Reklama

Beatus vir

Beatus vir

08.06.2010
Czyta się kilka minut
W słoneczną po dniach pochmurnych i deszczowych sobotę 5 czerwca rozpoczęły się obchody Święta Dziękczynienia, a zarazem wprowadzenie do uroczystości beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki.
P

Przed Świątynią Opatrzności Bożej (w budowie) odbyło się spotkanie młodzieży, atrakcyjne i urozmaicone, koncert połączony z historyczną rekonstrukcją ulicznych manifestacji z lat 80. i spotkanie z abp. Kazimierzem Nyczem. A już dzień wcześniej ulicami Warszawy przeszła procesja z drewnianym krzyżem, przy którym w 1980 r. ks. Popiełuszko odprawiał Msze św. dla strajkujących robotników Huty Warszawa. Krzyż hutnicy zanieśli do grobu księdza na Żoliborzu.

Wreszcie niedziela. Beatyfikacja. Gazety i lokalna telewizja ostrzegały przed problemami z komunikacją, nawet zachęcano do pozostawienia samochodów w domu. Jednak w pogodny, długi weekend Warszawa była niemal wyludniona. Pustymi ulicami można było się swobodnie poruszać, o ile unikało się trasy gigantycznej procesji, w której po Mszy św. przeniesiono relikwie Błogosławionego z placu Piłsudskiego do Wilanowa.

***

Beatyfikacja. Po godzinie ósmej plac był już częściowo zapełniony ludźmi. Sektory przygotowano na 300 tys., stawiła się, według obliczeń policji, niespełna połowa: 140 tys. - może (tak według organizatorów) 150. Na marginesie: według danych zebranych przez CBOS miesiąc przed beatyfikacją słyszało o niej dwie trzecie Polaków, udział osobisty deklarowało trzech na stu. Grób księdza Popiełuszki odwiedził co ósmy Polak. Jednak trzy czwarte respondentów uważało, że beatyfikacja będzie ważnym wydarzeniem dla ogółu Polaków.

Ołtarz jest jak namiot z białej, falującej na wietrze materii, ozdobiony napisem "Zło dobrem zwyciężaj" i malowidłem Gołębicy. Obraz księdza Popiełuszki z delikatną aureolą - który zostanie odsłonięty po akcie beatyfikacji - tak przemyślnie zasłonięto, że trudno się było domyślić jego obecności. Obraz, duży i bardzo pobożny, został dobrze umieszczony z boku w tle ołtarza.

Choć organizatorzy chcieli godziny oczekiwania (trzeba być znacznie wcześniej) przekształcić w czas modlitwy i skupienia, nic z tego nie wyszło. Jak zwykle w podobnych okolicznościach, był to czas na spotkania, rozmowy i często na zawieranie nowych znajomości. Bardzo osobliwe jest to spotkanie ludzi, którzy wcześniej się nie znali, a których przecież coś ważnego łączy: wszyscy przyszli na tę beatyfikację. Dlatego łatwo odnajdują wspólny język.

Nowe znajomości... Gdzie indziej mógłbym np. poznać króla Słowian, króla Polski, Piasta Księcia Marka Świętopełka Zawadzkiego Piasta (przepisuję z wizytówki). Jego purpurowy płaszcz z gronostajowym kołnierzem, haftowanymi herbami, narzucony na czarny, obcisły garnitur przyciągał uwagę. Ostatni potomek Chrobrego miał miejsce w sektorze VIP-ów (niby gdzie miałby zasiadać?), lecz tymczasem nie zasiadał, krążył i każdemu, kto chciał słuchać, tłumaczył swoją wizję Polski. Książę na co dzień jest psychologiem - terapeutą dziecięcym. Z opisu w internecie wnoszę, że delikatnie mówiąc, niekonwencjonalnym. Ale ten strój! Nawet Maltańczycy w białych płaszczach, nawet profesorowie w togach wypadali blado.

