Reklama

Ładowanie...

Atom nie lubi pływać

Atom nie lubi pływać

16.11.2010
Czyta się kilka minut
Nikt się nie spieszy z wprowadzeniem reaktorów do cywilnych statków. Czy zmieni się to, gdy ceny ropy pójdą w górę?
W

Według wydawnictwa ONZ "Review of Maritime Transport" w 2007 r. transport morski na świecie obsługiwało prawie 35 tys. statków o wyporności ponad tysiąc ton każdy. Dla porównania flota o napędzie atomowym to kilkanaście lotniskowców, około 130 łodzi podwodnych, 6 rosyjskich lodołamaczy

i 1 (słownie: jeden) cywilny statek handlowy - rosyjski Sevmorput. To ostatni z czterech cywilnych statków handlowych o napędzie atomowym, jakie kiedykolwiek zbudowano. Jego los znamienny jest dla prób wprowadzenia do transportu morskiego reaktorów jądrowych - już niedługo Sevmorput zakończy swój żywot jako statek wiertniczy o napędzie jądrowym (według przewidywań z 2007 roku).

Poza nim do dziś zbudowano jedynie trzy inne statki handlowe napędzane reaktorami jądrowymi. Pasażersko-handlowy NS Savannah zwodowano w USA w 1962 r. - jako nieopłacalny ekonomicznie, wycofany został już po ośmiu latach. Także japońska próba wprowadzenia do użytku handlowego okrętu o napędzie jądrowym zakończyła się fiaskiem. NS Mutsu w czasie swojego krótkiego życia nie przewiózł ani tony ładunku. Problemy z osłoną reaktora sprawiły, że wycofano go ze służby po zakończeniu fazy testów, podczas których przepłynął 82 tys. km. Całkowity koszt operacji - 1,2 mld dolarów.

Ostatnią próbę podjęli Niemcy, budując w 1972 r. jednostkę do przewozu rudy nazwaną Otto Hahn na cześć niemieckiego fizyka noblisty. W ciągu siedmiu lat pracy okręt przemierzył

1,2 mln kilometrów. Eksploatacja okrętu okazała się jednak zbyt kosztowna i w 1979 r. napęd atomowy zastąpiono tradycyjnym silnikiem dieslowskim.

Problemy finansowe i techniczne, z którymi borykali się właściciele tych kilku jednostek, to lekcja, którą armatorzy dobrze zapamiętali. Dziś nikt się nie spieszy z wprowadzeniem do nowo budowanych jednostek reaktorów jądrowych. Pomimo ewidentnych zalet napędu atomowego, takich jak duża moc i możliwość nieprzerwanej pracy przez wiele miesięcy, nie zdecydowano się na zastosowanie ich w statkach cywilnych. Nie tylko wysokie koszty budowy reaktora są barierą trudną do pokonania. Wyposażenie okrętu w napęd atomowy wymaga zatrudnienia załogi odpowiednio doświadczonej i wykształconej w obsłudze reaktora jądrowego. Problemem są także zgody portów na zawinięcie jednostki o napędzie atomowym. Porównania kosztów budowy i eksploatacji okrętów atomowych i tradycyjnych przy obecnych cenach ropy naftowej i uranu nie wykazują wyraźnej przewagi żadnej z tych opcji.

To się jednak może szybko zmienić. Należy pamiętać, że w każdej chwili ceny ropy mogą ulec zwielokrotnieniu, a wahania cen uranu nie podlegają aż takiej dynamice. Poza tym ilość uranu potrzebna do napędzania okrętu jest niewielka. 22 kilogramy - tyle zużył niemiecki NS Otto Hahn do przepłynięcia 460 tys. kilometrów.

Jedynym zastosowaniem napędu jądrowego do statków cywilnych, który sprawdził się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, jest wykorzystywanie lodołamaczy umożliwiających transport morski w strefie arktycznej. Te potężne, ciężkie jednostki zdolne są kruszyć lód o grubości nawet trzech metrów. Dzięki nim północny szlak morski prowadzący przez Morze Arktyczne z Europy do Azji i Ameryki Północnej pozostaje otwarty przez 10 miesięcy w roku, zamiast dwóch.

Jest to jednak margines światowego transportu morskiego i wszystko wskazuje, że pomimo rosnących cen ropy naftowej sytuacja ta nie ulegnie zmianie. Napęd jądrowy na długo jeszcze pozostanie domeną lotniskowców i łodzi podwodnych.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]