Zen dla wszystkich. Jak medytacja rodem z Japonii zawojowała Zachód

Zen sprawił, że mistyka trafiła rzeczywiście pod strzechy.
Czyta się kilka minut
// Fot. Gorodenkoff / Shutterstock
// Fot. Gorodenkoff / Shutterstock

W dwudziestoleciu międzywojennym rozwój i rozprzestrzenianie się buddyzmu zen i jego medytacji dokonywały się równolegle w różnych miejscach i na różny sposób. Było to tak, jakby rozsiane kwiaty tego samego gatunku, lecz o różnych kolorach, zaczęły rozkwitać w odrębnych i oddalonych od siebie ogrodach.

D.T. Suzuki: znawca filozofii Wschodu i Zachodu

W Japonii rozwinął działalność wspomniany już we wcześniejszym odcinku Daisetz Teitaro Suzuki (1870-1966). Po swoich podróżach do USA wraz z Soyenem Shaku, pobytach w Europie i ukończonych studiach został on profesorem uniwersytetu Otani w Kioto. Był dobrze wykształcony: znał filozofię wschodnią i zachodnią, sanskryt, palijski i chiński, co pozwalało mu studiować źródła buddyzmu

Doskonale wpisywał się w renesans duchowy, który dochodził do głosu w buddyjskich ośrodkach Japonii: coraz więcej uwagi poświęcano praktyce medytacji i zgłębiano dawne teksty, w tym także te napisane przez średniowiecznego mistrza Dogena.

D.T. Suzuki nie zajmował się bezpośrednio propagowaniem medytacji, jednak był jej oddanym praktykiem. Wraz z żoną, Beatrice Erskine Lane (1878-1939), Amerykanką z New Jersey i buddystką, zostali członkami Towarzystwa Teozoficznego, a w 1920 r. założyli Eastern Buddhist Society, które prowadziło seminaria, odosobnienia medytacyjne, publikowało książki i wydawało czasopismo. 

Suzuki i jego żona byli płodnymi pisarzami, a ich prace bardzo przyczyniły się do rozpropagowania buddyzmu mahajany i szeroko pojętej kultury zen, tak bardzo skoncentrowanej na medytacji. 

Tylko w latach 1927-1934 Suzuki napisał i wydał „Essays in Zen Buddhism” (trzy tomy), „Lankavatara Sutra from the original Sanskrit”, „An Introduction to Zen Buddhism”, „Training of the Zen Buddhist Monk” i „Manual of Zen Buddhism”. Natomiast jego żona opublikowała między innymi „Buddhism and Practical Life”, „Buddhist Readings” i „Mahayana Buddhism”. Dzieła te były wydawane po angielsku i rozprowadzane tak w Wielkiej Brytanii, jak i w USA.

Buddyzm zen kwintesencją religii

Autor „Wprowadzenia do Buddyzmu Zen” w swoich tekstach prezentował zen w odnowionej szacie i mówił o nim w sposób przystępny dla czytelnika zachodniego, ukazując zarazem analogie i związki z filozofią, duchowością i psychologią Zachodu. W sposób bardzo przekonujący dowodził, że zen jest esencją buddyzmu, którą można wyłuskać z jego zewnętrznych form właściwych kulturze Japonii, a tym samym jest nurtem na wskroś uniwersalnym. 

Pisał: 

„Zen utrzymuje, że jest duchem buddyzmu, lecz w gruncie rzeczy jest on duchem wszystkich religii i systemów filozoficznych. Gdy zrozumiemy go całkowicie, osiągamy absolutny spokój duszy i żyjemy tak, jak należy. Czegóż więcej możemy pragnąć”. 

Istotą zen była według niego medytacja, która gorliwie praktykowana, prowadzi do oświecenia, czyli doświadczenia radykalnie zmieniającego widzenie świata i sposób bycia w nim. Wpływ pism Suzukiego na rozprzestrzenianie się buddyzmu i medytacji pozostaje ogromny także dziś.

