Żeglujże żeglarzu

Czyta się kilka minut

Mogło być gorzej, po wielekroć gorzej. Mógł być inny kurort, bądź też zgoła niekurort. Mogło być kilkanaście godzin, a było tylko kilka. Mogła być o wiele gorsza pieśń, a zaprawdę, w dziejach rodu ludzkiego i narodu polskiego powstało ich mnóstwo. Wreszcie: mogło być jeszcze głośniej (ale już niewiele).

Tyle pozytywów, którymi wielce wskazane się pocieszać, zważywszy postpandemiczną sytuację sopockiego relaksu, niezapomnianych sopockich nocy, sopockiego weekendu. Ludzie teatru mają tak dziwnie w życiu, że przez większość weekendu pracują, ale inni ludzie mają tak, że nie. Innych ludzi jest więcej, i część z nich bardzo nie lubi ciszy. Trudno powiedzieć, jaka część, gdyż akurat tych ludzi, którzy ciszę lubią, po prostu nie słychać, więc niemożebnym ustalić proporcje. Nietrudno natomiast gołym uchem dostrzec, kiedy ktoś – dajmy na to weekendowy sąsiad – za ciszą akurat nie przepada. Powody mogą być różne i ja w nie nie wnikam. Fakt faktem, że takie osobniki istnieją, swą aktywność nasilają, kiedy robi się ciepło, zwłaszcza nad morzem.

A zatem żeglujże żeglarzu całą nockę po morzu, na Pomorzu, żeglarzu hej! Od godziny 1:30 (prawdopodobny powrót z lokalu gastronomicznego) do godziny 5:17 (prawdopodobne urwanie filmu). Repertuar? Żeglujże żeglarzu, na ripicie, całą nockę po morzu. Coś innego? Nie, bynajmniej, bezdenny kipi nurt, Bałtyk huczy wokół burt. Kilkadziesiąt razy raz po raz, ciągiem zza ściany ostatnia minuta piosnki fantastycznie robi na głowę po nocy, całą nockę. Pani Maryla traumatyzuje, śmieszy, tumani, przestrasza, ale przecie ani to jej wina, ani mistrza Kantego, pieśń jak najbardziej na miejscu, i to od wieków, kaszubska, nie ma się do czego przyczepić. Przyżeglujże ty do mnie – kusi weekendowy Sopot, dźwiękowa krynica, uzdrowisko, jakże ja mam żeglować, żżżżżżżżżżżżż. Koloryt lokalny, po prostu, nie ma się co sierdzić. Ostatnią godzinę prześpiewałem z Panią Marylą oraz z sąsiadami, rozgimnastykowując aparat mowy przed poranną próbą.

Z próby nic nie pamiętam. Żeglarzu hej!©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 23/2021