Można było oczekiwać, że przywoła tych, którzy zademonstrują wyższe niż inni talenty pragmatyczne, zmysł duszpasterski, predyspozycje do głoszenia Ewangelii. Słowa “tych, których sam chciał" wyzwalają z klasyfikacyjnych złudzeń. Równocześnie pozwalają w innym świetle patrzeć na życie tych, którzy doświadczyli dotknięcia łaski. Być może wielu innych Szawłów przeżyłoby wielki cud przemiany, gdyby dotarło do nich światło Damaszku. Wielu innych Zacheuszów byłoby szczęśliwych, gdyby mogli Mu spojrzeć w oczy z wysokości sykomory. Wiele kobiet z Samarii marzyłoby o spotkaniu z Nim w upale dnia przy studni Jakuba. Tymczasem to On sam zechciał wybrać tych, których wybrał.
W środowisku, które ceni pragmatyzm, zapewne mielibyśmy dziś dużo kandydatów na ekspertów od wyrzucania złych duchów, leczenia skomplikowanych chorób, głoszenia prawdy niosącej nadzieję. Tymczasem Jezus zaskakuje Swą decyzją, że powołani mają przede wszystkim “być z Nim". Zanim zaczniemy cokolwiek działać, trzeba najpierw być. Bycie z Jezusem określa naszą istotę i naszą tożsamość. Potrzebujemy być z Nim, aby naprawdę być.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
Najnowsze artykuły
Wersja audio



