Wymieszanie narodu i wszystkich stanów - wielkie. Kilka kroków od księcia zasiadają premier Donald Tusk, marszałkowie: Sejmu Bronisław Komorowski i Senatu Bogdan Borusewicz, prezydent Lech Wałęsa z małżonką, premier Tadeusz Mazowiecki, prezes PiS Jarosław Kaczyński, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Bardzo wiele osób trzyma i przegląda najnowszy numer "Niedzieli" poświęcony ks. Popiełuszce. Naszego dodatku - wyznam ze smutkiem - u nikogo nie widziałem.

***

Wciąż mnie trapiło pytanie, czy w tym tłumie są zabójcy Księdza Jerzego. W Kinszasie, podczas beatyfikacji s. Anuarite Nengapeta w 1985 r. mówiono, że wśród wiernych był obecny jej zabójca (zginęła w 1964 r.), pułkownik Olombe, jakoby - mówiono - nawrócony. O zabójcach księdza w czasie uroczystości wspomniano dwa razy. Papieski legat abp Angelo Amato w homilii wypowiedział takie zdanie: "Podczas gdy wspomnienie oprawców budzi zawsze dezaprobatę (po włosku to brzmi mocniej: "rimane in eterna riprovazione"), pamięć o naszym Błogosławionym lśni blaskiem wiecznego błogosławieństwa dla wszystkich". W modlitwie wiernych: "módlmy się za sprawców śmierci ks. Jerzego, aby zmarłym Bóg okazał swe miłosierdzie, a żyjącym dał łaskę nawrócenia". Czy tam byli, nie udało mi się dociec.

Oczekiwanie... Słońce zaczyna przypiekać. Damski głos przez głośniki przypomina, że to jest doroczne Święto Dziękczynienia, że w Świątyni Opatrzności powstaje muzeum kard. Wyszyńskiego i Jana Pawła II, że można składać ofiary (powstanie dzieła od nas wszystkich zależy...) i że są do nabycia książka o ks. Popiełuszce i specjalne błogosławieństwo abp. Nycza.

Koło godziny 9 koncert, a raczej występy w sacrosongowym stylu. Z pewnością młodzi wykonawcy włożyli w to wiele serca. Wreszcie, przed samą Mszą, różaniec. Jedna "dziesiątka". Modlitwie przewodniczy stuletnia matka Księdza Jerzego, pani Marianna. Schrypnięty głos od piątej zdrowaśki nie wytrzymuje napięcia i kolejne "błogosławiony owoc żywota twojego Jezus" wypowiada niemal falsetem, jakby wyrwanym z gardła. Zaciąga lekko, po wschodniemu. Rozmowy milkną, wszyscy przez tę chwilę się modlą.

Liturgia Mszy beatyfikacyjnej olśniewa liczbą celebransów. Policzyć ich, kiedy przy śpiewie litanii do wszystkich świętych procesjonalnie szli do ołtarza przybrani w złote ornaty, nie zdołałem. Według nieoficjalnych informacji Mszę św. koncelebrowało około stu kardynałów i biskupów oraz 1600 kapłanów z kraju i zagranicy. Na uroczystości przyjechało (podobno) ponad 3000 księży (rozmawiałem np. z młodym księdzem z Beninu). Koncelebrował m.in. kard. Wiliam Levada, prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Przewodniczył oczywiście abp Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Oprawę muzyczną liturgii zapewniły połączone chóry - kilkaset osób.

Zgromadzonych powitał metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz. Po obrzędzie pokutnym podszedł do legata i "najpokorniej prosił Ojca Świętego Benedykta XVI o włączenie w poczet błogosławionych Czcigodnego Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki". Potem mówił o księdzu Jerzym, kim był, jak zginął i jak sława jego świętości się rozszerza. Grób przy kościele św. Stanisława odwiedziło 18 milionów ludzi.

