Czytając tekst Janusza Poniewierskiego “Pocałunek" (“TP" nr 28/05), przypomniałem sobie kwiecień 1992 r., gdy, w drodze do Szanghaju, po raz pierwszy wylądowałem w Hong Kongu. Z kilkudziesięcioma azjatyckimi misjonarzami zostałem zaproszony przez biskupa Szanghaju do uczestnictwa w rekolekcjach organizowanych w sanktuarium maryjnym w Sze-Szan. Mając w perspektywie pracę w tym kraju, po wyjściu z samolotu, kiedy miałem jeszcze mgliste pojęcie o terytorium Hong Kongu, zapytałem współbraci, czy jestem już na kontynencie, czy też jeszcze na wyspie Hong Kong. Kiedy usłyszałem, że jesteśmy na terytorium Kowloon, a więc na terenie Chin kontynentalnych, uklęknąłem i, podobnie jak Jan Paweł II, ucałowałem ziemię. Podobnie uczyniłem miesiąc później wyjeżdżając z Szanghaju. Przywitanie chińskiej ziemi w Hong Kongu było moim osobistym gestem; w Szanghaju - w zastępstwie Papieża, bo coś mi mówiło, że do Kraju Środka nie będzie mu dane wyjechać. Dopiero po pewnym czasie zorientowałem się, że w obydwu przypadkach, czy to po wyjściu z samolotu w Hong Kongu na znak przywitania z tym miastem, czy też przy pożegnaniu przed odlotem z Szanghaju, ucałowałem betonową płytę.
O. MAREK MULARCZYK, OMI (Poznań)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














