Zaledwie początek

Wbrew osiągnięciom nauk matematyczno-przyrodniczych, i nie tylko, wciąż o rzeczywistości myślimy ahistorycznie.
Czyta się kilka minut

Wieczne jest tylko to, co niezmienne, twierdzimy. Wszystko zaś zmienne jest czasowe, to znaczy przemijające. Ponad czasem żyje tylko Bóg, my, ludzie, ponieważ mamy swój początek, to i koniec też mieć musimy. Nie ma rady. Podobnie dzieje się ze wszystkim innym na tym Bożym, ale i biednym świecie. Oczywiście poza nieśmiertelną duszą. Biednym, bo też chylącym się ku upadkowi, i to upadkowi śmiertelnemu. Któregoś dnia przecież wszystkie słońca zgasną.

Pewnie tak się stanie, ale z tego wcale nie wynika, że znaleźliśmy się w pułapce. Czy rzeczywiście im dalej i szybciej posuwamy się do przodu, czy też cofamy, wychodzi na jedno: czeka nas nicość? Czy tylko? Czy rzeczywiście nie ma innego wyjścia, innej możliwości?

Popatrzmy. Czy już sam fakt zadawania tego typu pytań nie świadczy przypadkiem o tym, że niekoniecznie wszystko co istnieje, łącznie z Bogiem, czy bogami, zmierza ku bezdennej przepaści? Wątpiąc w taki bieg spraw, stajemy na progu czegoś, co tylko na pozór wydaje się zbyt baśniowe, irracjonalne, żeby było prawdziwe. Bez względu na to, czy świat się zapadnie w siebie, czy wybuchnie, nieważne, czy wszystko zamarznie na kość, czy też spłonie, to jednak możemy mieć nadzieję, że to wcale nie koniec historii tegoż świata. Drogę wyjścia z tej pułapki wskazuje Paweł Apostoł. „W Nim (w Jezusie) bowiem wybrał nas (Bóg) przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym”. Stwarzając człowieka, Bóg zawsze kieruje się tym samym motywem – miłością. Jeśli tak, to nie możemy wciąż utrzymywać, że ten nasz świat jest w gruncie rzeczy chwilową zjawą. Nic niewartą fatamorganą. W najlepszym zaś przypadku miejscem próby czy też przystankiem w drodze do prawdziwego, bo duchowego, niezmiennego nieba.

„On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na ostateczne odkupienie, które nas uczyni własnością Boga ku chwale Jego majestatu” – mówi Paweł do Efezjan. Z tego wynika, że nic nie jest do końca przesądzone. Gołym okiem przecież widać, że ten nasz świat, przeszły i obecny, jak też ten w dającej się przewidzieć przyszłości, to dziedzictwo, które pozostawia wiele do życzenia. Tak po prostu jest. Można mieć o to pretensję do wszystkich, ale przede wszystkim do Boga, i uważać, że istnienie zła z całą pewnością przeczy możliwości Jego istnienia. Można jednak wybrać inne podejście, uznając bezradność wobec ciemnej miazgi zła, tę bezradność przyjąć jako tajemnicę, a więc wieloznaczność. A to jest już bardzo dużo. Zawsze bowiem jest lepiej widzieć cokolwiek, niż nic nie widzieć.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2012