Bóg, Franciszek, Las Państwowy

Bóg, Franciszek, Las Państwowy

05.01.2016
Czyta się kilka minut
Wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej to idealna okazja, żeby Kościół w Polsce przemówił głosem Franciszka.
Puszcza Białowieska. Fot: TOMASZ WIERZEJSKI/FOTONOVA/EASTNEWS
L

Leśnicy przekonują, że powinniśmy wycinać drzewa w Puszczy Białowieskiej. Zmiana rządu pozwala im myśleć o swoich planach realnie. Urzędnicy z Białowieży dostali w tej sprawie wsparcie od tamtejszego proboszcza, który podczas jednej z grudniowych mszy świętych zaapelował do parafian o podpisanie petycji wspierającej ten pomysł. Podczas rozmowy telefonicznej ks. Bogdan Popławski przekonywał mnie, że nie mówi wiernym wprost o potrzebie cięcia drzew, tylko ogłosił, że jest taki pomysł. Zapewnił też, że gdyby na plebanię przyszli przeciwnicy wycinania lasów, to również udostępniłby swoją ambonę dla ich protestu. W to drugie trudno mi uwierzyć, zwłaszcza że poglądy jednego z najbardziej wtajemniczonych w sprawy ekologii dziennikarzy i zdecydowanego przeciwnika cięcia drzew – Adama Wajraka – ks. proboszcz określił jako niepoważne.

Po roku od publikacji przez Franciszka encykliki „Laudato si” mamy prawo spodziewać się po księżach nieco innego stanowiska. Dotyczy to z jednej strony wycinania drzew w Białowieży, a z drugiej – nowelizacji ustawy o łowiectwie.

Dlaczego – jako wierni Kościoła Katolickiego - powinniśmy stanowczo sprzeciwiać się wycinaniu lasów?

Nie nasza Ziemia

Jeden z argumentów za wycinaniem drzew brzmi mniej więcej tak: ziemia jest nam podporządkowana. Zwolennicy ingerowania w środowisko żyją w przekonaniu, że nad ziemią mamy nieograniczoną władzę. A nasza w nią ingerencja jest korzystaniem z tego, co dostaliśmy od ziemi. Skoro dostaliśmy, możemy korzystać według swoich potrzeb. Z tego przekonania wyciągają oni prosty wniosek: musimy wyciąć drzewa choćby dlatego, że przydadzą nam się do robienia z nich desek. Możemy zarobić.

Co pisze Franciszek w Laudato Si? Ta siostra protestuje z powodu zła, jakie jej wyrządzamy nieodpowiedzialnym wykorzystywaniem i rabunkową eksploatacją dóbr, które Bóg w niej umieścił. Dorastaliśmy myśląc, że jesteśmy jej właścicielami i rządcami uprawnionymi do jej ograbienia. Przemoc, jaka istnieje w ludzkich sercach zranionych grzechem, wyraża się również w objawach choroby, jaką dostrzegamy w glebie, wodzie, powietrzu i w istotach żywych. Z tego względu wśród najbardziej zaniedbanych i źle traktowanych znajduje się nasza uciskana i zdewastowana ziemia, która «jęczy i wzdycha w bólach rodzenia» (Rz 8, 22). Zapominamy, że my sami jesteśmy z prochu ziemi (por. Rdz 2, 7). Nasze własne ciało zbudowane jest z pierwiastków naszej planety, jej powietrze pozwala nam oddychać, a jej woda ożywia nas i odnawia”. (LS 2).

Adam Wajrak przypomniał niedawno w „Gazecie Wyborczej”, że Czesław Miłosz Puszczę Białowieską porównywał do Wawelu: tak jak krakowski zabytek mówi o czasach naszej wielkości, tak ona powinna nam opowiadać historię prawdziwych lasów, które kiedyś porastały Polskę.

Z tego porównania łatwo wyciągnąć argument przeciwko wycinaniu drzew w Puszczy. Mylne jest przekonanie, że skoro wytniemy drzewa w Puszczy, to nic się jej nie stanie. Białowieża to zabytek. Nikt nie wpada na pomysł, by wyciągać z Wawelu po jednej cegle i sprzedawać ją na rynku.