Emigracja japońska rozprzestrzenia zen w USA

Obecność buddyzmu zen w USA w pierwszej połowie XX wieku była ściśle związana z japońskimi imigrantami. Aby zapewnić im opiekę duchową, klasztory wysyłały tam swoich misjonarzy, którzy poza sprawowaniem rytów towarzyszących istotnym zdarzeniom, jak narodziny, ślub czy śmierć, propagowali także medytację. Która, co zastanawiające, interesowała bardziej Amerykanów niż samych Japończyków. 

Misjonarze zaczęli też pisać książki i artykuły na temat buddyzmu i były to teksty całkiem poczytne. Dla przykładu: działający w Kalifornii Nyogen Senzaki (1876-1958) wydał książeczkę „101 historii zen” (1919), która do dziś cieszy się mianem bestsellera. Zarazem zorganizował on tak zwane „ruchome zendo” medytacyjne odosobnienia w różnych miejscach a w 1930 r. założył Centrum Medytacji w Los Angeles.

Podobną działalność rozwinął Sokei-an Shigetsu Sasaki (1882-1945), który poza prowadzeniem prelekcji na temat buddyzmu i organizowaniem sesji medytacyjnych tak na wschodnim, jak i na zachodnim wybrzeżu USA założył w 1930 r. Buddhist Society of America. W 1944 r. Sasaki poślubił Ruth Fuller Everett (1892-1967), która w okresie powojennym stanie się jedną z ważniejszych postaci propagujących na różne sposoby medytację zen w USA.

Zen na Wyspach Brytyjskich

Nie mniej ważne zdarzenia miały miejsce w Wielkiej Brytanii. W Oksfordzie pod auspicjami Maksa Müllera (1823-1900) ukazało się 50 tomów serii „Sacred Books of the East”, a w Bristolu działało Pali Text Society, założone przez Williama Rhysa Davidsa (1843-1922), dzięki któremu ukazało się ponad 90 tomów najważniejszych tekstów buddyzmu therawada z transkrypcją oryginałów i ich angielskim tłumaczeniem. 

Po śmierci Davidsa jego dzieło edytorskie kontynuowała żona, Caroline Augusta Foley (1857-1942), dobra znawczyni języka palijskiego, a na dodatek członkini Towarzystwa Teozoficznego.

Wracając jednak do buddyzmu zen i jego medytacji, chciałbym zwrócić uwagę na postać Christmasa Humphreysa (1901-1983), który zainteresował się religiami Dalekiego Wschodu jako młody chłopak, po lekturze książki „Buddha and the Gospel of Buddhism” autorstwa Anandy Coomaraswamy’ego (1877-1947). Rozczytywał się też w dziełach Heleny Bławatskiej i przystał do Towarzystwa Teozoficznego, a następnie, pod wpływem prac D.T. Suzukiego, zwrócił się ku buddyzmowi zen. W 1924 r. założył London Buddhist Lodge, która z czasem przerodziła się w Buddhist Society. 

Humphreys w 1930 r. otworzył w Londynie Kółko Medytacyjne i wydał klasyczną już dziś książkę „Concentration and Meditation. Manual of Mind Development”. Członkom przystającym do Kółka oferował także formację na drodze korespondencyjnej, co było nowatorskim pomysłem, który wprowadził propagowanie zen na nowe tory.

Christmas Humphreys był w dodatku znanym i cenionym sędzią, krążyło więc wokół niego wiele wybitnych postaci ówczesnego świata kultury, takich jak rosyjski malarz i myśliciel Nikołaj Konstantinowicz Roerich (1874-1947), indyjski filozof i polityk Servepalli Radhakrishnan (1888-1975), teozofka i pisarka, która stworzyła nazwę New Age, Alice Bailey (1880-1949), wspomniany już D.T. Suzuki czy Allan Watts (1915-1977), o którym będzie jeszcze szerzej mowa w późniejszych rozdziałach tej opowieści.

