Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Tak zwykła i tak niezwykła

Tak zwykła i tak niezwykła

28.04.2018
Czyta się kilka minut
Przymykam oczy i widzę tam, przy ołtarzu, wśród ubranych w złociste szaty biskupów, w centrum uwagi panią Hannę Chrzanowską. Ona, która nigdy nie pchała się na pierwszy plan i z radością służyła najmniejszym, ogłoszona błogosławioną?
Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej, Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, Kraków, 28.04.2018 r. / Fot. MAREK LASYK/REPORTER
Beatyfikacja Hanny Chrzanowskiej, Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, Kraków, 28.04.2018 r. / Fot. MAREK LASYK/REPORTER
N

Na uroczystość beatyfikacji pani Chrzanowskiej w Bazylice Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach zgromadziło się ok. dwóch tysięcy wiernych: biskupi, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, krewni pani Hanny Chrzanowskiej, dużo pielęgniarek w czepkach, położne i lekarze oraz ok. 300 chorych i niepełnosprawnych na wózkach z opiekunami. Było 9 biskupów i ok. 220 koncelebrujących księży. Według służb porządkowych w beatyfikacji w sumie uczestniczyło (także na zewnątrz, gdzie zainstalowano telebimy) blisko 10 tysięcy osób. Już dwie godziny przed rozpoczęciem Mszy beatyfikacyjnej w jasnym wnętrzu bazyliki wrzało jak w ulu. To było spotkanie tych, dla których pani Chrzanowska była i jest ważna. Wiele osób znało ją (zmarła w 1973 roku), współpracowało z nią i kontynuuje jej dzieło pielęgniarskiej opieki nad chorymi pozostającymi w domach, opieki często organizowanej przez parafie. Byli m.in. członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych, wyrosłego z doświadczeń organizowanych przez panią Hannę rekolekcji dla chorych i niepełnosprawnych w Trzebini.

Córka na pielęgniarkę

Czas oczekiwania na rozpoczęcie Mszy św. wykorzystano, by uczestników przygotować do udziału w uroczystości. Tak więc o nowej błogosławionej mówili ci, którzy ją znali. Niestety, mówiących z ekranu w jasnym wnętrzu ledwie i tylko od czasu do czasu było widać, a słychać także nie bardzo się dało, bo im było bliżej do rozpoczęcia, tym bardziej gwar w bazylice się nasilał. Potem była nauka hymnu do nowej Błogosławionej (z refrenem „Spiesz się do ludzi, by zanieść im miłość”) i dalsze świadectwa o Błogosławionej – abp. Marka Jędraszewskiego i kardynała Stanisława Dziwisza, który znał ją dobrze, jako że współpracowała z kardynałem Wojtyłą. Ich też nie za bardzo było słychać. Usłyszałem jednak, że pani Chrzanowska „pochodziła z rodziny arystokratycznej”, co choć nie całkiem ścisłe, to przypomina że wybór zawodu pielęgniarki w środowisku, w którym wyrastała, nie był ani częsty, ani dobrze widziany. Ona sama wspominała takie komentarze „To już Chrzanowscy tak nisko upadli, że córkę dają na pielęgniarkę”.

Po tych świadectwach zgromadzeni uczą się śpiewu inwokacji. „Błogosławiona Hanno Chrzanowska, odkrywająca Boga w człowieku, módl się za nami”. Mamy ją zaśpiewać po wypowiedzeniu przez papieskiego legata kard. Angelo Amato formuły beatyfikacyjnej. Na koniec tych przygotowań zaczęto odtwarzać stare nagranie przemówienia pani Chrzanowskiej. Zniekształcony, chwilami piskliwy głos nagrania z 1970 roku (pamiętajcie, jaka była wtedy technika nagrywania!) wygłaszający jakieś improwizowane, okolicznościowe przemówienie nie robił piorunującego wrażenia, zwłaszcza, że już od głównych drzwi wolno, błogosławiąc zgromadzonych, zdąża ku ołtarzowi legat papieski prefekt kongregacji ds. kanonizacyjnych kard. Antonio Amato, poprzedzany orszakiem biskupów i asysty papieski. Rozpoczyna się Msza św. beatyfikacyjna.