Franciszek w Laudato Si: „Zasada maksymalizacji zysku, w oderwaniu od wszystkich innych względów, jest wypaczeniem pojęcia ekonomii: następuje wzrost bieżącego produktu brutto i nikogo nie interesuje to, że produkcja odbywa się kosztem przyszłych zasobów lub środowiska. Jeśli wyrąb lasu zwiększa krajowy produkt brutto, to nikt nie uwzględnia w tych rachunkach strat, jakimi są pustynnienie danego terytorium, zniszczenie różnorodności biologicznej czy zwiększanie zanieczyszczeń. Oznacza to, że firmy osiągają zyski, kalkulując i płacąc ułamek kosztów. Za zachowanie etyczne można uznać tylko takie, kiedy «ekonomiczne i społeczne koszty, wynikające z korzystania ze wspólnych zasobów środowiska, zostały uznane w sposób jawny i kiedy w pełni ponoszą je ci, którzy z nich czerpią korzyści, a nie inne ludy czy też przyszłe pokolenia». Racjonalność instrumentalna, zapewniająca jedynie statyczną analizę rzeczywistości w kategoriach bieżących potrzeb, ma miejsce zarówno wówczas, gdy tym, kto przydziela zasoby, jest rynek, jak i wtedy, kiedy czyni to centralistyczne państwo”. (LS 195)

W dobrej wierze

Zwolennicy ingerencji w Puszczę przekonują, że chodzi również o wsparcie środowiska. Mówią np., że drzewa chorują, bo zjadają je korniki, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest wycięcie drzew. Egoistyczne przekonanie, że człowiek ma najlepszy pomysł na ingerowanie w środowisko, prowadzi nie tylko do wycinania lasów, ale też np. zabijania zwierząt.

Papież powtarza, że Ziemia nie jest nasza. Że ona sama potrafi sobie poradzić. Cytat z Laudato Si: „Ale nie wystarczy myśleć o różnych gatunkach jedynie jako ewentualnych „zasobach”, które można by eksploatować, zapominając, że mają one wartość samą w sobie. Każdego roku znikają tysiące gatunków roślin i zwierząt, których nie będziemy już mogli poznać, których nie będą już mogły zobaczyć nasze dzieci, gatunków utraconych na zawsze. Zdecydowana większość ginie z przyczyn związanych z jakimś ludzkim działaniem. Z naszego powodu tysiące gatunków nie będzie swoim istnieniem chwaliło Boga ani też nie będą przekazywać nam swego orędzia. Nie mamy do tego prawa”. (LS 33).

Człowiek, który wycina las w dobrej wierze, zapomina, że działa jeszcze ekosystem. Każda ingerencja człowieka w środowisko pociąga za sobą szereg konsekwencji. Ścięcie drzewa, bo zjada je kornik, powoduje na przykład, że w niszczący sposób wpływamy również na populację ptaków, które właśnie tymi kornikami się karmią.

Ziemia: dobro wspólne

Franciszek w swojej encyklice wielokrotnie zwraca uwagę, co ze społeczeństwami robi ich egoistyczne spojrzenie na ziemię. Polscy biskupi i duchowni żyją ciągle w przekonaniu, że największym zagrożeniem dla naszej cywilizacji jest np. gender, in vitro, a nawet Halloween. Tymczasem Franciszek w „Laudato si” pisze:

„Obecna sytuacja świata «rodzi poczucie tymczasowości i niepewności jutra, którego konsekwencją są wielorakie formy zbiorowego egoizmu». Gdy ludzie stają się autoreferencyjni, to izolują się w swojej świadomości, zwiększają swoją zachłanność. Im bardziej serce danej osoby jest puste, tym bardziej potrzebuje ona rzeczy, które mogłaby kupić, posiadać i konsumować. W tym kontekście nie wydaje się możliwe, aby ktoś zaakceptował granice, jakie wyznacza mu rzeczywistość. W takiej perspektywie nie ma też prawdziwego dobra wspólnego. Jeśli ten rodzaj osób będzie dominował w społeczeństwie, to normy będą przestrzegane jedynie w takim zakresie, w jakim nie będą sprzeczne z ich własnymi potrzebami. Dlatego myślimy nie tylko o możliwości straszliwych zjawisk klimatycznych lub klęskach żywiołowych, ale także o katastrofach wypływających z kryzysu społecznego. Bowiem obsesja na tle konsumpcyjnego stylu życia, zwłaszcza gdy bardzo niewielu jest w stanie tak żyć, może sprowokować jedynie przemoc i wzajemne zniszczenie”. (LS 204).

