Beskidy: dlaczego z wież widać inne wieże

Czyta się kilka minut
 / PRZEMYSŁAW WANIA / ADOBE STOCK
/ PRZEMYSŁAW WANIA / ADOBE STOCK

Kilkanaście gmin województwa małopolskiego połączyło siły, aby wybudować dziewięć wież widokowych na szczytach Beskidu Wyspowego. W ramach projektu mają też powstać bacówki, wiaty oraz nowe parkingi. Wszystko po to, aby, jak uzasadniają autorzy, zwiększyć dostępność tego regionu, położonego godzinę jazdy od Krakowa i dotąd, w drodze do parków narodowych Gorców czy Pienin, często przez turystów omijanego.

Wieże widokowe buduje się w górach od lat, jednak ostatnio, m.in. dzięki dotacjom unijnym, coraz częściej – w tempie przypominającym to, z jakim w latach 90. przybywało przekaźników telefonii komórkowej. Dla samorządów są łatwym sposobem zwiększenia atrakcyjności regionu. To prawda: gdyby nie one, z wielu zalesionych szczytów widać byłoby tylko drzewa. Rzecz w tym, że wieże powstają i tam, gdzie widok, choćby częściowy, już jest (projekt „Beskidzkie Wyspy” zakłada m.in. budowę na odkrytym szczycie Ćwilina). Wejście na niektóre z tych istniejących – jak na Mogielicy (na zdj.), gdzie konstrukcję z drewnianych drabin ma zastąpić nowa, stalowa – wymaga i tak odporności na ekspozycję, trudno więc mówić o „zwiększaniu dostępności”. A sam Beskid Wyspowy, o czym zresztą mówi jego nazwa, składa się głównie z izolowanych masywów, z których panoram nie zasłaniają długie pasma – znad przecinek, z polan czy wysokich przełęczy dojrzeć można całkiem sporo.

To więcej niż lokalny czy „branżowy” turystyczny dylemat. Jeśli trend stawiania wież widokowych utrzyma się długo, za jakiś czas, oprócz samych gór, z ich platform będzie można głównie dostrzec inne wieże. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 7/2021