemu dziecku. Może tylko zaszkodzić, np. mnie, bo zamiast się wyspać to siedzę po nocy i punktuje.

Oczywiście, że nie ma. Ten termin jest bardzo poręczny i używany jako neologizm w stosunku do ciąż przerywanych z powodu wadliwości płodu. Wie o tym każde dziecko w Polsce, tylko nie Mad77. Napisałem "na oko", bo liczba urodzeń, to liczba decyzji (w tym dot. dzieci z wadami), dodałem szacunkowo liczbę ciąż poronionych, której nie znam, ciąż przerwanych śmiercią matki itd. A te 400 tys. urodzeń to godna pochwały statystyka, więc nie rozumiem, czemu używasz jej jako argumentu przeciw mojemu komentarzowi, skoro właśnie tę siłę statystyki kieruję jako argument do krytyki wobec protestów

Szanowne Panie, skłaniam czoło przed Wami. Jestem pełen uznania za spontaniczne protesty. Nikt o Panie nie zadba, jeśli Wy tego same nie zrobicie. Specyfika naszego kraju. Szacunek dla Was.

Co to jest za świat, w którym można decydować, czy dany człowiek ma prawo żyć? Kto dał ludziom prawo, by o tym decydowali? Kim trzeba być, by walczyć o prawo do zabijania innych? Wyrok TK nie jest żadnym zwycięstwem - to przywrócenie elementarnej sprawiedliwości i naturalnego porządku świata.

Otóż, świat w którym decyduje się, kto ma żyć, to świat ludzi oświeconych, to świat, gdzie jest rozwinęta nauka i medycyna. Skoro pan optuje za powrotem do natury, to zaniechajmy cesarskich cięć, ratowania wcześniaków, ratowania ofiar wypadków, zaniechajmy przeszczepów, nie podłączajmy do respiratorów itp. Tylko naturalna selekcja, a co...Kto przeżyje, to żyć będzie...

Pani pomyliła ratowanie życia z aborcją (zabijaniem). Proszę wybaczyć ale Pani pierwsze zdanie to kompromitacja...

Niestety nic nie jest czarno -białe. Życie jest pełne paradoksów, a owszem, decydujemy o czyimś życiu, nawet wsiadając za kierownicę samochodu. W sytuacjach ekstremalnych też się podejmuje decyzje kogo ratować, na wojnach, a teraz w czasie epidemii też pewnie do tego dojdzie. A co do aborcji, nie jestem za, ale często terminacja ciąży może uratować życie kobiety. No i w takiej sytuacji co wybrać? Nie każda z nas chce być święta, ja sama pamiętam, że będą w trudnej zagrażającej sytuacji myślałam o swoim pierwszym dziecku, żeby go nie osierocić,żeby nie został sam...

Nie pamiętam, żeby TP było za życiem... Ale właśnie,bronił konstytucji, a to przecież na podstawie największej świętości - konstytucji- przywrócono pełną ochronę życia.

Ja znowuż napomknę,że Pana ostatnie zdanie to kompromitacja...( to,że jakoby "Wyrok" TK przywraca elementarną sprawiedliwość i naturalny porządek świata" O Dio...

nie można zabić czegoś, co nie żyje. Kobieta to nie trumna.

Drogi Panie, tu nie chodzi o prawo do zycia, ale o prawo do zycia godnego. Trudno podejrzewać, ze głeboko uposledzone dziecko bedzie miało zycie godne. Tym bardziej, jesli zostanie oddane "opiece spolecznej". Jeszcze nie ma takiego prawa nawet w łajdackim państwie PiS-owskim, zeby kobieta MUSIAŁA wychowywac dziecko. Te kalekie dzieci, które i tak sie rodzą głównie w rodzinach patologicznych, beda po prostu porzucane. Ale zeby to pojąć, trzeba mieć odrobine wyobraźni.