W kręgu zainteresowań polskich duchownych znajdują się niosące tak wiele szkód: halloween (propagowanie śmierci) czy teatr (propagowanie nagości). Tymczasem ze spokojem i nieskrywaną satysfakcją grupa ludzi szukających przygód w łowiectwie, będzie mogła swobodnie strzelać do zwierząt i pokazywać swoje trofea dzieciom. Nowa ustawa daje myśliwym więcej praw. Na przykład używanie broni krótkiej czy właśnie zgodę na zabieranie na polowania dzieci. Wielu katolickich publicystów w symbolicznej halloweenowej dyni widzi zagrożenie dla dzieci. O tym, czy takie samo zagrożenie dostrzega w uczestniczeniu w zabijaniu zwierząt – nie słychać. Leśnicy (przy wsparciu proboszcza z Białowieży) będą wycinali lasy w Puszczy Białowieskiej.

Kościół – kierując się słowami Franciszka – znów mógłby skorzystać z szansy by zabrać racjonalny głos sprzeciwu. Stanąć w obronie lasów czy zwierząt - czyli stanąć po stronie Stworzenia. Trudno stwierdzić, dlaczego tego nie robi. Póki co Franciszek rzeczywiście na tle rodzimych polityków i hierarchów brzmi bardzo „antypolsko”.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kościół (Episkopat) w Polsce doskonale przemawia głosem PiS. Już się o tym przekonaliśmy Panie Redaktorze. Nie miałbym nadziei także w tej sprawie. No chyba, że nadpapież Terlecki pozwoli. Może wtedy? Ale chyba nie bo w grę wchodzi jeszcze Toruń.

z osobą znającą temat. Protesty ekologów, przy tak dużej inwazji kornika drukarza, określała ona jako idiotyczne.

"osoba znająca temat" wyjaśniła, dlaczego nastąpiła "tak duża inwazja kornika drukarza"? I czy "osoba znająca temat" jako jedyną metodę walki z tymże kornikiem podała wycinkę świerków, a przy okazji - także innych gatunków drzew dlatego, że nie wie, co to takiego - na przykład - pułapki feromonowe? A może "osoba znająca temat" - nie zna "tematu"? Możliwe to?

Warto dowiedzieć się więcej. Zachęcam do lektury, zwłaszcza "osobę znającą temat": "...Na terenie parków narodowych, rezerwatów przyrody i w niewielkich pozostałościach lasów zbliżonych do naturalnych, jakie jeszcze uchowały się do naszych czasów, kornik drukarz w drzewostanach z udziałem świerka jest gatunkiem kluczowym, od którego uzależniony jest byt setek innych gatunków grzybów, roślin i zwierząt..." http://puszcza_bialowieska.republika.pl/publikacje/kornik2.htm

A może "osobę znającą temat" należy potraktować jako nie do końca kompetentną i ekologicznie nieuświadomioną, jak, zresztą, większość naszych Rodaków? Może należy ją zachęcić, by poczytała choćby LS? Ja, ze swej strony pragnę serdecznie podziękować Panu, Panie Redaktorze, za podjęcie tego tematu na tych łamach. Choć, z drugiej strony, nie znajduję w sobie zbyt wiele nadziei na podjęcie się mądrej inicjatywy przez biskupów, tak w tej, jak i w wielu innych kwestiach, gdzie brakuje ich mądrego głosu. A to, niestety, z tej przyczyny, że brakuje tam tej niezbędnej mądrości. Przykro to powiedzieć, naprawdę.

Puszczy Białowieskiej nie można traktować jak zwykłego lasu, który się "urządza". To wyjątkowy ekosystem wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Funkcjonowała przez tysiące lat bez ingerencji człwieka. Teraz tego nie potrzebuje. Wystarczy zobaczyć w niej coś więcej niż deski.

