Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Bunt mas

Bunt mas

27.07.2015
Czyta się kilka minut
Agata Bielik-Robson, filozofka: Inteligencja, w resztkowej formie, istnieje dziś głównie po prawej stronie. Jest hamulcowym, powielającym najgorsze stereotypy mitu romantycznego i szlachetczyzny.
Fot. Starowieyska Magda / FOTORZEPA / FORUM
P

PAWEŁ BRAVO: W połowie jesteś brytyjską filozofką, ale chcę, żebyś wskoczyła w buty szczerego polskiego inteligenta i popsioczyła trochę na nasze czasy. Pamiętasz, ilu było w polityce, u progu nowej Polski, ludzi dających się podciągnąć pod definicję intelektualisty? Potem krzywa tego udziału zaczęła beznadziejnie opadać. 

AGATA BIELIK-ROBSON: Po kilkunastu latach przynależenia do świata zachodniego zaczyna zamykać się nad nami „żelazna klatka” praw i norm, które nas coraz bardziej dyscyplinują, siłą rzeczy odbierając nam fantazję.

Taka jest natura późnej demokracji: normalizacja i standaryzacja dyskursu politycznego i medialnego, który politykę obsługuje. Wszyscy mówią jednym językiem, bo takie są wymogi tego profesjonalnego idiomu, całkowicie odindywidualizowanego. Wprawdzie pojawiają się napięcia między lewicą a prawicą, ale skala...

17103

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

otwierać polski wzorzec romantyczny na bardziej uniwersalne wyzwania, zaczęli go histerycznie bronić w jego zamkniętej lokalnej wersji. Niestety, Jan Paweł II bardzo się przyczynił do tego, żeby umocnić najgorszy model polskiego romantyzmu: narodowego, ze wszystkimi wątpliwymi wątkami mesjańskimi. Zobacz, nawet Zdzisław Krasnodębski stał się nowym Rzewuskim, utożsamił się z romantycznym sarmatyzmem." To jest efekt globalizacji, czym większa przestrzeń tym większe poczucie zagrożenia, zwierania szeregów i szukania zaczepienia ,zakotwiczenia w rodzimej kulturze/tradycji. Takie są początki, nieuniknione. Rzeczywiście inteligent 'starej daty' przejmuje się tym, co jest napisane, z takich też przyczyn mało ich ' w sieci',a jeśli są i to ich wciąga robią się 'gruboskórni', może?

Religijność Jana Pawła II była mocno ojczyźniana. Pieśń religijna to zazwyczaj patriotyczna, a jak się okazuje ostatnimi czasy patriotyczna-religijną. Zaś w kalendarzu liturgicznym dni świąteczne często pokrywają się z narodowymi. Do stolicy Polski pretenduje Jasna Góra.

W tej potrzebie zachowawczego dystansu chyba tkwi sedno problemu Pani Filozof i Elity-nietykalność sacrum oddzielonego od profanum. Mesjanizm narodowy anachronicznym dziwolągiem? O ile "narodowy" można podciągnąć pod partykularyzm wynikajacy z pewnych barier horyzontu, o tyle sam mesjanizm, czyli przesłanie o potrzebie ofiary dla "odkupienia" jako realizacja istotnych wartości uniwersalnych, pozostanie aktualna do "skończenia świata". Czy można być ofiarnym zachowując swoją "nietykalność"? Dlaczego o Mesjaszu-Chrystusie mówi się, że "daje siebie innym jak chleb"? Można być "masjańskim inteligentem"-takim, który pociąga "masy" swoim przykładem-Chlebem Życia dającym Wspólny Dom tym wykluczonym z wszelkiej społecznej dyskusji. Siostra Małgorzata Chmielewska jest nie tylko "tykana" przez "ciemną masę"; ona daje się im zjadać...

przesadziłeś, ale ogólnie przesłanie inteligenta przyjęte. Trochę popracowałabym nad językiem, przystępnym bardziej.(i znów słoneczko). Reasumując; powrót do wartości z epoki pozytywizmu, mniej romantyzmu, a więcej pracy u podstaw.

utrzymuję się z prac ogrodowych, to przesadzać mi wolno (a nawet trzeba). Zaś zawiłości mysli "romantyka" trudno jest wyrazić jezykiem niewprawnym w akademickim dyskursie. A przez to i trudno takie mysli odczytać-współczuję(i znowu księżyc). Ale chyba dzięki trudnościom, to przynajmniej nie ma nudy zestandaryzowaną i łatwą rzeczywistością(?)

będących w użyciu słów należy dopisać; dyskurs. Rzeczywiście masz coś z ogrodnika-romantyka. Chętnie zadedykowałabym Tobie wiersz

Dar/ Dzień taki szczęśliwy./ Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie./ Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium./ Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć./ Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć./ Co przydarzyło się złego, zapomniałem./ Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem./ Nie czułem w ciele żadnego bólu./ Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle./ Berkeley, 1971/ Czesław Miłosz

...nie jesteśmy w stanie oddać językiem konkretu i dyskursu, tylko uciekamy się do sztuki np.poezji? Dlaczego sami filozofowie (także chrześcijańscy) odeszli od scholasycznego "racjonalizmu" i stwierdzili, że nie są w stanie wyjść poza fenomen? Jakim językiem można oddać "dotknięcie wieczności" w naszym przeszło-przyszłym braku realnej teraźniejszości?

czyni to w taki sposób, aby święty pozostał świętym tylko poecie wolno dotknąć tajemnicy. Poeta jest, ale jakby go nie było, nie z tego świata. Bez dosłowności. Niewysłowiony. Temu służy poezja. Poeta nawet jeśli dopuszcza się nieprawości zostaje mu wybaczone. Wolno mu sięgać tam, gdzie ziemskim zjadaczom chleba nie wypada...