TK zabrał właśnie to prawo. Zabrał to prawo w imię szczytnych wartości, tak. Tylko szczytnymi wartościami,nie da się zastąpić życia.Powiadasz, że gdyby zdarzyła ci się sytuacja, urodzenia dziecka niepełnosprawnego, to nie miałbyś żadnych problemów z jego przyjęciem, akceptacją, wychowaniem. Wiesz, to zupełnie podobnie, jak ja. Tylko widzisz, my mamy silną podbudowę, wynikającą z naszej katolickiej wiary. I na naszej wierze byśmy taki fakt oparli. Tylko Robercie, nie każdy jest wierzący i nie każdy ma moralny fundament by to wytrzymać. Człowieka nie można na siłę wpychać na krzyż a tak właśnie zrobiono w imię szczytnych ideałów. Podejrzewam, że to niewiele da de facto. Pisowka władza ma bardzo wiele minusów, zdecydowanie więcej, niż plusów. Jednakowoż z tych minusów, wynika pewien trend. Uczą społeczeństwo, zdecydowanie więcej, niż wcześniejsze koalicje, liberalno-lewicowe. Masz władzę, twoje jest prawo. A jak twoje jest prawo, to ty decydujesz, co dobre a co złe. Tak samo będzie z aborcją, niestety. Tylko ta przyszła, będzie już ogólnie dostępna, bo tak będzie sobie życzyć przyszła władza, dla dobra społeczeństwa, ma się rozumieć.Bo kto sieje wiatr, zbiera burzę, powiada Pismo. I jeszcze jedno, tak na koniec.Decyzja TK w tak ważnym społecznie elemencie, nie mogła zostać podjęta w gorszym czasie.Przecież do przewidzenia było, że takie coś wzburzy społeczeństwo, Rząd walczy z pandemią,nakładając różne ograniczenia, w tym również ilościowe a dziesiątki tysięcy wściekłych ludzi, przemieszcza się ulicami naszych miast.Dla wirusa to doskonała pożywka, wirusolodzy, są przerażeni. Jak tak pójdzie dalej to przed świętami,będzie jakieś 40 tysięcy zainfekowanych albo i więcej. Czyja to będzie wina, pytam się? Obstawiam Robercie Forysiaku, nie będziesz miał problemów z ustaleniem winnego. Wina Tuska. I będziesz tu pisał, kąśliwe komentarze, wszystko dla prawdy, ma się rozmieć.

Czy też z tego powodu jesteś krytycznie do niej nastawiony DRU? Widzę DRU, że kolejny raz głosujesz za Barabaszem. Najpierw stanąłeś po stronie tego, za którego plecami masz parady dewiantów i oswajanie dzieci z seksualizacją życia dorosłych. Teraz stajesz po stronie tych co niosą hasła "Kaja Godek do wora, a wór do jeziora" - jakby znane ujęcie z historii ks. Popiełuszki. Ja wiem, że zależy ci na tym co dobre. Twoja sytuacja duchowa przypomina mi los faryzeusza Nikodema, który w nocy przychodzi do Chrystusa i wyznaje mu swoją jedność z jego nauką. Ale ostatecznie Nikodem ginie gdzie w tłumie faryzeuszy, którzy skazują Jezusa. Może go jeszcze bronił podczas narady, alez bez wątpienia wszelkie opory zostały uciszone stwierdzeniem arcykapłana, że lepiej zabić Jezusa niż narażać cały naród na zgubę. To głos pełen troski o życie i wolność, ale podszyty fałszem, być może nieuświadomionym przez chodzącego w ciemności bardzo religijnego Kajfasza. DRU, moim zdaniem osiągnąłeś kres swojej drogi duchowej na tym padole. To kres Nikodema, który zakończył drogę z Chrystusem nocą w jego domu. Jeśli się nie nawrócisz, będziesz tak chodził od Kajfasza do Barabasza w trosce o wolność innych.

A do Pana nie dotarło nadal, że " nawracajcie się " dotyczy nas samych, a nie nawracania na siłę innych? Daj Pan przykład świętości, to najlepiej działa jako przykład dla grzeszników...

to zakręci się Pani w głowie i upadnie Pani. Nawrócenie to m.in. głoszenie Ewangelii, mówienie co jest dobre, a co złe, to wzywanie do nawrócenia i pokuty innych. Jakby pierwsi uczniowie tak zrozumieli nawracanie jak Pani, nawet byśmy nie usłyszeli nigdy o Chrystusie.

