Reklama

Całkiem dobre wychowanie seksualne

Całkiem dobre wychowanie seksualne

13.07.2015
Czyta się kilka minut
Joanna Kluzik-Rostkowska: Lekcje WDŻ są dobrze oceniane. Poza tym nie czas na demolowanie systemu.
P

PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: Zleciła Pani Instytutowi Badań Edukacyjnych sprawdzenie, jaki jest odbiór lekcji wychowania do życia w rodzinie i skąd młodzi czerpią wiedzę o seksie. Wyniki zaskakują? 

JOANNA KLUZIK-ROSTKOWSKA: I to pozytywnie. Najbardziej to, że głównym źródłem wiedzy nie jest dla młodych internet, ale rówieśnicy i – w następnej kolejności – rodzice. Druga dobra informacja: WDŻ jest oceniane dobrze.

Przez tych, którzy nań chodzą, bo przedmiot nie jest obowiązkowy. Załóżmy, że gorzej oceniają WDŻ ci nieuczęszczający.

Uczęszcza większość. W gimnazjach około 70 proc., potem nieco mniej. Rzecz kolejna: większość rodziców chce wsparcia szkoły w dziedzinie edukacji seksualnej. Co ciekawe, w badaniach jakościowych mieliśmy piątkę rodziców określających się jako liberalni i piątkę konserwatystów. Sami byli zadziwieni, jak wiele ich w sprawach wychowania łączy. Znacznie więcej niż liberałów i konserwatystów w Sejmie.

Inny wniosek: uczniom trudno się rozmawia o seksualności z nauczycielem, który na co dzień uczy ich innego przedmiotu. O WDŻ mówi się, że w wielu miejscach prowadzą je nieprzygotowani katecheci i wychowawcy.

Powtórzę: lekcje są dobrze oceniane. Poza tym nie czas na demolowanie systemu: w maju dyrektorzy decydowali, kto będzie tego przedmiotu uczył w następnym roku. Kolejność postępowania jest taka: mamy badania, później zastanawiamy się nad ewentualnymi zmianami w treściach nauczania, a na koniec myślimy o nauczycielach: jakiego wsparcia potrzebują.

Etap diagnozy kończy Pani tuż przed prawdopodobną wyprowadzką z resortu.

Mam nadzieję, że jest w Polsce ciągłość instytucji. Nie ma powodu, bym nie realizowała planów tylko dlatego, że może zmieni się władza. Powołam zespół ekspertów, który tę podstawę przeanalizuje. Ekspertów, nie ideologów.

Pięknie brzmi, ale trudno to zrealizować, gdy przychodzi do konkretów. Np. antykoncepcja. Powinna być na WDŻ? 

Tak! Te zajęcia są po to, by młodzi odpowiedzialnie wchodzili w dorosłość.

A ci, którzy takich treści sobie nie życzą?

Właśnie dlatego zajęcia nie są obowiązkowe. To rodzice są od decydowania, jakie wartości czy treści przekazywać dzieciom. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

wskazuje na bezcelowość zajęć, całkowicie kładzie na łopatki system w tym przypadku edukację. Wyobraźmy sobie, ze rodzic decyduje o tym jakie treści kształcenia znajdują się w programie...Wychodzi na to, ze wychowanie seksualne, czy wychowanie do życia w rodzinie podobnie jak religia to sprawa światopoglądu. Myślę tak, programom trzeba się przyjrzeć jak i grupom dla których będą przeznaczone,widzę kilka poziomów oraz etapów wdrażania,niewykluczone również dla rodziców ...Może od rodziców zaczniemy. Zajęcia nie musi prowadzić szkolny pedagog, może być osoba z zewnątrz, fachowiec albo nawet kilku. No, ale to wiąże się z płacami, a kołderka za krótka.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]