...a i prostaczek, który wiekszą cześć czasu troszczy się o chleb, także od czasu do czasu pomyśli o niebie. Nie ma tu różnicy "w istocie", co najwyżej "w ilości". Bo i nie piekno jest istotne, a dobro. Różnica w istocie polega na tym, że z biorcy człowiek staje się dawcą. Ale przedtem musi dostąpić łaski dostępu do samego Źródła, czyli być wobec Boga jak syn wobec ojca. Wtedy może zamieniać(wodę w wino) lub pomnażać (chleb i ryby). To jest rzeczywista elita- apostolski krąg braci Syna Bożego. Wtedy można pomnażać dobra "w cudowny sposób" i dawać je innym. Byc dla innych chlebem życia. Jest to więc nawiązanie do mesjanizmu, choć apostolstwo jest łaską Boga, a nie deklaracją własnej woli.

Ogłupiany przez media odrzucany przez lud ... Ogólne zblazowanie wyczuwalne jest w powietrzu. >>>> Nie po to wychowuje się czytelnika.

"mniej lub bardziej piśmienny osobnik zasiada do komputera i dopisuje się do tekstu, a jego głos pojawia się na tej samej stronie co tekst główny, czyli waży tyle samo, nawet jeśli jest nieprzemyślanym, czysto bebechoidalnym bluzgiem"

w tej materii, to znaczy ilu 'wychował' czytelników?

jestem wychowankiem.

Żeby dostąpić szlachetnego tytułu "bycia elitą"? Żeby ona się zaczęła odradzać trzeba na nowo podać kryteria. A może kryterium jest to samo co w ekonomii. Rzadkość? Aaa może 15 mld na koncie? Albo tytuł "Człowieka Roku"?? Uważam że lepszym pojęciem jest jednak "Autorytet". Elitarność to przeciez w pewnym sensie "Sekta".

Czy autorytet to zawsze i wyłącznie konkretna osoba, a może jednak co innego, jaka wartość? Rozumiem, żemamy do czynienia z dziedziczeniem pewnych zachowań/postaw w poszczególnych 'elitach' . Ta zasada pozwala nam odróznić jednych od drugich. Ale osobiście przyznaję, że mam coraz większy z tym kłopot. Ku mojemu zaskoczeniu, no cóż bolesnemu i przykremu.

"aksjologiczny top". To może być dobry trop, o ile ten "Top" będzie posiadał w sobie rdzeń. W tym przypadku chodzi mi o słowo: "Autor".

Używasz zamiennie wyrazu ;top i trop. Raczej bywam częściej na tropie aniżeli na topie. Słusznie podchodzisz do zagadnienia, trop dobry i nie unikniemy podejścia do aksjologicznego wymiaru nie ocierając się o osobowościowy charakter przedmiotu. Wartość dla...Owa relacyjność zdaje się być nieunikniona. Autor to ten, który tworzy i daje, tworzy coś(działa) i tworzy zmyślą o Kimś, zawsze w perspektywie , na planie dzieła jest jakiś ktoś, ktoś do kogoś mówi-odbiorca. Autorowi przypisujemy więc dzieło, które daje do myślenia, które jest przedmiotem analiz, niesie ze sobą konkretną wartość, skłania do oceny, buduje w czytelniku pewien system odniesień. Poza tym Czytelnik ustawia siebie w stosunku do Autora konstruując własny system wartościowania, jedne sprawy są ważniejsze, inne mniej. 'autor', jak go umownie nazywamy może znacząco wpływać na nasze myślenie, pojmowanie rzeczy, stosunkow w świecie, a także, przede wszystkim, widzenia siebie na tle owych wydarzeń. On może mieć, ale nie musi konkretne imię. Fakt, że kieruje pewnymi wydarzenia niejako 'poza' nimi będąc, to znaczy nie biorąc bezpośredniego udziału, jakby działając z ukrycia. Bywa też tak, ze nie zdajemy sobie z tego sprawy, ze tak się dzieje, ba, nie wiemy kiedy, kto i jak poprowadził nas do takiej, czy innej walki, działań...Trzeba tu powiedzieć, że choć bezpośrednio nie przypisujemy 'autorowi' cech negatywnych, ani pozytywnych, wydaje się być obojętny to jednak jest 'kierownikiem zamieszania' -tak to ujmę. Dotarcie do przyczyn rodzącego się problemu rzadko zajmuje naszą uwagę, częściej zmierzamy ku jego rozwiązaniu, aniżeli odkrywaniu kilku nałożonych na siebie warstw w wyniku których owa góra nam urosła do niebotycznych kształtów. Człowiek już tak ma, nie ma czasu, na refleksję, na sięgnięcie głębiej do przyczyn, a gdy się obudzi nie ma już ani autora, ani dzieła jest tylko skutek, bywa opłakany.

gdyby owo zestawienie było zamierzone lub nie?

W jednym przypadku cel osiągnięty, w drugim dopiero przed nami, i to jest bardziej ekscytujące

Twoje pytanie jest w stylu: Czy przygana mediom w zaprezentowanej formie: "absolutna łatwizna emocjonalnej reakcji, takiej prosto z trzewi ... bebechoidalny bluzg" była przez Autorkę zamierzona czy nie?

co Autor ma na myśli.

Dla mnie to 'elitarny' artykuł, jakich w TP niemało. I Bogu dzięki. Rzeczowy, poukładany, uczący, nienachalny , niebanalny, SMACZNY pozdrawiam

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]