Z czym poszliśmy do tych wyborów

Polska roku 2025, która dla choćby mojego pokolenia jest niedokończonym, ale jednak mocno już zaawansowanym etapem projektu modernizacyjnego rozpoczętego w 1989 roku, dla młodych rodaków stanowi po prostu rzeczywistość zastaną oraz punkt odniesienia dla własnych marzeń, żądań, a nierzadko i uzasadnionych pretensji.
Czyta się kilka minut
Marek Rabij
Marek Rabij

W tym wydaniu „Tygodnika” dwóch naszych autorów, niezależnie od siebie, stawia tezę, która może się wydać aż nazbyt ekstrawagancka, zważywszy na temperaturę ostatnich dni kampanii prezydenckiej i zaskoczenie, z jakim wielu z nas przyjęło wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich.

I Marcin Kędzierski w eseju zamykającym dział Kraj, i Jacek Sokołowski, autor książki „Transnaród”, z którym rozmawia Michał Okoński, dowodzą, że politycy stracili w Polsce na znaczeniu. Owszem, nadal pociągają za rozmaite sznurki. Wciąż decydują, co pchnąć do przodu, a co pozostawić w sferze planów, przestali jednak odgrywać kluczową rolę w procesie przebudowy Polski. 

Miarą transformacyjnego sukcesu ostatnich dekad jest jednak „głębokie państwo”, czyli struktury, instytucje, procedury, które działają sprawnie bez względu na barwy partyjnych sztandarów powiewających na Wiejskiej oraz na Krakowskim Przedmieściu, a do pewnego stopnia potrafią nawet amortyzować napięcia wywoływane niekompetencją kolejnych rządzących.

Od siebie dodałbym w tym miejscu, że być może tym również można wyjaśnić wysoką frekwencję młodych w niedzielnych wyborach. Polska roku 2025, która dla choćby mojego pokolenia jest wprawdzie niedokończonym, ale jednak mocno już zaawansowanym etapem projektu modernizacyjnego rozpoczętego w 1989 roku, dla młodych rodaków stanowi po prostu rzeczywistość zastaną oraz ledwie punkt odniesienia dla marzeń, żądań, a nierzadko i uzasadnionych pretensji. Polska, jak mówi Okońskiemu Sokołowski, jest dziś stosunkowo zamożnym i nieźle urządzonym państwem, z którego obywatele mogą być wręcz dumni, a z pewnością zadowoleni – co jednak nie przeszkadza większości z nas bardzo nisko oceniać klasę rządzącą.

A skoro już przy niezadowoleniu i pretensjach jesteśmy, to nie mogę nie wspomnieć o raporcie Marcina Tusińskiego otwierającym w tym wydaniu dział Kraj. To samo państwo, które – jak zauważa autor – w konstytucji gwarantuje obywatelom dostęp do kultury, nie poczuwa się do odpowiedzialności za zapewnienie artystom podstawowej ochrony na rynku pracy. 
 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2025