Pani Hanna w centrum uwagi

Obrzędy beatyfikacji są proste. Ordynariusz miejsca (abp Marek Jędraszewski) wypowiada krótka formułę prośby o beatyfikację, postulator (prałat Mieczysław Niepsuj) odczytuję zwięzłą biografię kandydata na ołtarze. Ten biogram Hanny Chrzanowskiej zamieszczono w rozdawanej uczestnikom książeczce, zawierającej teksty liturgiczne uroczystości. Wstajemy i legat papieski odczytuje List Apostolski papieża Franciszka. Odczytuje go po łacinie, potem ktoś ten tekst czyta w polskim tłumaczeniu: „…naszą władzą Apostolską zezwalamy, aby odtąd Czcigodnej Służebnicy Bożej Hannie Chrzanowskiej, osobie świeckiej, która kierując się miłością Jezusa dobrego Samarytanina, poświęciła się cierpiącym na ciele i na duchu, gorliwie im pomagając, przysługiwał tytuł błogosławionej i aby jej święto obchodzono corocznie dnia 29 kwietnia…” Wzruszeni, po raz pierwszy uroczyście prosimy ją o wstawiennictwo: Śpiewamy: „Błogosławiona Hanno Chrzanowska, odkrywająca Boga w człowieku, módl się za nami”.


CZYTAJ TAKŻE:

Specjalny serwis o Hannie Chrzanowskiej z archiwalnymi materiałami >>>


Przymykam oczy i widzę tam na podwyższeniu, przy ołtarzu, w powodzi światła, wśród ubranych w złociste szaty biskupów, w centrum uwagi panią Hannę. Stoi tam w wytwornym żakiecie, ze staranie uczesanymi, siwymi włosami z poważną miną i rozbawionymi oczami. Ona, która nigdy się nie pchała na pierwszy plan i z radością służyła najmniejszym, z całą pompą ogłoszona błogosławioną? Ależ tak, akceptuje. Wie, że jej doświadczenie może posłużyć innym ludziom. Uśmiecha się, słysząc o dobrym Samarytaninie, bo sama tego Samarytanina przywoływała mnóstwo razy. Uśmiecha się, bo rozpoczęte przez nią dzieło może dzięki beatyfikacji przetrwa na chwalę Boża i pożytek ludzi. 

Uśmiecha się, bo to, co na tej beatyfikacji-laudacji powiedziano, już było zawarte w słowach pożegnania 2 maja 1973 roku na cmentarzu Rakowickim: „Dziękujemy Bogu za to, że byłaś wśród nas taka, jaka byłaś, z tą Twoja wielką prostotą, dobrocią, z tym wewnętrznym spokojem a zarazem z tym wewnętrznym żarem, że byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi błogosławienie miłosierni”. Uśmiecha się i cieszy, bo ktoś zrozumiał, że właśnie o to cały czas jej chodziło. 

Tak sobie wyobraziłem panią Chrzanowską w tym momencie. Otworzyłem oczy i zobaczyłem odsłonięty właśnie portret jakiejś czarnowłosej dziewczyny w czepku pielęgniarki. Właśnie wszyscy radośnie klaskali a ja pomyślałem: jeżeli tak chcecie ją pamiętać to uważajcie, żeby to rzeczywiście była ona.

****

Przez ostatni tydzień obcowałem z panią Hanną Chrzanowską, czytając jej „Pamiętniki, listy, notatki” (Wydawnictwo Małopolskiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych im. Hanny Chrzanowskiej)..

Uderzająca jest jej prostota, rzeczowość, miłość do ludzi, wiara. Dzięki tej lekturze, bezmiernie dopełniającej wspomnienia spotkań sprzed lat, zdałem sobie sprawę, jak to cudownie, że taka osoba, tak zwykła i tak niezwykła, dana jest nam jako błogosławiona.   

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

sposób-poprzez Chrystusa drogę, prawdę i żywot. Niezwykła, bo realizująca to dobro wąską drogą apostolskiej misji, w której potrzeba zaparcia samego siebie. A to niełatwe-nawet dla "zawodowych" katolików, czyli hierarchów kościelnej instytucji. Hanna Chrzanowska zyskiwała uznanie za swoją pracę na rzecz chorych biedaków, w czasie gdy hierarchiczny kościół przeżywał odnowę posoborową-ewangeliczna i uniżona służba bliźnim w potrzebie, znowu została przywrócona do łaski głównej cnoty katolickiej. Symbolem tego był gest sprzedaży papieskiej tiary przez Pawła VI i przeznaczenie tych pieniędzy na biednych. Dla wielu "tradycjonalistów" stanowi- ło to problem. A teraz mamy papieża, dla którego glamour konfekcji i gloria chwały pontifexa maximusa, stanowi sprawę drugorzędną. Zaś priorytetem jest człowiek w potrzebie-ubogi, wykluczony, pozbawiony nadziei. Taka postawa Następcy Piotra, otwiera drogę innym apostolskim misjonarzom-na wzór bł. Hanny Chrzanowskiej
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]