No i wracając do stwierdzenia zawartego w tytule artykułu czegoż to możemy spodziewać się od naszych hierarchów? Przecież głos Franciszka w naszym kraju jest pomijany lub przekierorywany na inne tory. To nie jest "nasz Papież". Jednym słowem w tej sprawie także dadzą sobie spokój.

Nie wiem, czy właściwe jest wycinanie drzew w Puszczy Białowieskiej, ale dziwny jest argument, że ekosystem sam się wyreguluje... To znaczy może i się wyreguluje, ale chyba niekoniecznie w sposób zawsze satysfakcjonujący dla człowieka. Może np cały las paść i próchnieć przez setki lat... Człowiek zaburzył ekosystem już tak bardzo, że teraz musi po prostu nim mądrze gospodarować - co oczywiście przychodzi mu z trudnością. Ekologom zaś można zaproponować udanie się nocą w niektóre rejony np Beskidów, będą tam mogli wykazać swój hart ducha od razu w sposób heroiczny... ale jakoś ich tam nie ma :(

Wycinanie drzew to niedobry pomysl. Do czego doprowadzi? Kto nad tym czuwa? Czy aby napewno troszczy sie, czy tylko liczy. Usuwac i wycinac jest latwo. W dzisiejszym swiecie, ze wspolczesna technologia raz, dwa i po sprawie. Ale czy aby tez po bolu, bo ja jestem przekonana, ze cierpienie jako skutek zachlannosci i lenistwa nigdy sie nie konczy. On sie tylko zaczna, by nabirac rozpedu. Badzmy wrazliwi, dobrzy, dalekowzroczni ... Wierze, ze sa lepsze rozwiazania. Szukajmy ich:-)

Dziękuję Autorowi za ten mądry i odważny artykuł. Swoją drogą, zachodzę w głowę, jak to się może dziać, że słowa papieża tak niewiele znaczą nie tylko dla wspólnoty wierzących, ale także dla duchowieństwa, a nawet dla kościelnych dostojników.

a ja bym wolał by kościół milczał w tematach na których się nie zna, spór o funkcjonowanie parków narodowych i sposoby eksploatacji różnych zasobów naturalnych jest bardzo złożony i niejednoznaczny, oczywistym jest (przynajmniej dla mnie), że ochrona powinna wyprzedzać eksploatację, ale nieraz poczynania tzw. ekologów bywają też groteskowe. Tego tu tematu nie znam, ale być może też nie ma jednoznaczności? Być może faktycznie coś tam wyciąć trzeba, ale jak to w Polsce ktoś swoje lody kręci i wycinają ponad miarę? Zatem jedni chcą wycinki przesadzonej, inni chcą chronić "kornika drukarza", choć jakaś korekta w tym kierunku byłaby wskazana i mamy typowe polskie piekiełko i co kościół wzorem swoich absurdalnych akcji w obronie przed "gender" czy innymi abstrakcyjnymi bytami typu "demoniczne kucyki" ma jeszcze zająć się ochroną kornika? Niech lepiej ograniczy się do ogólnych nawoływań o ochronę środowiska naturalnego i wstydu sobie więcej już oszczędzi. No i ludzkich nerwów, bo mam dosyć jak ktoś mnie ocenia i zsyła do piekła za sprawy o których sam nie ma pojęcia (antykoncepcja, brak wiary w branie świętych dziewic do raju itp, itd), jeszcze tego brakuje by mnie do piekła odsyłali za ścięcie drzewa zeżartego przez korniki, czy zabicie kury na rosół, a co dzieci mam okłamywać, że rosołek jest z czego? Czekam na propozycję. Jak okłamywać dzieci z czego jest jedzenie? A może mam być hipokrytą wegetarianinem który wartościuje życie i tak roślinki do woli mordować wolno, ale zwierzątka już nie? a może okłamywać, że rośliny to nie życie? Noooo to byłoby akurat bardzo chrześcijańskie, poganie to nie ludzie i można było ich mordować i niewolić (dopiero po latach przyszło opamiętanie). Niemniej faktem jest, że i mnie coś trafia na trofea dzikich zwierząt, niech sobie robią trofea z gołąbków, kurczaków, indyków, owieczek czy kózek, czy jeszcze lepiej rywala z pracy któremu podłożono świnię na skutek czego stracił pracę, rozpił się, rozchorował no i zmarł, byłoby uczciwiej.

