Znak na dłoniach

Zawsze w Niedzielę Miłosierdzia wraca do mnie tekst z Proroctwa Izajasza:
Czyta się kilka minut
 /
/

Czy może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu; ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto wyryłem cię na obu dłoniach, twe mury są ustawicznie przede Mną” (Iz 49, 15-16).

Św. Antoni z Padwy – kontemplując przebite gwoźdźmi ręce Jezusa Zmartwychwstałego – widzi dosłowne spełnienie się owego proroctwa: w Jezusie Bóg rzeczywiście gwoździem wyrył sobie na dłoniach imię każdego i każdej z nas. I nie rezygnuje z tego „zapisu” także na uwielbionym, przemienionym Ciele – zachowuje go na całą wieczność. Nie chce, i nie potrafi o mnie nie pamiętać.

Niektóre z wydań Pisma Świętego od tekstu Izajasza odsyłają czytelnika do kilku tekstów Tory (np. Wj 13, 9 i 16; Lb 15, 39; Pwt 6, 8; 11, 18): „Będzie to dla ciebie znakiem na ręce i przypomnieniem między oczami”; „Przywiąż je [Słowo] do twojej ręki jako znak”; „Weźcie przeto sobie te moje słowa do serca i duszy. Przywiążcie je sobie jako znak na ręku. Niech one będą wam ozdobą między oczami”. Wiemy, że te teksty doczekały się również dosłownego spełnienia w formie tzw. filakterii – niewielkich skórzanych szkatułek z fragmentami Tory, przywiązywanych rzemieniami do czoła i ręki – zazwyczaj na czas modlitwy.

Jak zwykle Bóg wymaga od Siebie znacznie więcej niż od nas. Filakterie można przywiązać i odwiązać...

Można swoją pamięć o Bogu zredukować do kilku momentów w ciągu dnia – nawet regularnych i rytmicznych, rozdzielanych jednak tzw. życiem, które toczy się „obok” – „równolegle” w stosunku do wiary i religijności – bez potrzeby zapraszania doń Boga.
Co innego, jeśli się nam owo „życie” posypie. Kiedy okaże się porażką czy klęską.

Wtedy duchowo sięgamy po „filakterie” – ubieramy się w modlitwę i sięgamy po Słowo, przekonani, że nasza pobożność „przypomni” Bogu o nas – że przywołamy ponownie Jego pamięć, zainteresowanie, Opatrzność i Miłość. Musiał o nas „zapomnieć”, skoro dzieją się takie rzeczy!

Tymczasem, we wszystkich takich momentach – z reguły dłuższych niż krótszych – czasami wielomiesięcznych, czasami kilkuletnich – Bóg w Jezusie Chrystusie nie potrafi odwrócić oczu od mojego imienia wypisanego gwoździem i Krwią na swoich dłoniach. Jego uważność się podwaja – bo musi wystarczyć także za moją... Zawsze, gdy ja pamiętam mniej, On pamięta więcej; gdy ja kocham mniej – On kocha intensywniej. Miłosierny. Zmagający się ze swoją miłością – do mnie, który mniej lub bardziej świadomie przed nią uciekam – „odwiązuję” ją sobie od mojej dłoni i czoła.
Swoją drogą, myślę, jak ważny jest zwyczaj noszenia medalika! Zwłaszcza krzyżyka – który dla nas, chrześcijan, jest najbardziej skondensowanym Słowem Boga o Sobie, i o swojej miłości do nas.

Jak istotne są momenty przekazywania tego znaku na nowo – z okazji pierwszej komunii czy bierzmowania – jak ważna jest towarzysząca im katecheza. Ale też świadectwo tych, którzy jej udzielają.

Po co kupować dziecku nawet złoty krzyżyk, jeśli samemu się go nie nosi? Po co mu dawać różaniec, jeśli się go nie wprowadzi w modlitwę różańcową? – a tego nie da się inaczej zrobić, jak tylko modląc się z nim. Po co dawać bierzmowanemu jeszcze jeden krzyż, skoro w domu nigdzie nie wisi na ścianie? ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2016