Jako zabytek piśmienniczo-wychowawczy, owszem. No i my Polacy, możemy sie chwalić, że mieliśmy 2 Konstytucję w skali świata. Jak to buduje morale, Konstytucja i świadomość, że nauczyliśmy Francuzów, obsługiwać nóż i widelec. Tak na marginesie Robercie, jednym z najważniejszych ustaleń Konstytucji 3 Maja, był trójpodział władzy.Tak, tak, obecny Trybunał Konstytucyjny, to emanuje duchem Konstytucji, że czuć to nawet w nozdrzach. Oczywiście przy założeniu, że nie straciliśmy powonienia i smaku, co dzisiaj się niestety zdarza.........Praktycznie nie lubię Konstytucji 3 maja, ponieważ parę lat, po jej uchwaleniu, mieliśmy 2 rozbiór, potem 3. Tak że ona nic nie dała. Mamy jeszcze ładny obraz, jak to uniesieni patriotyzmem, niosą na swych ramionach, króla Stasia. Naprawdę wzruszające.....Tylko król Staś, zdecydowanie przedkładał łoże carycy Katarzyny, tam się cały spalał w swym patriotycznym zapale.Powiadasz że widzisz mnie w tłumie ludzi, wybierających Barabasza zamiast Jezusa. Interesujące. Tylko dostrzegam pewien drobny, acz ważny szczegół. Z tego co wiadomo, to wtedy nikt za Jezusem się nie opowiedział. Dlatego pytam się Robercie Forysiaku, gdzie ty wtedy byłeś, że nikt twego głosu sprzeciwu nie słyszał? Może jakbyśmy dokonali pewnego skrótu myślowego, podobnie jak król Staś w łożu jakieś Katarzyny.

Ja byłem w tłumie i krzyczałem za Barabaszem. Nawet nie masz pojęcia jak głośno i szczerze, bo z nienawiści do Boga, do jego Syna. A potem niczym karłowata karykatura św. Pawła byłem na drodze do swego Damaszku by pognębić wiarę i prawdę o zbawieniu człowieka. P.S. Poniatowski był kochankiem Katarzyny przed elekcją, potem być może spalał się w onanizacji, bo generalnie zobaczył ją bodaj raz, chyba w 1787 r. Poniatowski nie był współautorem konstytucji, on zawsze ulegał sile, która bliżej niego stała. Raz caryca, raz patrioci, raz targowiczanie, raz dworzanie.

Powiadasz, że nienawidziłeś Boga i przy okazji Kościoła, bo to często naczynia połączone. I jak się ten twój osobisty Damaszek rozegrał? Dostałeś Biblią w łeb i się nawróciłeś? Nie,to tak nie działa.Odkryłeś w zupełnie swoim prywatnym życiu,że Bóg jest Miłością, że warto z Nim iść przez życie. Poczułeś to i trwa to aż do tej pory i daj Boże by trwało nadal. Inaczej. Ponieważ stałeś tam gdzie stałeś, powinieneś rozumieć teraz ludzi, którzy teraz w swojej grzesznej żarliwości, walczą z tym, z czym ty kiedyś walczyłeś.Rozumieć, to nie znaczy usprawiedliwiać. Tymczasem walisz na odlew na prawo i lewo, dobrze przynajmniej że nie świętą Biblią,tylko językiem słowa. Naprawdę sądzisz że takim sposobem, wywołasz u kogoś kto nienawidzi Boga i Kościoła, jakąś pożyteczną refleksję? Ja ci życzę sukcesów, lecz ich nie będzie,bardziej podtrzymanie swoich wyborów.Nawet mnie postawiłeś w szeregi wrogów KK, bo nie popieram politycznej tandety.Że nie daję się zwieść krzykaczom, co to maja pełną gębę wybrukowaną Chrystusem, ale tak naprawdę są bardzo daleko od Niego, tylko dzięki swojej pysze nie są w stanie tego dostrzec.Nie są w stanie tego dostrzec, w dużej mierze, dzięki takim, jak ty,którzy patrzą a nie widza, słyszą ale uszy mają pozaklejane. Ps.Król Staś, to był bardzo zły król w pełni się z tym zgadzam, co napisałeś. Tylko bez jego podpisu Konstytucja 3 maja, nie byłaby ważna. Z tym się pewno zgodzisz.

Jeśli takim się ujrzałeś w lustrze moich uwag, to mogę tylko wzruszyć ramionami. Ale podtrzymuję, że tam stanąłeś, gdzie stanąłeś. Tym razem ty, ja może zabłądzę kiedy indziej. Nawiasem mówiąc, ci co zwykle krzyczeli za Barabaszem byli z tej samej wspólnoty religijnej, co Chrystus. O tyle można ich nazwać wrogami Kościoła, o ile patrzymy wprzód, poza ich świadomość, bardziej eschatologicznie, ale to ma tylko intelektualny sens, w sumie mało istotny. P.S. Jasne, że zgodzę się w sprawie podpisania K3Maja. Bez podpisu króla nie byłby także ważny koniec państwa polskiego, czyli abdykacja. Pozdrowienia. Z Bogiem!