Nagminnie mylone jest wycinanie lasu z wycinaniem drzew, a poza tym wszystko jest traktowane tak, jakby ten las już nigdy miał w tym miejscu nie rosnąć. Otóż nie - praktycznie natychmiast po wycince powierzchnia jest odnawiana, co znaczy, że sadzone są nowe drzewa. I zręby nigdy nie mają wielkości zagrażającej trwałości lasu - nigdy nie jest wycinane więcej niż 60% drewna, które rocznie przyrasta, a ilość starych drzewostanów ciągle się powiększa. Do tego dochodzą pozostawiane przy zrębach powierzchnie do naturalnej śmierci wystarczające do zasiedlenia młodszego pokolenia przez leśne gatunki owadów i grzybów. To nie jest model leśnictwa spoza Europy, gdzie wycina się las i nie robi z tym nic (albo zakłada pastwiska w tym miejscu). To jest ZRÓWNOWAŻONA GOSPODARKA, która zapewnia TRWAŁOŚĆ LASU na danym terenie. A jak w Puszczy nie będzie się robiło z kornikiem nic, to zamiast puszczy zostaną jakieś zakrzaczenia. Kto nie wierzy, tego zapraszam na białoruską stronę Puszczy, może na własne oczy zobaczyć co tam pozostało po nieingerowaniu w przyrodę... Ja rozumiem, że Puszcza, że jedyny taki las w UE, ale bez przesady - jest część będąca Parkiem Narodowym, gdzie "rządzą" ekolodzy i część będąca lasem gospodarczym, gdzie gospodarują leśnicy, którzy biorąc pod uwagę charakter otulinowy Parku Narodowego i tak gospodarują inaczej niż normalnie. A tak naprawdę tereny Puszczy objęte nadzorem Lasów Państwowych nie są lasem naturalnym, tylko powstały wynikiem prowadzonej mądrze od kilkuset lat gospodarki. I co? "W nagrodę" za mądre gospodarowanie przez te wszystkie lata ma być teraz leśnikom odebrane prawo do wyciągnięcia zysku z inwestycji, którą rozpoczęli 200 lat temu sadząc tam las? To może w ogóle przestać się starać, bo jak coś się uda dobrze wyhodować, to zaraz z tego zrobią rezerwat i nie pozwolą skorzystać? Chciałbym zobaczyć coś takiego u rolników - "pszenica u Kargula tak ładnie się udała, że nie pozwolimy mu jej zebrać i zostawimy to pole dla potomnych w takim stanie jak jest teraz" :D

