Zwierzęta

Kilka dni po wernisażu przypomina mi się sen. Bardzo stary – choć sny w zasadzie nigdy nie są stare, niezręcznie tak o nich mówić, są wyjęte z czasu lub przynajmniej pozostają w jakimś „bliskim wczoraj”, nie oddalając się zanadto.
Czyta się kilka minut

Oto ten sen: na progu domu (jakiegoś domu? mojego domu?) leży stwór o ciele magmowatym, nieruchomym, niegroźnym, zdaje się, że również ślepym. Jestem małym, szczupłym chłopcem w zielonej koszulce, błękitnych spodenkach, z jasnymi nogami. Stwór-błoto zagradza mi drogę, kiedy otwieram drzwi, żeby wyjść na zewnątrz. Za drzwiami jest ciemno i jasno równocześnie, trudno to opisać, nie ma słońca, nie ma księżyca, światło, jeśli jest, pochodzi z jakiegoś innego źródła.

Nie boję się. Stwór oddycha, więc jest przyjazny – tak sobie myślę we śnie. Postanawiam, że przekroczę próg. Mimo że stwór jest magmowaty, udaje mi się namacać stopą jego głowę i staję na jej czubku. Potem robię następny krok i następny, jakbym szedł po jego miękkim kręgosłupie. Stwór zaczyna przypominać zwierzę, jego ciało ma wyczuwalną strukturę. Nie brodzę już w mazi, lecz w jego oleistym owłosieniu. Idę powoli, w stronę nie wiadomo czego, o niewiadomej porze dnia. Stwór ten pojawia się jeszcze potem w innym śnie, w scenie spotkania z aniołem. Jest cieniem, który rzuca anioł, lub jego nieudanym odwzorowaniem na ciemnej ziemi.

Wystawa nosi tytuł „Partiti bestia!”, co można tłumaczyć: „Precz stąd, poczwaro!” albo „Goń się, potworze!”. W dwunastej pieśni „Piekła” na drodze Wergiliusza i Dantego, schodzących w jego siódmy krąg, staje Minotaur, „brzydki gad, w występny / Sposób z kłamanej spłodzon jałowicy”. Na krzyk Wergiliusza bestia wprawdzie nie ustępuje z drogi, ale traci na moment przytomność, dzięki czemu wędrowcy mogą ją minąć i pójść dalej. Potwór to w mitologiach, snach i sztuce znak podwójny: tego, co przedludzkie czy ponadludzkie, sił, nad którymi człowiek nie ma władzy lub ma władzę ograniczoną; i tego, co w nas samych „potworne”, niekoniecznie złe, ale niedoskonałe, ociężałe, stanowiące przeszkodę. Potwory wychodzą z naszych „ciemnych jam”, stają na drodze naszego poznania, lub przeciwnie – samym swym zjawieniem się wskazują kierunek poszukiwań.

Na wystawie w krakowskim Zderzaku pokazane zostały prace Zbigniewa Makowskiego, w których pojawiają się motywy zwierzęce. Zwierzęta Makowskiego są najczęściej cytatem, ale w tej twórczości cytat to coś więcej niż zapożyczenie: to znak dla wtajemniczonych, dla poszukiwaczy sensu. Jak uroboros, wąż lub smok pożerający własny ogon, symbol nieskończoności, śmierci i odrodzenia, powtórzenia i powrotu. Nie każde zwierzę jest tu zresztą potworem, pojawiają się tu także stwory przyjazne, pełniące rolę przewodników lub opiekunów. Wbrew pozorom, świat Makowskiego – choć zapełniony tak wieloma znakami i tekstami – jest światem otwartym; nagromadzenie symboli nie skutkuje tu odepchnięciem widza, pozostawieniem go tam, gdzie jest. Jest raczej próbą poruszenia go, „przeniesienia” w miejsce, w którym jest także, choć nieświadomie, w miejsce, o którym od wieków opowiadają (coraz mniej śmiało?) sztuka i sny.

Obrazy Makowskiego odsyłają nas do drogi, którą idziemy. Piękno mnoży się w nich i podaje nam rękę. Artysta mówi: „Możesz iść”. Niczym Wergiliusz do Dantego: „Zbiegnij po krawędzi, / Wymiń go [potwora], póki sam sobą nie włada!”.

PS. Korzystając z przysługującego mi miejsca, chciałem zamieścić sprostowanie. Otóż opracowując indeks osób do „Tajnego dziennika” Mirona Białoszewskiego, pod hasłem „Wiesio G.” omyłkowo połączyłem dwie różne osoby o tym samym imieniu. Wiesio wzmiankowany na s. 21 dziennika nie jest tym samym Wiesiem, który pojawia się na s. 354. Za popełniony błąd serdecznie przepraszam pana Wiesława Grabowskiego, jednocześnie dziękując mu za nadesłane wyjaśnienia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2012