Życie i śmierć Muzeum Narodowego

„TP” 24 / 2019
(dane do wiadomości redakcji)
Czyta się kilka minut

Mam 62 lata, męża, dwoje dorosłych dzieci i mieszkam w Warszawie. Nie jestem historyczką sztuki ani osobą związaną zawodowo czy personalnie z żadną instytucją kulturalną. Czuję się jednak głęboko związana z Muzeum Narodowym w Warszawie jako zwykła osoba zwiedzająca, która szczerze pokochała to miejsce. Piszę, aby podziękować za zainteresowanie sprawą ostatnich zmian w Muzeum.

Pamiętam, gdy MNW nie było jeszcze tętniącą życiem instytucją. Początkowo zaglądałam tam okazjonalnie wraz z rodziną, aby przybliżyć dzieciom świat sztuki. Było tam wtedy cicho i spokojnie, zwiedzający pojawiali się głównie podczas dużych wystaw czasowych, a na co dzień po salach snuły się smętnie szkolne wycieczki.


CZYTAJ TAKŻE

PIOTR KOSIEWSKI: Lista zarzutów wobec dyrektora warszawskiego Muzeum Narodowego Jerzego Miziołka wydłuża się: chybione decyzje wystawiennicze, fatalna polityka personalna, działania cenzorskie >>>


Sytuacja zmieniła się w 2010 r. Gdy pani Agnieszka Morawińska objęła stanowisko dyrektora, w Muzeum wstąpiło nowe życie, a ja stałam się już jego stałą bywalczynią. Dzięki regularnym wykładom dla seniorów, matek z dziećmi, spotkaniom niedzielnym i czwartkowym, kuratorskim oprowadzaniom, nowej aranżacji wystaw, programom edukacyjnym oraz innym inicjatywom, w gmachu Muzeum zawrzało życie. Wielkim atutem Muzeum był towarzyszący każdemu wydarzeniu bogaty program edukacyjny, który poszerzał możliwość obcowania z dziełami sztuki i pozwalał czerpać radość z kontaktu z edukatorami, którzy swoją miłością do sztuki zarażali zwiedzających.

Dlatego też z wielkim niepokojem przyjęłam wiadomość o rezygnacji pani Morawińskiej ze stanowiska dyrektora MNW i późniejszym mianowaniu na tę funkcję prof. Miziołka. Czy dobrodziejstwa życia kulturalnego naprawdę muszą być uzależnione od bieżącej polityki? Czy musi zniknąć moje ukochane Muzeum?

Zwolnienie prof. Piotra Rypsona i wypowiedź dyrektora Miziołka na temat tego wybitnego kuratora wzbudziły wielkie oburzenie. Natomiast z zapowiedzi, że muzeum trzeba „wreszcie ożywić” i że gmach główny rozbuduje „za chwilę”, można było wysnuć tylko jeden wniosek: że dyrektor Miziołek nigdy wcześniej w Muzeum Narodowym nie był i nie jest zorientowany, jakiej instytucji został dyrektorem.

MN w Warszawie ma długą i piękną historię. Tworzyli ją ludzie, którzy weszli do panteonu historyków sztuki, naukowców, muzealników. To między innymi prof. Jan Białostocki, prof. Kazimierz Michałowski czy prof. Stanisław Lorentz, który wraz ze swoimi współpracownikami z narażeniem życia chronił Muzeum podczas okupacji.

Mam nadzieję, że duch tych osób nie pozwoli na upadek najważniejszej instytucji kulturalnej w stolicy, a niedawny protest pracowników Muzeum Narodowego w Warszawie nie pójdzie na marne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2019