TRWAŁOŚĆ LASU nie jest tym samym co TRWAŁOŚĆ PUSZCZY. Sadząc na zrębie młode drzewa nie jesteśmy w stanie zapewnić na tym zrębie pełni gatunków związanych z tymi drzewami oraz zależności pomiędzy nimi. Las=rosnące drzewa oczywiście przetrwa, ale nie będzie to już Puszcza. Taką pełnię umie zrobić nie człowiek ze swoim brakiem pokory wobec świata stworzonego, ale Puszcza, a dokładniej Bóg, który stworzył te gatunki, oraz wpisał prawa na jakich funkcjonują i pełnię zależności ekologicznych pomiędzy nimi. Do człowieka należy odkrywanie tych praw i zależności i wykorzystywanie ich w swojej zrównoważonej działalności gospodarczej, ale do tego celu potrzebuje Puszczy jako naturalnego laboratorium, żeby się od niej uczyć co i jak działa, a póki co jest na samiuśkim początku tej drogi. Dalej - nowoczesna gospodarka leśna w Puszczy to nie kilkaset, a raptem ostatnie 100 lat, i często nijak nie można nazwać jej mądrą, tylko rabunkową; zaczął ją okupant niemiecki za pomocą jeńców i robotników przymusowych, aby potem doświadczenia zdobyte w Puszczy wykorzystać do "zagospodarowania" lasów w koloniach niemieckich Afryki równikowej. Do poczytania książka Edwarda Więcko "Puszcza Białowieska", Warszawa : PWN, 1984, notabene napisał ją leśnik. Jest zresztą jeszcze kilka nowszych pozycji książkowych na ten temat. Nie ma w Puszczy lasów posadzonych przez leśnika 200 lat temu. Następnie - Parkiem nie rządzą "ekolodzy", to klasyczne dzielenie ludzi i szczucie jednych na drugich, skąd w autorze komentarza ta potrzeba jątrzenia? Puszcza zostawiona sama sobie nie zakrzacza się, tylko pokazuje jak mało o niej wiemy i jak ubogie jest nasze wyobrażenie o bogactwie i sile naturalnych procesów przyrodniczych. Warto w tym celu odwiedzić obszar ochrony ścisłej BPN, oraz np. teren dawnego Rezerwatu Głuszec, i obejrzeć, jak on teraz wygląda po gradacji kornika drukarza z początku 21 wieku. Można mocno się zdziwić, bo Puszcza pokazuje jak się nie zakrzacza, tylko pięknie odbudowuje, a to raptem tylko kilkanaście lat minęło. I jeszcze uwaga do autora artykułu - co miało na celu przywoływanie z imienia i nazwiska proboszcza z Białowieży? I jak to się ma do Ewangelii św. Mateusza (Mt 18, 15-18) o braterskim upomnieniu?

Szanowny autor ma dobre intencje, co jednak nie rozwiązuje poruszanych w artykule kwestii do końca. Otóż encyklika papieża Franciszka wyraźnie odnosi się do bezrozumnego korzystania ze środowiska przyrodniczego. Wyraźnie w jej treści jest odwołanie się do sumienia i odpowiedzialności za stan przyrody, środowiska, zarówno dla naszego pokolenia jaki i następnych, tych po nas. Stan Puszczy Białowieskiej jest dziś niepokojący, środowisko leśne zarówno to w Lasach Państwowych jak i część profesorów leśnych zwraca uwagę na przypadkowość zmian określanych jako procesy naturalne. Słowa te są swoistym laserowym mieczem w ręku tzw. ekologów. Niestety miecz ten jest niewłaściwie używany - nie działa w przypadku lasów poza parkami narodowymi i rezerwatami przyrody. Procesy naturalne z właściwą sobie przypadkowością nie chronią podmiotowo niczego. Niczego, z lasem włącznie. Tymczasem mamy świadomość do czego procesy zainicjowane przez kornika drukarza doprowadzą. Stare ponad 100-letnie świerczyny już niedługo przestaną istnieć. Leśnicy zamkną przed dostępem turystów obszary z martwą stojącą i leżącą świerczyną i pozamiatane. Nie ma pewności co się dalej z tymi terenami stanie. Pewne jest to, że Puszcza tu będzie. Tylko nie wiadomo kiedy i nie wiadomo jaka. Jak macie Państwo czas to zapraszamy za 100, 200 czy może 400 lat. Jeśli nie macie to zapraszamy za rok, dwa, dziesięć lat na oglądanie coraz większego składowiska martwego drewna. Zapraszamy, można to zobaczyć w Puszczy Białowieskiej na własne oczy.

Mieszkam koło Lasu kabackiego - puszcza w skali minimum. Wydaje mi się że wycinki pielęgnacyjne (leśnicy wiedza co trzeba/można wycinać) nie zaszkodzą. Natomiast w celach gospodarczych - zdecydowane nie. Natomiast bardzo zmartwiły mnie te słowa: "Dlatego myślimy nie tylko o możliwości straszliwych zjawisk klimatycznych lub klęskach żywiołowych, ale także o katastrofach wypływających z kryzysu społecznego. Bowiem obsesja na tle konsumpcyjnego stylu życia, zwłaszcza gdy bardzo niewielu jest w stanie tak żyć, może sprowokować jedynie przemoc i wzajemne zniszczenie”. (LS 204). Papież był prorokiem... w końcu to własnie jest przyczyną masowych imigracji i TO spowoduje katastrofę społeczną w Europie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]