Reklama

Zamach w Kabulu

Zamach w Kabulu

23.07.2016
Czyta się kilka minut
Odprawiając żałobę i smucąc się nad losem ofiar zamachu w Monachium, dobrze pamiętać, że nazajutrz doszło do zamachu w Kabulu.
Zamach w Afganistanie. Fot: AP Photo/Rahmat Gul
D

Do zamachu w Kabulu przyznało się już tzw. Państwo Islamskie. Według najnowszych depesz agencji międzynarodowych, zginęło 80 osób, a 120 jest rannych. BBC podaje, że do zdarzenia doszło podczas demonstracji Hazarów, którzy domagają się, by planowana w mieście linia energetyczna objęła teren, na którym mieszkają. 

Komentarz Wojciecha Jagielskiego:
 
Zamach w Kabulu był wymierzony w szyitów afgańskich. A to szyici w świecie islamu są najbardziej nienawistnym wrogiem sunnickich dżihadystów. Z europejskiej perspektywy może się wydawać, że głównym celem agresji tzw. Państwa Islamskiego są chrześcijanie i świat zachodni. W rzeczywistości to odszczepieńcy są większym wrogiem niż niewierni.
 
Hazarowie: prześladowani szyici
 
Poprzedni rząd afgański podpisał z republikami azjatyckimi porozumienie na budowę wielkiej linii energetycznej. Według pierwszych planów jedna z nitek tej linii miała być przeprowadzona przez prowincję Bamian, ojczyznę Hazarów, czyli afgańskich szyitów. Obecny rząd zmienił plany i chce ominąć szyicką prowincję, dlatego Hazarowie protestują. Demonstracje odbywały się już w maju, na ich czele szli przywódcy Hazarów, co wyglądało jak ich bunt wobec afgańskiego rządu. 
 
Zamachowcy, którzy organizowali sobotni atak, doskonale wiedzieli, że na ten dzień planowano kolejną demonstrację, i że w Kabulu pojawią się dziesiątki tysięcy Hazarów. Zamach był więc logistycznie przygotowany i to upodabnia go choćby do tego, którego byliśmy świadkami w Nicei.
 
Skośnoocy Hazarowie - ofiary zamachu - stanową 20 proc. ludności Afganistanu. Uważani za potomków dawnych najeźdźców, mongołów, od zawsze byli traktowani jako obywatele drugiej kategorii. Za czasów talibów Hazarom żyło się najgorzej. Zawsze byli prześladowani.
 
"To świat muzułmański jest ofiarą dżihadystów"
 
Afganistan już dawno spadł na naszej europejskiej liście priorytetów, może jeszcze nie jest najniżej, ale zainteresowanie tym, co się dzieje w kraju, jest niewielkie. To świadczy i dobrze, i źle o Afganistanie. Dobrze, bo może sytuacja nie jest na tyle dramatyczna, żeby zachód miał powody do niepokoju. A zła, dlatego że sprawa Afgańska ciągle nie została załatwiona. Wojna nie jest rozstrzygnięta, i toczy się dalej. Dzisiejszy zamach w Kabulu może być tego dowodem. 
 
Trudno się jednak dziwić, że bardziej przejmujemy się losami własnego sąsiedztwa, niż tym, co się dzieje daleko. Zatem tylko za to, że na polskich portalach internetowych przeczytamy więcej o zamachu w Monachium niż w Kabulu, to Europy i nas samych bym nie potępiał.
 
Natomiast niepokojące może być to, że działalność dżihadystów i tzw. Państwa Islamskiego odbieramy z europejskiej perspektywy w krzywym zwierciadle. Wydaje się nam, że głównym przeciwnikiem dżihadystów jesteśmy my - zachód. Że jesteśmy celem agresji. To ten rodzaj europocentryzmu powoduje, że zapominamy, iż główne pole terrorystycznej bitwy jest tam, w świecie islamu. To świat muzułmański jest ofiarą dżihadystów. Jeżeli policzylibyśmy zamachy w Europie, i te, do których dochodzi na Bliskim Wschodzie, to okaże się, że statystyka wygląda przerażająco dla tamtej części świata. 
 
Zamachy w Kabulu, Bagdadzie, Jemenie, są dużo bardziej bestialskie niż te, do których dochodzi w Europie. 
 
Każdy zamach jest tragedią, nie chodzi o licytację i odpowiadanie na pytanie, czy dramatyczniejsze jest zabicie 10 czy 110 ludzi, ale odprawiając żałobę i smucąc się nad losem ofiar zamachu w Monachium, dobrze pamiętać, że nazajutrz doszło do zamachu w Kabulu.
 
Wysłuchał BS.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Hmmm jak to jest, że jednocześnie jako Cywilizacja Zachodu wspieramy terrorystów i ich zwalczamy? Przecież większość sunnickich grup terrorystycznych łącznie z ISIS jest finansowana przez pewne bogate kraje sunnickie które niby są naszym sojusznikiem. O co w tym chodzi?

"Afgańska" z wielkiej litery i "polskich portalach internetowej".

Dekalogu. Jest jasne, że pierwszym byłoby: Życie ludzkie jest najwyższą wartością (Święte). Edukację w tej materii należy zaczynać we wszystkich szkołach na całym świecie, na jak najwcześniejszym etapie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]