Lecz czy to takie istotne. Tak na marginesie w poście porównałeś mnie do pewnego faryzeusza, znanego z imienia, który debatował z Chrystusem. To za wysokie progi, jak dla mnie. Jednak tak nieśmiało, chciałem zwrócić twą uwagę, że ja raczej nie jestem miłośnikiem pisowskiego porządku rzeczy, czyli nie mogłem jak ów faryzeusz prowadzić, nocnych rozmów z Jezusem, bo wtedy byłem tylko zwykłym poganinem. Dopiero ten gość, co spadł z konia pod Damaszkiem, wprowadził mnie w cudowny świat chrześcijaństwa. Mogę powiedzieć, że jestem jednym z jego synów. Amen. Również pozdrawiam, i nich cię Bóg błogosławi.

Ciężko mieć pretensje do Godek, Terlikowskiego czy religijnych fundamentalistów z OI i tych wszystkich grup religijnych lobbystów zachodzących Kaczyńskiego z obyczajowo konserwatywnej strony, że robią to co robią i ostatnio coraz bardziej skutecznie. Takie mają jawne cele. Do tego czuja się zobowiązani biorąc do siebie oficjalne katolickie dokumenty z synodów czy encyklik (w dużej mierze starych, przedsoborowych), uważają, że tego wymaga od nich Bóg, który widzi każdy czyn i każdą myśl. I na nic tu dobry pijarowiec, który w przekazie dostosowanym do zachodniego odbiory poda rękę gejowi i powie, że ten też ma prawo do założenia rodziny. Oni wszyscy z punktu widzenia powszechnie obowiązującego spojrzenia podzielającego przez zdecydowaną większość ludzi są "szurami, radykałami", marginalnym skansenem tylko zdeterminowanym i aktywnym, może i racja, ale poza tym są po prostu katolikami i to takimi bezprzymiotnikowymi, po prostu, a właśnie ci wszyscy powszechnie otwarci, puszczający oczko do tego świata nie pasują do układanki. Katolickie konserwy w dalszej części chcą wprowadzić całkowity zakaz aborcji (bo dlaczego dziecko z gwałtu ma być gorsze od chorego płodu z niegwałtu), całkowity zakaz in vitro, może i badań prenatalnych, obrotu środkami antykoncepcyjnymi, zakazu rozwodów. Do tego ich zobowiązuje doktryna o społecznym panowaniu Chrystusa Króla: do działalności dostosowującej prawodawstwo republiki do norm z Katechizmu KK. Tylko Bóg ma prawo zabijać. Każdy jet powołany do heroizmu. Ważniejsze od cierpienia zdeformowanego dziecka, które umrze po porodzie i komfortu psychicznego rodziców jest to by donosić ciąże i móc dokonać chrztu. Proszę sobie zobaczyć okładkę katolickiego czasopisma "Miłujcie się" nr 3/2020. Dlaczego nad Wisłą jest tylu katolików? Bo nie czytają KKK.

Forysiak nie rozumie, o co tyle krzyku. Wszak (na oko) chodzi tylko o 1 na 500 ciąż. Zapytajemy więc Forysiaka: skoro to taki nieistotny margines, to po co zaprząta on uwagę mędrców z pseudo-TK?

Bardzo dobrze, że Autorka wspomniała o tym, że abp Gądecki nie wspomniał o kobietach, a jedynie o dzieciach. To prawda, przykra prawda. Tak samo, jak Tygodnik Powszechny, który przy każdej tego typu okazji nie wspomina o dzieciach, a wspomina tylko o kobietach. Pod względem zacietrzewienia jesteście siebie warci. Może to tylko gra pozorów - nie wiem - ale Gość Niedzielny i Terlikowski rzeczywiście przy tego typu okazjach zajmują stanowisko 'Pro-Life', ale regularnie zaznaczają, że pomoc kobietom jest absolutnie potrzebna i jest naszym obowiązkiem. Za to TP i episkopat bez zmian.

