Zwycięstwo nad wojną

Czyta się kilka minut

Początek września kojarzymy z wojną. Wspominamy bohaterów i antybohaterów, ale umyka nam środowisko, w którym jedni i drudzy żyli i działali. Nie chcemy pamiętać, że Hitler został ochrzczony w Kościele rzymskokatolickim, a Stalin w Cerkwi prawosławnej, podobnie jak ci, którzy poszli za nimi dobrowolnie lub z przymusu. Hitler doszedł do władzy w sposób demokratyczny, Stalin przeciwnie, antydemokratycznie.

W przeddzień 77. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego abp Józef Guzdek powiedział, że w „stolicy toczyła się walka na dwóch frontach: walka fizyczna z bronią w ręku i walka duchowa – wewnętrzne zmaganie się z samym sobą, aby w tym morzu zła i nienawiści pozostać dobrym człowiekiem (...). To pozwala wierzyć, że nawet w krańcowo trudnych warunkach próby i prześladowań można zachować się godnie i ocalić swoje człowieczeństwo”. Że jest to możliwe, niech świadczy postępowanie kapitana Wehrmachtu Wilhelma Hosenfelda na ziemiach zagarniętych przez Niemców. Nie przestając być żołnierzem, uratował on wielu Polaków i Żydów, m.in. ks. Antoniego Cieciorę i Władysława Szpilmana, za co po wojnie otrzymał Order Polonia Restituta i tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata – niestety pośmiertnie. Wpadł w radziecką niewolę, został skazany najpierw na karę śmierci, a następnie na dożywocie, zmarł w łagrze. W 1943 r. Hosenfeld zapisał w dzienniku: „Popełniając straszliwy masowy mord na Żydach, przegraliśmy wojnę. Sprowadziliśmy na siebie niedającą się zmyć hańbę, wieczną klątwę. Nie zasługujemy na jakąkolwiek łaskę, wszyscy jesteśmy współwinni”.

We wspomnianej homilii abp Guzdek mówił: „Największym moralnym zwycięstwem jest uwolnienie się od nienawiści i chęci odwetu. Trzeba zwycięstwa nie tylko na wojnie, ale i nad wojną”. Następnie cytował słowa kard. Stefana Wyszyńskiego: „Kto nienawidzi – przegrał. Kto mobilizuje nienawiść – przegrał. Kto walczy z Bogiem Miłości – przegrał. A zwyciężył już dziś – choćby leżał na ziemi podeptany – kto miłuje i przebacza, kto jak Chrystus oddaje swoje życie za nieprzyjaciół swoich”. Stąd Hosenfeld stwierdza: „Trzeba zadać sobie pytanie, jak mogło do tego dojść, że w naszym narodzie mamy taką zwyrodniałą szumowinę, (...) funkcjonującą jak wściekłe psy? Niestety, to są ludzie, którzy w naszym państwie zajmują wysokie stanowiska”.

„Bracia moi! Wiara w naszego Pana, Jezusa Chrystusa, uwielbionego nie kieruje się względami na osoby. (...) Słuchajcie, moi bracia umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze i na dziedziców królestwa, jakie przygotował tym, którzy Go miłują?” – pyta Paweł Apostoł. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2021