Zimą przy bazylice

Po przebytych chorobach nie zawsze mogę uczestniczyć w modlitwach o 6.20. Zastanawiam się jednak, na ile to jeszcze skutki choroby, a na ile początek zaniedbania. Pewnie przełożeni pomogą mi rozstrzygnąć wątpliwość.

18.02.2008

Czyta się kilka minut

Czwartek (29 listopada)

Dzień rozpoczął się jak zwykle, wspólną modlitwą i medytacją w kaplicy domowej o 6.20. Potem Msza koncelebrowana o 7.30. W czasie jesienno-zimowym to pierwsza Msza w bazylice. Dzisiaj przy ołtarzu kapłanów jest pięciu. Gdyby nas przeliczyć na lata, to koncelebrowało ponad 350 lat. Mniej niż zwykle, bo przy ołtarzu nie było najstarszych. W licheńskim sanktuarium emeryci są dowartościowani, stanowią jedną czwartą całej, liczącej ponad 40 osób wspólnoty zakonnej. Wszyscy (prawie) na równi z młodymi pełnią posługę wobec pielgrzymów.

Piątek (30 listopada)

W nocy padał śnieg. Przed godziną ósmą przyjeżdża po mnie ks. probo­­szcz Antoni Janicki z Tokar w dekanacie dobrskim. W jego parafii uroczystość odpustowa św. Andrzeja Apostoła. Przed południem dwie Msze w kościele parafialnym, a po południu jedna w kaplicy filialnej na terenie parafii i znowu Msza w kościele. Jest to normalny dzień pracy, ale ławki w kościele zajęte. Dzieci są w szkole, przyjdą na Mszę po południu do kościoła i do kaplicy w Kawenczynie. W kaplicy filialnej spotykam dużą grupę młodzieży szkolnej. W odpuście przez cały dzień uczestniczą księża z dekanatu, ponieważ jest to też dzień spowiedzi przed Bożym Narodzeniem. Księży jest tylu, że wszyscy chętni mogą się wyspowiadać przed Mszą. Odpustowej sumie przewodniczy ks. dziekan, pozostali biorą udział w koncelebrze. Msza jest odprawiana w intencji zmarłych kapłanów i na początku przewodniczący przypomina imiona zmarłych w ostatnich latach biskupów włocławskich oraz związanych z tym terenem księży.

Podczas obiadu rozmowa księży o polowaniu na dziki, w którym - jak zrozumiałem - niektórzy biorą czynny udział, i o zmianach u steru władzy. Na drugi temat nie zabieram głosu, bo pamiętam rozmowę z ubiegłego roku. Trochę żal, że "Tygodnik" nie jest, jak kiedyś, zwykłą lekturą na plebaniach.

Media nie rejestrują zwyczajności w Kościele. Ale to przecież jest nadzwyczajne, że w zwykły dzień, gdzieś na prowincji, ludzie gromadzą się w świątyni, że podczas Mszy uczestniczą we wspólnej recytacji i śpiewie w sposób wymarzony przez liturgistów. Chyba wszyscy obecni na Mszach przystępowali do Komunii. Na Mszy popołudniowej przy ołtarzu duża grupa ministrantów. Ktoś na plebanii mi mówił, że to jest trudna parafia.

Podczas wszystkich Mszy głoszę kazanie odpustowe. Ks. proboszcz zaprosił mnie już drugi raz. W ubiegłym roku mówiłem o rodzinie jako kościele domowym. W tym roku mówię o powołaniu do życia konsekrowanego i kapłaństwa. Niesie ono w sobie jakieś wyróżnienie, ale i ryzyko, w które wpisana jest ofiara. Takie powołanie otrzymały nazaretanki męczennice z Nowogródka, jedenaście ich było, rozstrzelane przez hitlerowców w niedzielę rano 1 sierpnia 1943 r. Ofiarowały życie za uwięzionych zakładników, ojców rodzin. Bóg ofiarę przyjął i zakładnicy zostali uwolnieni. Siostry, zjednoczone w śmierci, miały własne koleje życia i powołania. Siostra Kanuta (w świecie: Józefa) miała najpierw wyjść za mąż. Już głoszono zapowiedzi przedślubne, kiedy głos powołania powiedział jej, że ma nie wychodzić za mąż, bo jej Oblubieniec czeka na nią z czerwoną sukienką ślubną w Nowogródku. Szukając zrozumienia tajemniczego głosu, który nabawił ją oraz narzeczonego kłopotu, a w rodzinie narobił zamieszania, pojechała do Częstochowy. Tam od Matki Bożej dowiedziała się, że ma wstąpić do klasztoru. Później, już w klasztorze, w którym toczyło się normalne życie, siostry czasem żartobliwie wypytywały ją, co z tą obiecaną czerwoną sukienką? Otrzymała ją po 20 latach.