Codzienne ćwiczenie wyzbywania się zbędnych myśli

Dzięki takim propagatorom, zen – mało do tej pory znana na Zachodzie i względnie marginalizowana na Wschodzie buddyjska sekta (czy raczej: jeden z nurtów buddyjskiej tradycji) – został podniesiony do rangi „czystego buddyzmu”. Przypomnijmy, że samo słowo zen jest japońską wersja chińskiego słowa chan, które z kolei jest tłumaczeniem sanskryckiego słowa dhayan, zazwyczaj oznaczającego medytację.

Christmas Humphreys wprost mówił, że „zen jest apoteozą buddyzmu”. Zarazem był to buddyzm odarty z kulturowej otoczki japońskich rytów i konwenansów, a tym samym dostępny wszystkim, niezależnie od przekonań religijnych czy filozoficznych. Aby sięgnąć do czystego źródła i wejść na drogę oświecenia, wystarczyło oddać się medytacji. 

Tę ostatnią Humphreys rozumiał jako codzienne ćwiczenie, w którym umysł stara się ogołocić ze zbędnych myśli i skupić na krótkiej, paradoksalnej formule, zwanej koanem, aby tą drogą rozbić procesy racjonalnego myślenia i wejść w „pusty obłok”. Medytacja przestała być refleksją czy też głębszym rozmyślaniem, a stała się „najwyższym stanem świadomości, w której człowiek jednoczy się z Ostatecznym wymiarem całej Rzeczywistości”, jak pisał już wtedy wspomniany wyżej Watts w książce „The Spirit of Zen”.


Daisetz Teitaro Suzuki o zen:

Zwykły mistycyzm był tworem zbyt kapryśnym i oderwanym od rzeczywistości. Zen to zrewolucjonizował. To, co bujało kiedyś w niebie, ściągnął na ziemię. W miarę rozwoju zen, mistycyzm przestał być mistyczny i nie jest już spazmatycznym wytworem anormalnie wyposażonego umysłu. Zen bowiem objawia się nawet w najbardziej nieciekawym i monotonnym życiu zwykłego, szarego człowieka, uświadamiającego sobie nagle, że żyje w samym środku toczącego się swoim trybem życia. Po to, aby człowiek mógł to spostrzec, zen systematycznie ćwiczy jego umysł, otwiera mu oczy na największą tajemnicę rozgrywającą się co dzień i co godzina, sprawia, iż serce rośnie tak, że każdym uderzeniem ogarnia wieczność czasu i nieskończoność przestrzeni; sprawia również, że żyjemy na tym świecie tak, jakbyśmy się przechadzali po rajskim ogrodzie. A wszystkich tych duchowych wyczynów dokonujemy nie za pomocą jakichś doktryn, lecz po prostu w najbardziej bezpośredni sposób, podkreślając zawartą w nas samych prawdę.

D.T. Suzuki, Wprowadzenie do Buddyzmu Zen, tłum. Małgorzata i Andrzej Grabowscy, Vis-à-vis, Kraków 2020, s. 54 (cytat w środku eseju jest ze s. 52).


To szósta część cyklu o historii zachodniej medytacji

W poprzedniej pisaliśmy: 

  • jak wypaleni kolonizatorzy z Zachodu zwrócili się ku mądrościom ludów, którymi rządzili,
  • o atrofii kontemplacji chrześcijańskiej u początku XX w.,
  • i o innych zwiastunach współczesnej mody na dalekowschodnią medytację.

W kolejnym tekście przeczytamy:

  • co w świecie medytacji działo się pomiędzy Władywostokiem a Petersburgiem,
  • o „Opowieściach pielgrzyma” Arsenija Trojepolskiego,
  • oraz o praktykach medytacyjnych sufizmu. 

Więcej znajdziesz w cyklu Historia Medytacji >>>>

  • Autor Maciej Bielawski – jest teologiem, pisarzem i wykładowcą uniwersyteckim z Werony, nauczycielem kontemplacji i duchowości.

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Zen dla wszystkich