Banaś i przyjaciele

Jak to możliwe, że CBA przez prawie pół roku nie było w stanie ustalić, iż jeden z najważniejszych ludzi w kraju wynajął kamienicę sutenerom i zaniża koszty wynajmu?
Czyta się kilka minut
 Kamienica należąca do prezesa NIK, Kraków, wrzesień 2019 r. / / Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
Kamienica należąca do prezesa NIK, Kraków, wrzesień 2019 r. / / Fot. Beata Zawrzel/REPORTER

W tej historii jest wszystko: seks, pieniądze i gangsterzy. Były minister finansów, nowo wybrany prezes NIK Marian Banaś 18 lat temu przejął kamienicę po kombatancie AK w zamian za opiekę. Po remoncie podnajął ją ludziom  gangstera Janusza K., ps. „Paolo”. A ten urządził w niej dom schadzek. Gdy sprawa wyszła na jaw za sprawą reportażu w telewizji TVN,Banaś przekonywał, że nie wiedział, co „Paolo” urządził w jego kamienicy. Jednocześnie plątał się w zeznaniach co do znajomości z sutenerami. Przyznał też, że czasem składał gospodarskie wizyty w lokalu. Jak więc mógł nie wiedzieć? W dodatku okazuje się, że wynajmuje nieruchomość za bezcen (3–4 tys. zł miesięcznie za 450 m2), co rodzi podejrzenia, że unika płacenia podatków. Nie ujawniał też w oświadczeniu majątkowym, że wziął na hipotekę kamienicy 2,5 mln zł kredytu dla syna, zajętego głównie przeskakiwaniem z jednej spółki Skarbu Państwa do drugiej.

W normalnych warunkach taka historia powinna zachwiać notowaniami partii i wywołać natychmiastową dymisję. Ale Banaś jest dobrze umocowany politycznie. Zbudował wokół siebie aurę tego, który ściągnął VAT z podatkowych przestępców. Taka jest jego linia obrony: to spisek gangsterów, którym miał odebrać fortuny. Na razie nie ma decyzji, co z Banasiem zrobić. Władze PiS czekają na finał kontroli CBA, które sprawdza jego oświadczenia majątkowe od prawie pół roku. Szkopuł w tym, że CBA nie skończyło tej dość prostej kontroli przed wyborem szefa NIK. Albo też skończyć nie chciało – Banaś to przyjaciel koordynatora specsłużb Mariusza Kamińskiego.

Dziś jako szef NIK ma solidną konstytucyjną ochronę. Choć poszedł na dyplomatyczny urlop, to zdążył – wraz z PiS – wyrzucić wszystkich wiceprezesów NIK i czasowo postawić na czele Izby koleżankę Marty Kaczyńskiej.W całej tej groteskowej historii NIK-u szkoda najbardziej. To kolejny prezes, który ośmiesza tę instytucję.         ©

Autor jest dziennikarzem Onet.pl, stale współpracuje z „TP”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2019