Sobota (1 grudnia)

Dzisiaj mam dyżur w konfesjonale na Mszy w południe i po południu o 16.00. Wyznaczonych jest kilku spowiedników. Zwykle przychodzimy do konfesjonału pół godziny przed Mszą. Ponieważ pielgrzymów jest dużo mniej niż w sezonie letnim, nieco się spóźniamy, ale przed Komunią zdążyliśmy wyspowiadać wszystkich. Dzisiaj jest pierwsza sobota miesiąca, dlatego większość spowiedzi jest odpowiedzią na apel Matki Bożej Fatimskiej: częścią nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi.

Niedziela (2 grudnia, Adwent)

Dzień rozpoczynamy dyżurem w konfesjonale, bo mimo że to sezon zimowy, pierwsza Msza w bazylice jest już o 6.00. Od wielu lat, w każdą pierwszą niedzielę miesiąca przychodzi do Lichenia piesza pielgrzymka pokutna z Konina. Pielgrzymi mają swojego duszpasterza. Jedną z intencji trudu pielgrzymiego jest przebłaganie za grzechy przeciw życiu. Uczestnicy pielgrzymki pochodzą z różnych stron Polski. Zbierają się w Koninie i o północy wyruszają do Lichenia. Wielu uczestniczy w pielgrzymce systematycznie od kilku lat. Dziś przyszło trzysta osób. Latem ta liczba jest zwielokrotniona.

O 7.30 odprawiamy Mszę konwentualną. Podczas niej do konfesjonałów idą celebransi z godziny 10, 12, 16 i 18. Po Mszy w południe do Mszy wieczornej trwa dyżur w konfesjonale w kaplicy Wystawienia Najświętszego Sakramentu. W niedzielę jesteśmy w bazylice dla pełnienia posług religijnych kilka razy, co w praktyce oznacza cały dzień zajęć. W sezonie letnim jest tak każdego dnia.

Poniedziałek (3 grudnia)

Poniedziałek jest dniem wolnym od wspólnych ćwiczeń zakonnych, ale nie od obowiązków duszpasterskich. Tylko latem każdy z nas ma w tygodniu swój dzień wolny. Poza niedzielą i poniedziałkiem dzień zaczynamy wspólną modlitwą o 6.20. Po przebytych chorobach, niestety, od dłuższego już czasu nie zawsze mogę uczestniczyć w tym pierwszym ćwiczeniu zakonnym. Zastanawiam się jednak, na ile to jeszcze skutki choroby, a na ile już początek zaniedbania. Pewnie przełożeni pomogą mi rozstrzygnąć wątpliwość.

Dzisiaj odprawiam Mszę w południe, dlatego powinienem spowiadać na Mszy konwentualnej, zerwałem się więc, aby zdążyć do konfesjonału na 7.30. Drugi spowiednik, młodszy i sprawniejszy, ubiegł mnie w gorliwości. O tej porze roku w bazylice panuje półmrok. Celebrans witał przybyłych pielgrzymów. Obszedłem bazylikę i policzyłem ich. Było... trzech. Aż trudno uwierzyć, że 16 czerwca na Ogólnopolskiej Pielgrzymce Ministrantów i Lektorów bazylika nie tylko była wypełniona, ale okazała się za mała! Tłum młodzieży musiał pozostać na zewnątrz. W takich sytuacjach widać, że budowniczy bazyliki

ks. kustosz Eugeniusz Makulski miał rację, kiedy ubolewał, że przełożeni pomniejszyli mu o kilkadziesiąt metrów kwadratowych projekt świątyni.

