Reklama

Amerykanin w USSR

Amerykanin w USSR

14.11.2016
Czyta się kilka minut
„Założyciele naszego państwa oraz politycy, którzy nadeszli po nich – mówiliśmy – tak bardzo obawiali się pułapek władzy, że stworzyli system, który prędzej wyeliminuje dobrego przywódcę, niż pozwoli na kumulację władzy w jednych rękach”.
T

Tak próbowali w 1947 r. oświecić swoich sowieckich gospodarzy John Steinbeck i wielki fotograf Robert Capa. Oczywiście nie udało się im. Po paru miesiącach wyjechali jak niepyszni, a Związek Sowiecki przetrwał jeszcze czterdzieści parę lat.

Wcześniej pojechali do Moskwy, na Ukrainę i do Gruzji, by unikając Kremla, polityki, tematów militarnych, a nade wszystko uprzedzeń, opisać życie zwykłych ludzi. Zimna wojna zimną wojną, perspektywa atomowej zagłady perspektywą, ale dziennikarska rzetelność nakazywała naszym amerykańskim autorom znaleźć odpowiedzi na następujące pytania: „Jak ubierają się Rosjanie? Co jadają na kolację? Czy urządzają przyjęcia? Jaka jest tamtejsza kuchnia? Czy tańczą, śpiewają, oddają się rozrywkom?”.

Tak też się stało. „Dziennik podróży do Rosji” w dużej części jest opisem niekończących się przyjęć, gruzińskich toastów, zastawionych stołów, potraw,...

4277

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Czasami kiedy jakiś cytat stanie się popularny, to traci swoje pierwotne znaczenie. Na przykład "no woman no cry" Marleya. To zdanie nie oznacza bynajmniej "nie ma kobiety nie ma płaczu", ale "nie kobieto, nie płacz" ... wrócę do ciebie... . Pewnie podobnie sprawa ma się ze zdaniem "umiesz liczyć licz na siebie". Akurat to Powiedział Piłsudzki, który zwracał tym uwagę, żeby zanim oprzemy się o innych, zastanowić się nad sobą, nie nawoływał jednak do bycia asocjalnym. I dobrze znał potencjał Polski, taki ani duży ani mały i potrafił nim operować - Franzuzom swojego czasu też zależało na tym, żeby armia czerwona nie przybiła piątki z niemieckimi rewolucjonistami i pod jego naciskiem przysłali generałów i sprzęt w 20 roku. Niestety jego następcy działali na zewnątrz pod dyktando, a wewnątrz byli "mocarstwowi". Albo byli na lawecie albo podobali się w świecie. Nie przepadam co prawda za tymi historiami, ale niestety nabierają znów aktualności. Bo Donald chce przewodzić "ruchowi" i organizować "wiece". Coś to przypomina, nieprawdaż ? I może na początku polubią się z Władimirem, ale przyjaźń nie będzie trwała zbyt długo. I nie ma się pewnie co martwić, że Donald zabierze nam swoją US Army. Ale co to będzie za Army ? A co jak sytuacja "eskaluje" ? Jeśli chodzi o sprawy wewnątrz - polskie to jestem dobrej myśli, PiS się powoli demontuje, niepokoić mogą młodzieńcy z "marszu niepodległości", ale już na Węgrzech zaczęli się nudzić. Problem bardziej w tym, że od paru dni przestaliśmy mieć pewnie czas na eksperymenty z dorastaniem ...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]