***

I wreszcie następuje akt wyczekiwany od 1984 r., przygotowywany od 1995, to jest od powołania komisji do spraw przygotowania procesu, akt, który zgromadził tych wszystkich ludzi na placu i jeszcze więcej przy telewizorach. To wokół tego momentu i z jego powodu dzieje się to wszystko. Akt przejmujący prostotą. Papieski Legat - po prostu - odczytuje (po łacinie) list Papieża: "naszą władzą Apostolską zezwalamy, aby odtąd Czcigodnemu Słudze Bożemu Jerzemu Popiełuszce, prezbiterowi i męczennikowi, wytrwałemu i niestrudzonemu świadkowi Chrystusa, który zwyciężył zło dobrem aż do przelania krwi, przysługiwał tytuł błogosławionego i aby jego święto obchodzono corocznie 19 października, w dniu jego narodzin dla nieba, w miejscach i w sposób określony przez prawo. W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen".

Odsłania się obraz Błogosławionego. Oklaski. Słabe. Mocne rozlegną się dopiero, kiedy ten sam tekst po polsku powtórzy arcybiskup Nycz.

Homilia wygłoszona przez Legata Papieskiego jest pięknie zbudowana. Teksty liturgicznych czytań z tej niedzieli zostały znakomicie dostosowane do obecnej chwili. Bodaj to jest w niej najważniejsze. Izajaszowy "Sługa Jahwe" - skatowany ks. Popiełuszko. Tak, bo świętość to upodobnienie się do Chrystusa i pójście za Chrystusem aż na mękę.

Oto kilka kluczowych, jak sądzę, zdań: "Ksiądz Popiełuszko był po prostu wiernym katolickim kapłanem, który bronił swojej godności jako sługi Chrystusa i Kościoła oraz wolności tych, którzy, podobnie jak on, byli ciemiężeni i upokorzeni. Ale religia, Ewangelia, godność osoby ludzkiej, wolność nie były pojęciami zgodnymi z ideologią marksistowską".

"Zgubna ideologia nie znosiła światła prawdy i sprawiedliwości. Dlatego ten bezbronny kapłan był śledzony, prześladowany, aresztowany, torturowany a ostatecznie brutalnie związany i, choć jeszcze żył, został wrzucony do wody". (Skąd arcybiskup wie, że jeszcze żył?).

"Ofiara młodego kapłana nie była porażką. Jego oprawcy nie byli w stanie, nie mogli uśmiercić Prawdy. Tragiczna śmierć naszego męczennika była w rzeczywistości początkiem powszechnego nawrócenia serc do Ewangelii".

"Ustroje polityczne przemijają tak jak letnie burze, pozostawiając jedynie zniszczenia, podczas gdy Kościół wraz ze swoimi synami pozostaje, aby wspomagać ludzkość darem nieograniczonej miłości. Chrześcijanie są solą ziemi i światłem świata".

"W obliczu odradzających się prześladowań skierowanych przeciwko Ewangelii i Kościołowi (nie wyjaśnił, jakie prześladowania ma na myśli), ponadczasowym przesłaniem (...) jest to, które wyraził Ojciec Święty Benedykt XVI (...), że nowy Błogosławiony był kapłanem i męczennikiem, wytrwałym oraz niestrudzonym świadkiem Chrystusa: on zło dobrem zwyciężył, aż do przelania krwi".

Po Mszy św. ruszyła procesja z relikwiami. Odtąd Świątynia Opatrzności będzie miała swego Męczennika.

***

Gdyby błogosławiony Ksiądz Jerzy żył, miałby dziś 63 lata (zginął mając 37). Od jego męczeńskiej śmierci upłynęło lat 26. Niektórzy pytają: kim, gdyby żył, byłby dzisiaj?

W tych, naszych, tak bardzo odmienionych czasach, bardziej rozsądnie brzmi pytanie: kim bylibyśmy my bez Niego, bez Jego sprawowanej do końca Mszy za Ojczyznę?

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]