Bo Pro-Life to największa zmora lewicy. Jeśli po orzeczeniu TK sejm zaostrzy ustawę antyaborcyjną, to feministki i tak sobie poradzą. Podziemie aborcyjne chętnie będzie pracować, Hipokratesów pełnych humanizmu w gębie znajdzie się wielu, a w rezerwie będzie zagranica. Ale gdyby najpierw rząd zapewnił środki, instytucje i ludzi do pomocy rodzicom upośledzonych dzieci (pytanie, czy rząd umie i może to zrobić), a potem uchwalił ustawę, to byłby koszmar moralny podważający wartość egzystencji tych kobiet (o facetach nawet nie wspomnę). Prawie wszystkie argumenty zostałyby wytrącone i obnażyłyby, co jest skwapliwie ukrywane. Nie! Nie można dopuścić, by rząd coś takiego zorganizował. A jeśli to zrobi, to trzeba będzie znaleźć jeden przypadek na milion, kiedy w tej sytuacji zapewnienia wszelkiego wsparcia, coś nie zadziała jak trzeba i kobieta dozna depresji. O! Wtedy lewica i TP będą mogły rozdzierać szaty, tarzać się w kurzu i rwać włosy, że rząd i Kościół krzywdzi i ma na sumieniu ludzkie nieszczęście. Stawiam piwo, że już jedna z naczelnych feministek TP szykuje wywiady z dobranymi kobietami, które urodziły upośledzone dzieci i cierpią samotność, udrękę i brak pomocy ze strony państwa (dlaczego wszyscy od razu zrzucają wszystko na państwo, a nie np. na samorządy mające też środki i kompetencje, tego akurat nie wiem)

Myślę, że nic a nic Pan nie rozumie w tym delikatnym temacie, oraz dlaczego delikatne istoty jakimi powinny być kobiety krzyczą w gniewie słowa na p... Tu o wolność chodzi, o to,żeby nie być ubezwłasnowolnioną przez rząd, prawo, rodzinę, lekarzy...Bo nawet naturze nie damy szansy, ileż jest przypadków " podtrzymywania " na siłę zagrożonych ciąż, a potem uporczywej terapii ciężko uszkodzonych dzieci, lekarze leczą, bo przecież teraz do ciupy mogą pójść, jak nie uratują, a potem bierzcie rodzice dzieciątko do domu, popadnijcie w biedę, zakładajcie zrzutki i żebrajcie po fundacjach... A Pan Szanowny widze miłośnik kobiet, ale tak pewnie od strony czysto biologicznej, bo jad się sączy, że ech...

rząd ma w dupie niepełnosprawne dzieci, nie masz kasy, to dziecko umiera pod płotem. 3 lata czekania na wizytę u specjalisty, prywatnie 240zł a to tylko jedna a trzeba chodzić regularnie. Gówno wiesz, więc się nie wypowiadaj.

Panie Forysiak twój ostatni komentarz ocieka jadem. Żywy przykład miłości bliźniego w odmianie toruńskiej. STREFA - TP słusznie nie pisze o dzieciach bo mówimy tu o dzieciach które i tak nie są zdolne do życia w odróżnieniu od matek które będą musiały żyć ze świadomością że im dziecko umarło na rękach. Następny przykład chrześcijańskiego podejścia do ludzi.Patrząc na to co piszą tacy jak wy, ma to co robi hierarchia polskiego kościoła coraz częściej nachodzą mnie myśli o opuszczeniu tej instytucji

ale nie dla delikatnych. Delikatny zdrowiej się poczuje, jak znajdzie się pośród zdziczałego tłumu skandującego pod kościołem "wypiera...ć" Wreszcie poczuje się zwolniony z jakiegokolwiek chrześcijańskiego podejścia i odczuje z tego powodu wielką ulgę, a nawet euforię. Niejaki edek z Cieszyna może potwierdzić...

Polski kościół przestał być chrześcijański. To jest jakaś pogańska sekta która wierzy w wybrane fragmenty ze Starego Testamentu. Nie są Żydami bo nie uznają całej tradycji Starego Testamentu, nie są chrześcijanami bo nie żyją Ewangelią. Werzą w gusła, oddają cześć drewnianym figurkom i obrazom. To jest rewolucja pogańska, rewolucja Światowida i Swarożyca ukrytych pod chrześcijańską farbą. Ja chyba właśnie odkrywam że nic mnie z nimi nie łączy, bo nie ma w tym kościele nic chrześcijanskiego, nic za co umarł Jezus.