Wtorek (4 grudnia)

Św. Barbary. Dwa razy mamy okazję wypić kawę przy wyśmienitych ciastkach, składając życzenia dwóm paniom Basiom, pracownicom naszego domu. Solenizantki rozdzieliły uroczystość. Jedna przyjmowała życzenia po śniadaniu, a druga po obiedzie. Wszyscy byli kontenci: kobiety są praktyczne.

Ośmielony trzymaną w ręku miesięczną emeryturą, poprosiłem przełożonego o zgodę na wsparcie zadłużonej rodziny. Przełożony zapytał o wysokość zadłużenia i nie tylko pozwolił, ale podwoił sumę, o którą prosiłem. Cnota wielkoduszności czyni świat piękniejszym. Z zawstydzeniem pomyślałem o możliwym niezadowoleniu takich, którzy nie tylko są pięknie ubrani, ale i umieją przekonywająco wytłumaczyć każdą odmowę pomocy innym.

Jak zwykle we wtorek, w kaplicy domowej śpiewamy Nieszpory za zmarłych. W wypominkach czytamy imiona współbraci, rodziców, krewnych i przyjaciół, którzy już od nas odeszli. Każdego dnia, w modlitwach wieczornych, mamy wezwanie za konających "w godzinie ich przejścia do życia wiecznego". W każdej chwili gdzieś ktoś umiera. Może tym umierającym Pan Bóg powie, że ktoś o nich pamiętał? Modlitwę za zmarłych, jako szczególne zobowiązanie, polecił marianom założyciel, św. Stanisław Papczyński.

Środa (5 grudnia)

W książce "Kapuściński: nie ogarniam świata" Witolda Beresia i Krzysztofa Burnetki przeczytałem, że Ryszard Kapuściński swoim sposobem bycia nikomu nie zagrażał. Wszyscy się czuli przy nim bezpieczni. Z pewnością w zgromadzeniu marianów taki był zmarły niedawno w Brazylii ks. Zenon Rosłoń.

Z apteki niosę swój miesięczny przydział leków, tym razem już za 86 zł; o kilka złotych drożej niż przed miesiącem. Przechodzę przez teren Sanktuarium. Jest prawie pusto. Przyzwyczajeni do tłumów, mówimy czasem: pusto, że aż miło. Ale zawsze można spotkać samotnych pielgrzymów, którzy podchodzą do księdza, bo chcą porozmawiać. W konfesjonale nie ma czasu, a problemy dotyczą całego życia. Chcą zapytać, wyjaśnić wątpliwości albo podzielić się dźwiganym ciężarem. Księża emeryci mają nie tylko choroby, ale też bogate doświadczenie duszpasterskie. Gdy trzeba, potrafią być bardzo użyteczni. Dobrze, że w Sanktuarium, wśród różnych form rekolekcji, są też rekolekcje przygotowujące do spowiedzi generalnej.

Czwartek (6 grudnia)

Św. Mikołaja. Przełożony jest z pielgrzymką w Rzymie, a pomocnik ekonoma domu od dwóch tygo- dni w szpitalu, daremne więc wystawianie buta przed drzwiami.

Św. Mikołaj potrzebuje właściwych narzędzi.

Przeglądam pierwszy numer "Tygodnika Powszechnego" w nowym formacie. Wygodniejszy, ale nie ma tej powagi, która wymagała przestrzeni i czasu na samo otwarcie. "Rzeczpospolita" po zmianie formatu wydaje mi się mniej przekonywająca. Domowe lobby "Naszego Dziennika" zadbało o dodatek do śniadania, wykładając na stole w jadalni powiększone odbitki z pierwszej i czwartej strony gazety z tekstami, których autorzy nie wierzą w "nowe" oblicze "Tygodnika". Ten cudzysłów przy słowie "nowe" to chyba jednak pochwała. Pozwala mieć nadzieję, że "Tygodnik" w małej formie będzie dalej podejmował duże problemy.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 51-52/2007