Najpierw na stos idzie Stary Testament - bo jakiś obcy, archaiczny, okrutny, pełen nieścisłości, nie nadający się do kontemplacji. Tylko liczy się NT. Potem robi się problem z NT. Najpierw z listami oraz Dziejami. Najgorsze okazują się być listy św. Pawła. Już za szalone, za fanatyczne, już nie takie jezusowe. Zostają Ewangelie, ale już nie w całości, bo już niektóre fragmenty też przestają być komunikatywne. Pozostają tylko wybrane fragmenty, te najbardziej "oklepane". Ponadto przestają go interesować nauki i komentarze Kościoła wg tych sztampowych fragmentów. I często taki nadżarty przez diabła chrześcijanin zaczyna głosić, że żyje wg Ewangelii (a właściwie jej strzępów).

Bardzo słuszny wpis. Pismo Świete jest wyłącznie zabytkiem starozytnego pismiennictwa i zeby sie na nie powoływać i cytować, trzeba być bezkrytycznym i wymóżdżonym osobnikiem dalekim od wiary w chrzescijańskiego Boga. A komentarze obecnego Koscioła do Ewangelii to juz jawna kpina z rozumnej istoty, jaka jest człowiek. Wciąż mam nadzieję, ze stanie sie wreszcie tak, jak sobie i swiatu zyczył Benedykt XVI w jednej z homilii: aby Bóg dał Kosciolowi siłę odczytywać wymagania czasów współczesnych.

Lb 15,31: Wzgardził bowiem słowem Pana i złamał Jego przykazania - taki musi być wyłączony bezwzględnie; wina jego jest na nim».

Jest Pan pewien, ze wysłuchał Pan wszystkich słów Pana? Pozostańmy wiec przy Księdze Liczb, 15: 32 Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. 33 Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. 34 Zatrzymali go pod strażą, bo jeszcze nie zapadło postanowienie, co z nim należy uczynić. 35 Pan zaś rzekł do Mojżesza: «Człowiek ten musi umrzeć - cała społeczność ma go poza obozem ukamienować». 36 Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamienowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi. Miły ten biblijny Pan:))) W "Harrym Potterze" przynajmniej mówiono o nim: Czarny Pan:)))

Kalino, to było w punkt.

Nie punkt tylko pudło. Są przykazania, które przekraczają szabat.

To, że dziecko nie będzie zdolne do przeżycia może wpływać na stanowisko wobec ustawy. Musimy wybrać między dramatem kobiety i dramatem zabójstwa bliźniego. Widzę możliwość różnych opinii w tej kwestii, naprawdę. Ale to, że dziecko nie będzie zdolne do przeżycia nie może wpływać na to, że jest ono pominięte. Takie dziecko, tak jak kobieta, jest bliźnim i zasługuje na to, żeby o jego dramacie powiedzieć. Za sędzią Kieresem: każda aborcja skutkuje zabiciem człowieka (to nie jest cytat oczywiście). Są sytuacje, w których trzeba wybierać między dramatami. I na wojnie czasami bombarduje się swoich żołnierzy. Powtarzam: opinie o wyborze któregoś z dramatów mogą się różnić. Ale przemilczenie dramatu innego, niż ten, który wybieram, jest konsekwencją zapatrzenia w swoje sympatie. To jest mój zarzut do episkopatu i do TP.

nie każde zapłodnienie kończy się człowiekiem. Jest wiele anomalii, które człowiekiem nigdy nie będą (potworniak, płód bez czaszki i serca) i żadne zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni.

Panie Forysiak, czy opiekowal sie pan istota pozbawiona mozliwosci kontaktu z otoczeniem, najblizszymi, czy adoptowal pan takie dziecko czy moze jest pan wolontariuszem w zakladzie opieki dla takich dzieci ?? Jezeli tak, to chapeau bas! za heroizm, ale niech nie wymaga pan tego od wszystkich. Jezeli nie, to ……. (sam sobie pan uzupelnij)

Wolność sumienia i prawo kobietydo odrzucenia heroizmu którego od niej wymagają politycy w komitywie z kościołem to podstawa uczciwego państwa, nie każda kobieta może udźwignąć taki ciężar, mężczyźni powinni w tej materii milczeć

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]